Kurze oko

Zimny kwiecień, kurczęta dojrzewały

w klatce pod ogromną żarówką.

Podawałam im poszatkowany pokarm:

gotowane jajka, krwawnik, wodę na denku.

Oglądałam stworzenia pachnące piaskiem

i śluzem, wyklute z nieznanej czerni,

która była jak całonocne przerwy w dostawie prądu.

Pamiętam szelest w ciemności, kiedy zgasła

żarówka, sztywniejące plamki, migotania.