XI
Już tak dniało, że caluśki świat pokrył się był sinawą modrością kiej śliwa dojrzała, gdy Hanka zajechała przed chałupę, jeszcze leżącą we śpiku — ale na ostry turkot bryki dzieci wypadły z wrzaskiem i Łapa jął szczekać radośnie i wyskakiwać przed końmi.
— A kaj Antek? — krzyczała z proga Józka, nadziewając przez głowę wełniak.
— Za trzy dni dopiero go puszczą, ale powróci już niechybnie — odpowiadała spokojnie, całując dzieci, a rozdając im kukiełki.
Witek też wyleciał ze stajni, a za nim źrebak, któren ze rżeniem jął się dobierać do klaczy. Pietrek wyciągał z wasąga sprawunki.
— Koszą to? — pytała, siadając zaraz w progu, by dać piersi najmłodszemu.
— W pięciu zaczęli wczoraj w połednie: Filip, Rafał i Kobus za odrobek, a Kłębów Jadam i Mateusz przynajęci.
— Mateusz Gołąb, cie?
— Juści, mnie też było dziwno, ale sam chciał. Powieda, jako nie chce do cna zgarbacieć przy ciosołce493, to musi se grzbiet wyprostować przy kosie.
Jagna wywarła okna po swojej stronie i na świat wyjrzała.
— Śpią to jeszcze ociec?
— W sadzie leżą. Nie wnosilim go na noc, bo w izbie strasznie gorąco.
— Jakże tam z matką?
— Po dawnemu, choć może i ździebko lepiej. Jambroż lekują. Przychodził wczoraj i owczarz z Woli, okadził ją, maście jakieś dał i pedział, co do dziewięciu niedziel będą zdrowi, byle jeno na światło nie wychodzili.
— To pono najlepsze na oparzelinę! — odrzekła, za czym, dając dziecku z drugiej piersi, wypytywała skwapliwie o wczorajsze nowiny.
Jeno krótko to trwało, bo biały dzień się już robił. Zorze zrumieniły niebo i zagrały brzaskami w powietrzu, rosy skapywały z drzew, ptaki zaświergotały po gniazdach i na wsi już się kajś niekaj rozlegały beki owiec i porykiwania stad wypędzanych na pastwiska, zaś ktosik zaczął naklepywać kosę, że cieniuśki, ostry brzęk rozdzwaniał się przenikliwie.
Hanka co jeno rozdziawszy się z drogi, pobiegła do Boryny. Leżał w półkoszku pod drzewami, przykryty pierzyną i spał.
— Wiecie! — zaszeptała, targając go za rękę — Antek za trzy dni powróci. Odstawili go do guberni, Rocho pojechał za nim z pieniędzmi, zapłaci tam okup i razem już powrócą!
Stary siadł raptem. Przecierał oczy i jakby słuchał, ale wnet się zwalił w pościel i zaciągnąwszy pierzynę na głowę, jakby zasnął znowu.
Nie było z nim co gadać i akuratnie kosiarze wchodzili w opłotki.
— Kole kapuśnisków położylim wczoraj łąkę — objaśniał Filip.
— A idźcie dzisiaj za rzekę, przy kopcach, Józka pokaże wama.
— To ta na Kaczym Dołku, karwas tego galanty.
— I trawa po pas jak bór, nie taka jak wczorajsza.
— Taka to kiepska, co?
— Juści, wyschła prawie, jakby szczotkę kosił.
— Rosa obeschnie, to można by ją już dzisiaj przetrząsnąć.
Poszli zaraz, jeno Mateusz, zapalający coś długo papierosa u Jagusi, ruszył na ostatku i jeszcze się łakomie za się oglądał, kiej ten kot odegnany od mleka.
I z drugich domów jęli też gęsto wychodzić na kośbę494.
Słońce właśnie co ino się pokazywało, ogromne i rozczerwienione, dzień robił się ciepły, na spiekotę znowuj się miało.
Kosiarze ruszyli gęsiego, wyprzedzani przez Józkę wlekącą tykę. Kto pacierz mruczał, kto się jeszcze przeciągał i ślepie tarł ze śpiku, a kto rzucał niekiej jakieś zbędne słowo. Przeszli za młyn; na łęgach leżały niskie, rzadkie mgły, kępy olch widziały się kiej krze dymiące, rzeka przebłyskiwała niekiedy spod sinych przesłon, oroszone trawy stały pochylone, czajki już kwiliły kajś niekaj, a żarzące się od wschodu powietrze pachniało wilgotnym kwieciem.
Józka, dowiódłszy ich do kopców, odmierzyła ojcową łąkę i zatknąwszy na granicy tykę, poleciała z powrotem.
Pozrzucali spencerki, podwinęli portki do kolan, rozstawili się pobok i wparłszy drzewce w ziemię, jęli raz po razie gładzić kosy osełkami.
— Sielna trawa jak kożuch, niejeden dobrze się zapoci — rzekł Mateusz, stając na pierwszego i próbując rozmachu.
— Wysoka i gęsta, nabierą se siana, no! — rzekł drugi, stając obok.
— Byle ino pogodnie sprzątnęli — rzekł trzeci, rozglądając się po niebie.
— Skoro człowiek łąkę kosi, leda baba deszcz uprosi — zaśmiał się czwarty.
— Prawda to była po inne roki, ale nie latoś! Zaczynaj, Mateusz.
Przeżegnali się wraz. Mateusz przyciągnął pasa, rozkraczył się nieco, przygiął bary, w garście splunął, nabrał dechu i szerokim rozmachem spuścił kosę, tnąc już raz za razem — a za nim drudzy, ostawając nieco na skos, by se nóg nie podciąć, czynili toż samo, wcinając się posobnie w omgloną łąkę i chlaszcząc równym, spokojnym rzutem kos. Zimne ostrza jeno łyskały ze świstem i trawy kładły się ciężko, osypując ich rosą kieby tymi łzami.
Wiater jął ździebko przegarniać trawy i czajki coraz jękliwiej krzyczały nad nimi. Czasem kuropatki furknęły spod nóg, ale oni, kołysząc się z prawej strony na lewą, cięli niestrudzenie, wpierając się w łąkę piędź za piędzią. Tylko niekiedy przystawał któryś kosę naostrzyć lebo grzbiet wyprostować i znowu siekł zawzięcie, ostawiając za sobą coraz dłuższe pokosy i wgniecione ślady nóg.
Zaś nim słońce wyniesło się nad wieś, już całe łąki jaże jęczały pod kosami. Wszędy kosili, wszędy błyskały sine ostrza, roznosiły się zgrzytliwe ostrzenia i wszędy bił mocny zapach traw więdnących.
Pogoda była jakby wybrana na sianokosy. Bo chociaż stara powiadka mówi: „Zacznij sianokosy, zapłaczą wnet niebiosy”, ale latoś stało się jakby na przekór. Miasto deszczów przyszła susza.
Dnie wstawały oblane rosami, a rozpalone kiej człowiek w gorączce. I kładły się we wieczory zionące spiekotą, że już wysychały studnie i rzeczki, zboża żółkły, okopowizny495 więdły, robactwo rzuciło się na drzewa, owoc oblatywał, krowy ostawiały mleko, że to głodne wracały z wypalonych pastwisk, gdyż dziedzic jeno tym pozwalał paść w porębach, które zapłaciły po pięć rubli z ogona.
Juści, co nie wszyscy mogli wywalić tyle gotowego grosza.
Ale i bez te różności przednówek stawał się coraz cięższy, zwłaszcza la komorników i drugiej biedoty.
Rachowali jeno, co na święty Jan496 muszą przyjść deszcze i wszystko w polach jeszcze się poprawi — nawet już na tę intencję na mszę dawali; nic jednak nie pomogło, susza wciąż trwała.
Do garnków u niejednego nie było co wstawić, ale za to nie brakowało swarów ni kłótni i wyrzekań. Może jeszcze nigdy, jak jeno zapamiętali najstarsi, nie było w Lipcach tyle spraw różnych. A to o sądy za las się kłopotali, a to wójtowe sprawy kłyźniły cięgiem ludzi między sobą, a to Dominikowej spory ze synem, a to Miemcy, a to pomniejsze, sąsiedzkie spory — tyle tego było, że prawie zapominali o biedzie, żyjąc kieby w tym kotle w ciągłych plotach i swarach.
Nie dziwota też, że skoro nadeszły sianokosy, odetchnęli. Biedota się wnet rozbiegła po dworach za zarobkiem, a gospodarze, zatykając uszy na wszelkie nowiny, do kos przypięli się z radością.
Nie zapomnieli jeno o Miemcach, bo co dnia ktosik leciał na Podlesie wypatrywać, co oni tam robią.
Siedzieli jeszcze, przestali jeno kopać studnie i zwozić kamień na fundamenta, zaś kowal któregoś dnia powiedział, że Miemcy zaskarżyli dziedzica o pieniądze, a Lipce o gwałt.
Chłopy naśmiały się z tego do woli.
Właśnie dzisiaj na łąkach w czasie obiadu szeroko o tym rozprawiano.
Południe przyszło upalne. Słońce stanęło nad głowami, rozpalone do białości, niebo wisiało białawym od pożogi tumanem, żar buchał kiej z pieca straszliwego. Najsłabszy wiater nie przewiał, liście zwisły pomdlałe, zamilkło ptactwo, cienie leżały chude i krótkie, niewiela chroniąc od spieki. Duszno było, jeno od pokosów bił ostry zapach traw rozprażonych; zboża, sady i domy stały jakby ogarnięte białymi płomieniami, Wszystko zdawało się roztapiać w rozżarzonym powietrzu, trzęsącym się kieby ten war na wolnym ogniu. Nawet rzeka płynęła wolniej, bez szmeru; wody błyszczały roztopionym szkliwem, a tak przejrzyste, że każdy kiełb widniał pod włóknistą powierzchnią, każdy kamyk na dnie piaszczystym i każdy rak, gmerzący się w prześwietlonych cieniach brzegów — cichość wlekła się nad ziemiami słoneczną, usypiającą przędzą, jedne muchy, co brzęczały koło ludzi.
Kosiarze siedzieli nad samą rzeką, pod kępą olch wyniosłych, wyjadając z dwojaków. Mateuszowi przyniesła jeść Nastka, wyrobnikom zaś Hanka z Jagustynką; przysiadły na trawie w słońcu i nakrywając chustami głowy, słuchały ciekawie.
— Ja od początku zawdy mówiłem jedno, że nie dziś, to jutro Miemcy się wynieść muszą! — mówił Mateusz, wyskrzybując garnczek.
— Ksiądz tak samo utwierdza! — przywtórzyła Hanka.
— A tak będzie, jak się spodoba dziedzicowi — warknął kłótliwie Kobus, rozciągając się pod drzewem.
— Jakże, to nie zlękli się waszych wrzasków i nie uciekli? — wtrąciła się po swojemu Jagustynka, ale któryś rzekł:
— Kowal powiadał wczoraj, jako dziedzic pogodzi się z nami.
— Jeno mi dziwno, że Michał teraz ze wsią trzyma.
— Węszy on w tym jakąś dobrą sztuczkę la siebie — syknęła stara.
— I młynarz też się pono wstawiał we dworze za wsią.
— Wszystkie za nami, dobrodzieje, juchy — mówił Mateusz. — Powiem wam, laczego naszą stronę trzymają. Kowalowi dziedzic obiecał dobrą oberchapkę497 za zgodę z Lipcami. Młynarz się zlęknął, że Niemcy mogą postawić wiatrak na górce koło figury. Zaś karczmarz też pomaga narodowi ze strachu o siebie; dobrze on wie, że kaj Miemce siądą, tam się już żaden Żydek nie pożywi.
— To i dziedzic boją się chłopów, kiej o zgodę zapobiega?
— A zgadliście, matko. Ten się najwięcej boją, zarno waju wyłożę...
Przerwał Mateusz, gdyż od wsi pokazał się Witek pędzący.
— Gospodyni, a to prędko chodźcie! — wrzeszczał już z dala.
— Co się stało? Ogień czy co? — zerwała się trwożnie.
— A to... To gospodarz czegoś krzyczą!
Poleciała co tchu, nie rozumiejąc zgoła, co się tam stało.
A oto co było. Maciej już od samego rana był jakiś dziwny — matyjasił, mamrotał cięgiem, zrywał się z pościeli; to szukał czegoś koło siebie, że Hanka, odchodząc na łąki, przykazała Józce pilniejsze na niego baczenie. Dziewczyna często zaglądała do niego — leżał spokojnie, aż dopiero w czasie obiadu zaczął wrzeszczeć wniebogłosy.
Gdy Hanka przyleciała, jeszcze siedział na literkach i wołał:
— Kajście mi buty zapodzieli! Dawajcie prędzej!
— Zaraz przyniesą z komory, zaraz... — uspakajała wylękła, gdyż wydawał się całkiem przytomny i groźnie toczył oczami.
— Zaspałem, psiachmać — przeziewnął szeroko. — Już biały dzień, a wy śpita. Kuba niech brony szykuje, siać pojedziem — rozkazywał.
Stali przed nim, nie wiedząc, co począć, gdy naraz przechylił się i leciał bezwładnie na ziemię.
— Nie bój się, Hanuś... Zemgliło me... Antek w polu, co? W polu? — powtarzał, kiej go znowu ułożyli na pierzynie.
— Juści... Od świtania... — jąkała, bojąc się przeciwić.
Rozglądał się bystro i cięgiem gadał. Ale co jedno słowo rzekł do rzeczy, to dziesięć całkiem płonych. I znowu jął się gdziesik wyrywać, chciał się ubierać i o buty wołał, to chwytał się za głowę i tak przeraźliwie jęczał, jaże się na drogi rozchodziło. Hanka, rozumiejąc, jako na koniec już mu przychodzi, kazała go przenieść do chałupy i przed wieczorem posłała po księdza.
Przyszedł wkrótce z Panem Jezusem, ale go jeno świętymi olejami namaścił.
— Więcej mu już nie potrzeba, lada godzina uśnie... — powiedział.
Na odwieczór naszło się narodu, bo zdawał się konać, że Hanka już mu gromnicę wtykała, ale się jakoś uspokoił i zasnął.
Zaś nazajutrz było tak samo. Poznawał ludzi, rozmawiał przytomnie, to całe godziny leżał kiej trup. Siedziała przy nim kowalowa nieodstępnie, a Jagustynka chciała go okadzać.
— Dajcie spokój, jeszcze ogień zaprószycie — burknął niespodzianie; a gdy w południe przyleciał kowal i zaglądał mu w przywarte oczy, to ozwał się znowu z dziwnym prześmiechem: — Nie frasuj się, Michał... Już teraz wam dojdę... Niezadługo dojdę...
Odwrócił się do ściany i więcej nic nie powiedział. Ale że widać było, jako słabnie i coraz barzej zapada, to go już pilnowali — a głównie Jagusia, z którą też wyprawiały się jakieś dziwności.
Przestała raptem dbać o matkę, zdając ją całkiem na Jędrka, i kamieniem zaległa przy mężu.
— Sama ich przypilnuję, to moje prawo! — rzekła Hance i Magdzie z taką mocą, iż się nie przeciwiły, ile co każda dosyć miała swojej roboty.
I już się nie ruszyła z chałupy. Jakiś głuchy strach trzymał ją kieby na uwięzi, że nie poredziła odbieżyć chorego jak przódzi.
A cała wieś była na łąkach. Sianokosy szły nieprzerwanie, od samego świtania, skoro jeno pierwsze zorze niebo zrumieniły. Cały naród tam ciągnął, zaś rzędy chłopów, rozdzianych do koszuli kiej te siodłate bociany, obsiadły łęgi, ostrzyły żeleźce498 i, błyskając kosami, całe dnie siekły zapamiętale; całe dnie też jeno słychać było brzęki kos nakuwanych i przyśpiewki dzieuch grabiących.
Zielone, puszyste równie łąk roiły się od ludzi a pobrzęków i gwarów. Migotały pasiaste portki, czerwone wełniaki niby makowe kwiaty płonęły w słońcu, piesneczki się rozlegały hukliwie, dzwoniły kosy, buchały śmiechy wesołe i wszędy szła ochotna, siarczysta robota. A pod każden wieczór, kiej sczerwienione słońce kłoniło się nad bory i powietrze zawrzało krzykiem ptactwa, kiej wszystkie zboża i trawy jaże się trzęsły od muzyki świerszczów, a moczary zagrały żabimi rechotami, kiej buchnęły zapachy, jakby cała ziemia była trybularzem — toczyły się po drogach ciężkie, opasłe wozy ze sianem, wracali ze śpiewami kosiarze, a na pożółkłych, zdeptanych wycinkach rozsiadały się gęsto kopice499 i stogi, kiej te kumy podufałe przysiadając do cichej pogwary, a między nimi brodziły boćki, czajki kołowały z żałosnym kwileniem i białe mgły wpełzały od bagnisk.
Przez otwarte okna Borynowej chałupy wciskały się te wszystkie głosy ludzi i pól, weselne głosy życia i trudu wraz z kadzielnymi woniami zbóż i łąk, i słońca — jeno Jagusia była głucha na wszystko.
W izbie cicho było i martwo. Przez krze, osłaniające od żarów, siał się zielonawy, senny mrok, brzęczały muchy i Łapa, warujący przy gospodarzu, ziewnął niekiedy i szedł się połasić do Jagny, siedzącej całe godziny bez ruchu i myśli, zgoła do słupa podobnej.
Maciej już nie mówił, nie jęczał; leżał spokojnie i tylko cięgiem włóczył oczyma — te jasne ślepie, błyszczące kiej szklane gały, chodziły za nią z takim uporem i tak na wskroś przewiercały kiej zimne noże.
Na próżno się odwracała, na próżno chciała zapomnieć — patrzyły z każdego kąta, w powietrzu się unosiły i świeciły jednako strasznie i tak ciągnące nieprzeparcie, że dawała się na ich wolę, patrząc w nie kieby w przepaście nieprzejrzane.
A niekiedy, jakby wyrywając się ze strasznego snu, błagała żałośnie:
— Dyć tak nie patrzcie, bo mi duszę wywleczecie, nie patrzcie!
Musiał dosłyszeć, gdyż drżał nieco, twarz mu się kurczyła w jakimś niemym krzyku, oczy patrzyły jeszcze straszniej i po sinych policzkach toczyły się ciężkimi kroplami łzy.
Uciekała wtedy na świat, strach ją wyganiał.
Patrzyła zza drzew na łąki, pełne narodu i radosnej wrzawy.
I odchodziła z płaczem.
Szła do matki, ale ledwie głowę wetknęła do ciemnej izby, ledwie ją owiał zapach leków, cofała się pośpiesznie.
I znowu płakała.
To wychodziła za dom i niesła się tęskliwymi oczyma po świecie szerokim. I płakała wtedy jeszcze żalniej, smutniej i boleśniej — jako ta ptaszka z połamanymi skrzydłami, ostawiona przez stado, skarżyła się rzewliwie.
I tak bez przemian szły dnie za dniami. Hanka wciąż była zajęta sianokosami na równi z całą wsią; dopiero trzeciego dnia została w domu od rana.
— Sobota, to już dzisiaj Antek wróci z pewnością! — rzekła radośnie, szykując dom na przyjęcie męża.
Południe już przeszło, a jego jeszcze nie było. Hanka wyglądała za kościół, aż na topolową szła patrzeć, ale pusto tam było i cicho.
Ludzie śpieszniej zaczęli zwozić siano, gdyż miało się na odmianę. Kokoty piały, słońce barzej dopiekało, stronami wisiały ciężkie gradowe chmury i wiater zrywał się kołujący.
Wyglądali burzy z ulewą, a jeno spadł krótki, chociaż rzęsisty deszcz, w mig wypity przez spieczoną ziemię, że tyle było z niego pociechy, co się odświeżyło powietrze.
Ale wieczór przyszedł nieco chłodniejszy. Pachniało sianem i ziemią przemoczoną, po drogach leżały gęste mroki. Księżyc jeszcze nie wschodził, niebo wisiało ciemne i jeno z rzadka poprzebijane gwiazdami, wskroś sadów błyskały światła chałup i kiej świętojańskie robaczki mrowiły się we stawie; kolacje jedli wszędy przed progami, ktosik grał na fujarce i śmiechy rozdzwaniały się kajś niekaj, ptaki już zaczynały śpiewać i pola przemówiły cichym strzykaniem koników i głosami przepiórek i derkaczów.
U Borynów tak samo jedli przed chałupą. Pod oknem gwarno było i ludno, bo Hanka, że to skończyli kosić, zaprosiła wszystkich, występując ze sutą kolacją — pachniała jajecznica ze szczypiorkiem, raźno skrzybotały łyżki, a skrzekliwy głos Jagustynki rozlegał się co chwila, niecąc wybuchy śmiechu. Hanka dokładała co trochę z garów, zapraszając, bych se nie żałowali, ale całą duszą nasłuchiwała każdego głosu z drogi, a co chwila biegła wyglądać w opłotki.
Ani śladu Antka. Natknęła się tylko raz na Tereskę, przywartą do płota i jakby na kogoś czekającą.
Mateusz, nie mogąc się dogadać z Jagusią, mrukliwą dzisiaj i niechętną, jął się ze złości spierać z Pietrkiem, gdy Jędrek przyleciał po siostrę, że matka ją wzywa.
Wkrótce rozeszli się wszyscy, tylko jeden Mateusz coś długo się ociągał, że dopiero w dobry pacierz poszedł.
Po chwili i Hanka wyszła, na darmo wypatrując w ciemnościach, kiej ją doszedł znad stawu jego warkliwy, gniewny głos:
— Czego za mną łazisz jak ten pies... Nie ucieknę ci... Już dosyć nas mielą na ozorach... — I coś tam jeszcze przykrzejszego, a w odpowiedzi posypały się rozszlochane słowa i rzęsisty płacz.
Ale Hanki to nie wzruszyło. Czekała na męża, to co ją tam mogły obchodzić cudze sprawy? Jagustynka robiła wieczorne porządki, a że dziecko zaczęło coś matyjasić, wzięła je na ręce i pohuśtując, zajrzała do chorego.
— Antka ino co patrzeć! — zakrzyczała od proga.
Boryna leżał zapatrzony w lampkę, dymiącą nad kominem.
— Dzisiaj go puścili, Rocho czeka na niego — powtarzała mu w same uszy, stróżując radosnymi oczami jego źrenic, czy pomiarkował; ale snadź i ta nowina nie przedarła się do mózgu, gdyż ani się poruszył, ni spojrzał na nią.
„Może już do wsi wchodzi... Może już...”, myślała, wybiegając co chwila przed dom. A tak była pewna jego powrotu i tak roztrzęsiona oczekiwaniem, że przytomność traciła — wybuchała śmiechem z leda powodu, rozprawiała ze sobą i potaczała się kiej pijana. Ciemnościom powiadała o swoich nadziejach, nawet bydlątkom się zwierzyła przy udoju, bych wiedziały, jako ich gospodarz wracają.
I czekała z minuty na minutę, ale już ostatkami sił i cierpliwości.
Noc się już czyniła, wieś kładła się spać. Jagusia, powróciwszy od matki, zaraz przyległa w pościel. Cały dom wkrótce zasnął, a Hanka jeszcze późno w noc warowała przed domem, jaże wybita ze sił i srodze spłakana, pogasiwszy światła, też się położyła.
Wszystek świat pogrążał się w głębokiej cichości odpoczywania.
Na wsi gasły światła jedne po drugim, jak oczy snem przywierane.
Księżyc się wtoczył na granatowe, wysokie niebo, gwiezdnym migotem przesiane, i wznosił się coraz wyżej. Leciał kiej ptak wlekący wskroś pustek srebrzyste skrzydła; chmury spały kajś niekaj, pozwijane w puszyste, białawe kłęby.
Zaś na ziemiach wszelkie stworzenie uznojone legło w cichy i słodki sen, jeno ptak jakiś tu i owdzie śpiewał rzęsiste piosneczki, jeno wody szemrały cosik jakby przez sen, a drzewiny, pławiące się w księżycowych brzaskach, zadrgały niekiedy, jakby się im dzień marzył. Czasem pies warknął albo przelatujący lelek zatrzepał skrzydłami, a niskie opary jęły z wolna i troskliwie przysłaniać pola kieby tę mać utrudzoną.
Spod ledwie rozeznanych ścian i ze sadów rozchodziły się ciche dychania — ludzie spali na powietrzu, powierzając się z dufnością nocy.
I w Borynowej izbie leżała senna cichość, świerszcz jeno strzykał pod kominem i Jagusine oddechy trzepały się kiej skrzydła motyle.
Noc musiała być już późna. Pierwsze kury zaczęły piać, gdy naraz Boryna poruszył się na łóżku, jakby przecykając. Wraz też i księżyc uderzył w szyby i chlusnął, oblewając mu twarz srebrzystym wrzątkiem światła.
Przysiadł na łóżku i kiwając głową a robiąc usilnie grdyką, chciał cosik powiedzieć, ale mu jeno zabulgotało w gardzieli.
Siedział tak dość długo, rozglądając się nieprzytomnie, a niekiedy gmerząc palcami we świetle, jakby chcąc zebrać w garście ową rozmigotaną rzekę księżycowych brzasków, bijącą mu w oczy.
— Dnieje... Pora... — zamamrotał wreszcie, stając na podłodze.
Wyjrzał oknem i jakby się budził z ciężkiego snu, zdało mu się, że to już duży dzień, że zaspał, a jakieś pilne roboty czekają na niego...
— Pora wstawać, pora... — powtarzał, żegnając się wielekroć razy.
I zaczynając pacierz, rozglądał się zarazem za odzieniem. Po buty sięgał, kaj zwykły były stoić, ale nie nalazłszy niczego pod ręką, zapomniał o wszystkim i błądził bezradnie rękoma dokoła siebie. Pacierz mu się rwał, iż jeno poniektóre słowa mamlał bezdźwięcznie.
Skołtuniły mu się naraz w mózgu wspominki jakichś robót — to sprawy dawne, to jakby odgłosy tego, co się dokoła niego działo przez cały czas choroby. Przesiąkało to w niego w strzępach nikłych, w bladych przypomnieniach, w ruchach zatartych jak skiby na rżyskach i budziło się teraz nagle, kłębiło w mózgu i na świat parło, że porywał się co chwila za jakimś majakiem; lecz nim się go uczepił, już mu się rozłaził w pamięci jako te zgniłe przędze i dusza mu się chwiała kiej płomień niemający się czym podsycić.
Tyle jeno teraz wiedział, co się może śnić o pierwszej zwieśnie drzewom poschniętym — że pora im przecknąć z drętwicy zimowej, pora nabrane chlusty wypuścić ze siebie, pora zaszumieć z wichrami weselną pieśń życia... A nie wiedzą, że płone są ich śnienia i próżne poczynania...
Za czym cokolwiek robił, czynił, jako ten koń po latach chodzenia w kieracie czyni na wolności, że cięgiem się jeno w kółko obraca z przywyku.
Maciej otworzył okno i wyjrzał na świat. Zajrzał do komory i po długim namyśle pogrzebał w kominie, zaś potem — jak stał, boso i w koszuli — poszedł na dwór.
Drzwi były wywarte, całą sień zalewało księżycowe światło. Przed progiem spał Łapa, zwinięty w kłębek, ale na szelest kroków przebudził się, zawarczał i poznawszy swojego, poszedł za nim.
Maciej przystanął przed domem i skrobiąc się w ucho, ciężko się głowił, jakie go to pilne roboty czekają?
Pies radośnie skakał mu do piersi. Pogładził go po dawnemu, rozglądając się frasobliwie po świecie.
Widno było jak w dzień. Księżyc wynosił się już nad chałupą, że modry cień zesuwał się z białych ścian, wody stawu polśniewały kiej lustra. Wieś leżała w głębokim milczeniu — jedne ptaszyska, co się wydzierały zapamiętale po gąszczach.
Z nagła przypomniało mu się cosik, bo poszedł spieszno w podwórze. Drzwi wszystkie stały otwarte, chłopaki chrapały pod ścianami stodoły. Zajrzał do stajni, poklepując konie, jaże zarżały; potem do krów wsadził głowę — leżały rzędem, że ino im zady widniały we świetle. To spod szopy zachciał wóz wyciągnąć, już nawet porwał za wystający dyszel, ale dojrzawszy błyszczący pług pod chlewami, do niego pośpieszył i nie doszedłszy, całkiem zapomniał.
Stanął w pośrodku podwórza, obracając się na wszystkie strony, bo mu się wydało, że skądciś wołają.
Żuraw studzienny wynosił się tuż przed nim, cień długi kładąc.
— Czego to? — pytał, nasłuchując odpowiedzi.
Sad, porznięty światłami, jakby zastąpił mu drogę; srebrzące się liście szemrały cosik cichuśko.
„Kto me woła?”, myślał, dotykając się drzew.
Łapa, chodzący wciąż przy nim, zaskomlał cosik, że przystanął, westchnął głęboko i rzekł wesoło:
— Prawda, piesku, pora siać...
Ale w mig i o tym przepomniał. Rozsypywało mu się wszystko w pamięci kiej suchy piasek w garściach, jeno że wciąż nowe wspominki popychały go znów gdzieś naprzód; motał się w one złudy jak to wrzeciono w nić uciekającą wiecznie, a cięgiem na jednym miejscu.
— Juści... Pora siać... — powiedział znowu i ruszył raźnie kole szopy opłotkami wiedącymi na pole; natknął się na bróg ów nieszczęsny, spalony jeszcze zimą i już postawiony teraz na nowo.
Chciał go zrazu wyminąć, lecz nagle odskoczył. Rozwidniło mu się na mgnienie, błyskawicą rzucił się wstecz czasu, wyrwał z płota kołek i ująwszy go oburącz kiej widły i z nasrożoną twarzą, rzucił się na słupy, gotowy bić i zabijać. Lecz nim uderzył co bądź, wypuścił kołek bezradnie.
Za brogiem, od samej drogi a pobok ziemniaków, ciągnął się długi szmat podorówki; przystanął przed nim, wodząc zdumionymi oczyma.
Księżyc już był w pół nieba. Ziemie pławiły się w przymglonych brzaskach i leżały operlone rosami, jakby zasłuchane w milczeniu.
Nieprzenikniona cichość biła z pól, zamglone dale łączyły ziemię z niebem, z łąk pełzały białawe tumany i wlekły się nad zbożami kiej przędze, obtulając je niby ciepłym, wilgotnym kożuchem.
Wyrosłe, zielonawe ściany żyta pochylały się nad miedzę pod ciężarem kłosów, zwisających kieby te rdzawe dzioby piskląt. Pszenice szły już w słup; stały hardo, lśniąc czarniawymi piórami, zaś owsy i jęczmiona, ledwie rozkrzewione, zieleniały kiej łąki w płowych przesłonach mgieł i światła.
Drugie kury już piały, noc była późna. Pola, pogrążone w głęboki sen odpoczywania, jakby dychały niekiej cichuśkim chrzęstem i jakimś echem dziennych zabiegów i trosk — jak dycha mać, kiej przylegnie wpośród dzieciątek, dufnie śpiących na jej łonie.
Boryna naraz przyklęknął na zagonie i jął w nastawioną koszulę nabierać ziemi, niby z tego wora zboże naszykowane do siewu. Aż nagarnąwszy tyla, iż się ledwie podźwignął, przeżegnał się, spróbował rozmachu i począł obsiewać...
Przychylił się pod ciężarem i z wolna, krok za krokiem szedł i tym błogosławiącym, półkolistym rzutem posiewał ziemię na zagonach.
Łapa chodził za nim, a kiej ptak jaki spłoszony zerwał się spod nóg, gonił przez chwilę i znowu powracał na służbę przy gospodarzu.
A Boryna, zapatrzony przed się w cały ten urokliwy świat nocy zwiesnowej, szedł zagonami cicho, niby widmo błogosławiące każdej grudce ziemi, każdemu źdźbłu, i siał — siał wciąż, siał niestrudzenie.
Potykał się o skiby, plątał we wyrwach, niekiedy się nawet przewracał, jeno że nic o tym nie wiedział i nic nie czuł kromie tej potrzeby głuchej a nieprzepartej, bych siać.
Szedł aż do krańca pól, a gdy mu ziemi zabrakło pod ręką, nowej nabierał i siał; a gdy mu drogę zastąpiły kamionki a krze kolczaste, zawracał.
Odchodził daleko, że już ptasie głosy się urywały i kajś w mglistych mrokach zginęła cała wieś, a obejmowało płowe, nieprzejrzane morze pól. Ginął w nich kiej ptak zabłąkany lub kiej dusza odlatująca ze ziemie — i znowu się wyłaniał bliżej domów, w krąg ptasich świergotów powracał i w krąg zamilkłych na chwilę trudów człowieczych, jakby wynoszony z nawrotem na krawędź żyjącego świata przez chrzęstliwą falę zbóż...
— Puszczaj, Kuba, brony. A letko! — wołał niekiedy niby na parobka.
I tak przechodził czas, a on siał niezmordowanie, przystając jeno niekiedy, bych odpocząć i kości rozciągnąć. I znowu się brał do tej płonej pracy, do tego trudu na nic, do tych zbędnych zabiegów.
A potem, kiej już noc ździebko zmętniała, gwiazdy zbladły i kury zaczynały piać przed świtaniem, zwolniał w robocie. Przystawał częściej i zapomniawszy nabierać ziemi, pustą garścią siał — jakby już jeno siebie samego rozsiewał do ostatka na te praojcowe role, wszystkie dni przeżyte, wszystek żywot człowieczy, któren był wziął i teraz tym niwom świętym powracał i Bogu przedwiecznemu.
I w oną żywota jego porę ostatnią cosik dziwnego zaczęło się dziać — niebo poszarzało kiej zgrzebna płachta, księżyc zaszedł, wszelkie światłości pogasły, że cały świat oślepł nagle i zatonął w burych, skołtunionych topielach, a coś zgoła niepojętego jakby wstało gdziesik i szło ciężkimi krokami wskroś mroków, że ziemia zdała się kolebać.
Przeciągły, złowróżbny szum powiał od borów.
Zatrzęsły się drzewa samotne, deszcz poschniętych liści zaszemrał po kłosach, zakołysały się zboża i trawy, a z niskich, rozdygotanych pól podniósł się cichy, trwożny, jękliwy głos:
— Gospodarzu! Gospodarzu!
Zielone pióra jęczmion trzęsły się jakby w płaczu i gorącymi całunkami przylegały do jego nóg utrudzonych.
— Gospodarzu! — zdały się skamleć żyta, zastępujące mu drogę, i trzęsły rosistym gradem łez.
Jakieś ptaki zakrzyczały żałośnie. Wiater załkał mu nad głową. Mgły owijały go w mokrą przędzę, a głosy wciąż rosły, olbrzymiały, ze wszystkich stron biły jękliwie, nieprzerwanie:
— Gospodarzu! Gospodarzu!
Dosłyszał wreszcie, że rozglądając się wołał cicho:
— Dyć jestem! Czego? Co?
Przygłuchło naraz dokoła, dopiero kiej znowu ruszył posiewać ociężałą już i pustą dłonią, ziemia przemówiła w jeden chór ogromny:
— Ostańcie! Ostańcie z nami! Ostańcie!
Przystanął zdumiony. Zdało mu się, że wszystko ruszyło naprzeciw — pełzały trawy, płynęły rozkołysane zboża, opasywały go zagony. Cały świat się podnosił i walił na niego, że strach go porwał. Chciał krzyczeć, ale głosu już nie wydobył ze ściśniętej gardzieli. Chciał uciekać — zabrakło mu sił i ziemia chwyciła za nogi; plątały go zboża, przytrzymywały bruzdy, łapały twarde skiby, wygrażały drzewa zastępujące drogę, rwały osty, raniły kamienie, gonił zły wiater, błąkała noc i te głosy, bijące całym światem:
— Ostańcie! Ostańcie!
Zmartwiał naraz. Wszystko przycichło i stanęło w miejscu. Błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ociec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie:
— Pódziże, duszko człowiecza, do mnie. Pódziże, utrudzony parobku...
Zachwiał się Boryna. Roztworzył ręce jak w czas podniesienia.
— Panie Boże, zapłać! — odrzekł i runął na twarz przed tym majestatem przenajświętszym.
Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie.
Świt się nad nim uczynił, a Łapa wył długo i żałośnie...
Przypisy:
1. parob (daw., gw.) — robotnik rolny. [przypis edytorski]
2. wywczasować się (gw.) — odpocząć. [przypis edytorski]
3. ano (gw.) — tak, tylko. [przypis edytorski]
4. wnetki (gw.) — wnet, zaraz. [przypis edytorski]
5. imać się czegoś (daw., gw.) — chwytać się za coś; brać się za coś. [przypis edytorski]
6. jeno (daw., gw.) — tylko. [przypis edytorski]
7. mąt (gw.) — mgła, szaruga. [przypis edytorski]
8. kiej (gw.) — jak; kiedy. [przypis edytorski]
9. modrawy (gw.) — niebieskawy. [przypis edytorski]
10. przejęty — tu: przepełniony. [przypis edytorski]
11. orosiały (gw.) — pokryty rosą. [przypis edytorski]
12. ździebko (gw.) — trochę. [przypis edytorski]
13. zgoła (gw.) — całkiem. [przypis edytorski]
14. łęg — podmokła łąka. [przypis edytorski]
15. kokot (gw.) — kogut. [przypis edytorski]
16. wyprzódki (daw.) — wyścigi. [przypis edytorski]
17. gdziesik (gw.) — gdzieś. [przypis edytorski]
18. niewidny (gw.) — niewidoczny. [przypis edytorski]
19. roztlewać (daw.) — rozżarzyć się. [przypis edytorski]
20. zakolebać się (gw.) — zakołysać się. [przypis edytorski]
21. ruchający (gw.) — dziś poprawna forma: ruszając (się). [przypis edytorski]
22. zasie a. zasię (daw.) — zaś, natomiast. [przypis edytorski]
23. kieby (daw., gw.) — jakby. [przypis edytorski]
24. przędziwo (gw.) — przędza. [przypis edytorski]
25. przepierać (gw.) — przepychać się. [przypis edytorski]
26. barzej (gw.) — bardziej. [przypis edytorski]
27. kajś niekaj (gw.) — gdzieniegdzie. [przypis edytorski]
28. wydzierać się (gw.) — wyłaniać się. [przypis edytorski]
29. jaśnia (gw.) — jasność. [przypis edytorski]
30. oprzędzony (gw.) — okryty. [przypis edytorski]
31. wyża (gw.) — wyżyna, wysokość. [przypis edytorski]
32. wyleniać się (gw.) — wyłaniać się. [przypis edytorski]
33. galanty (gw.) — ładny, porządny. [przypis edytorski]
34. leda (daw.) — lada. [przypis edytorski]
35. ozwierać (gw.) — otwierać. [przypis edytorski]
36. poruchiwać się (gw.) — ruszać się. [przypis edytorski]
37. przecykać (gw.) — obudzić się. [przypis edytorski]
38. jeszczech (gw.) — jeszcze. [przypis edytorski]
39. dośpik (gw.) — drzemka. [przypis edytorski]
40. dychać (gw.) — oddychać. [przypis edytorski]
41. dobrodziej — tu: ksiądz. [przypis edytorski]
42. podniesienie — w liturgii katolickiej część mszy następująca po konsekracji. [przypis edytorski]
43. sygnaturka (gw.) — najmniejszy dzwon kościelny. [przypis edytorski]
44. ino (gw.) — tylko. [przypis edytorski]
45. ziemica (daw.) — ziemia. [przypis edytorski]
46. struchlały (gw.) — przestraszony. [przypis edytorski]
47. trybularz (daw.) — kadzielnica. [przypis edytorski]
48. w podle (daw., gw.) — w pobliżu, obok. [przypis edytorski]
49. kopanie — tu: wykopki. [przypis edytorski]
50. zawżdy (gw.) — zawsze. [przypis edytorski]
51. schuchrać się (gw.) — zmizernieć. [przypis edytorski]
52. juści (gw.) — oczywiście, pewnie. [przypis edytorski]
53. bróg (gw.) — pomieszczenie, gdzie trzymało się siano, zboże lub karmę dla zwierząt, złożone z czterech słupów i ruchomego dachu. [przypis edytorski]
54. płony (daw.) — nieurodzajny, mizerny, słaby. [przypis edytorski]
55. spierać (gw.) — boleć (odczuwać ostry, kłujący ból). [przypis edytorski]
56. zadychliwość (gw.) — zadyszka. [przypis edytorski]
57. lebo (gw.) — lub, albo. [przypis edytorski]
58. kamionek (gw.) — kamień. [przypis edytorski]
59. zwiesna (gw.) — wiosna [przypis edytorski]
60. przeciech (gw.) — przecież. [przypis edytorski]
61. klangor (gw.) — śpiew lecącego ptactwa. [przypis edytorski]
62. kędy (daw., gw.) — którędy, gdzie. [przypis edytorski]
63. aże (gw.) — aż. [przypis edytorski]
64. naleźć (gw.) — znaleźć. [przypis edytorski]
65. Lipce — obecnie Lipce Reymontowskie; polska wieś, zlokalizowana w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim. [przypis edytorski]
66. kuma (daw.) — chrzestna lub sąsiadka. [przypis edytorski]
67. podufały (gw.) — dumny z siebie. [przypis edytorski]
68. kraj (gw.) — skraj, brzeg. [przypis edytorski]
69. bania (gw.) — kopuła. [przypis edytorski]
70. postaw — tu: sztuka materiału; staropolska jednostka miary tkanin. [przypis edytorski]
71. latosi — tegoroczny. [przypis edytorski]
72. podorówka a. podorywka — pierwsza płytka orka. [przypis edytorski]
73. kapuśnisko a. kapuścisko — pole kapusty. [przypis edytorski]
74. łyśnić (gw.) — lśnić. [przypis edytorski]
75. jenszy (gw.) — inny. [przypis edytorski]
76. zaklęsły (gw.) — zapadły, wklęsły. [przypis edytorski]
77. rody (gw.) — tu: rodzenie, poród. [przypis edytorski]
78. gmerać się (pot.) — ruszać się wolno, nieporadnie. [przypis edytorski]
79. wybrany (gw.) — wyborny, odpowiedni. [przypis edytorski]
80. baczyć (daw., gw.) — uważać, spostrzegać; tu: pamiętać. [przypis edytorski]
81. dzieuszy (gw.) — kobiecy. [przypis edytorski]
82. akuratnie (gw.) — dokładnie. [przypis edytorski]
83. wama (gw.) — wam. [przypis edytorski]
84. sielny (gw.) — silny, mocny. [przypis edytorski]
85. cie (daw., gw.) — wykrzyknienie oznaczające: „No patrzcie!”, „Też coś!”, „A gdzie tam!”. [przypis edytorski]
86. dzieciński (gw.) — dziecięcy. [przypis edytorski]
87. Wola — właśc. Wola Wysoka, polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim. [przypis edytorski]
88. tylachny (gw.) — wielki. [przypis edytorski]
89. dyć (gw.) — przecież. [przypis edytorski]
90. ciołek (gw.) — tu: cielak. [przypis edytorski]
91. granula — od „graniasty”; w odniesieniu do umaszczenia oznacza „łaciaty”. [przypis edytorski]
92. pognać się (gw., pot., daw.) — obecnie „gonić się”: o zwierzętach, odczuwających popęd płciowy, będących w okresie płodnym. [przypis edytorski]
93. kuntentność a. kontentność (gw.) — zadowolenie, ukontentowanie. [przypis edytorski]
94. morga a. mórg — dawna miara powierzchni gruntu. [przypis edytorski]
95. torbecka (gw.) — torba. [przypis edytorski]
96. deliberować (daw., gw.) — rozmyślać. [przypis edytorski]
97. wsypka (gw.) — worek z gęstej tkaniny, który wypełnia się pierzem, aby zrobić poduszkę lub pierzynę. [przypis edytorski]
98. marać (gw.) — macać, grzebać, szukać. [przypis edytorski]
99. kaj (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]
100. ta (gw.) — tu: też, wcale. [przypis edytorski]
101. przepomnieć (gw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]
102. eksportować — tu: wyprowadzić zwłoki na cmentarz. [przypis edytorski]
103. łacno (gw.) — łatwo. [przypis edytorski]
104. przódzi (daw.) — wcześniej, przedtem. [przypis edytorski]
105. zawdy (gw.) — zawsze. [przypis edytorski]
106. kolebać się (gw.) — tu w znaczeniu: wahać się. [przypis edytorski]
107. snadź (gw.) — widocznie. [przypis edytorski]
108. przyzba (gw.) — wał usypany z ziemi dokoła podmurówki dawnej chaty wiejskiej. [przypis edytorski]
109. nikto (gw.) — nikt. [przypis edytorski]
110. warzyć (gw.) — gotować. [przypis edytorski]
111. Olender (gw.) — Holender. [przypis edytorski]
112. kolonia — tu: osada, grupa domów położonych z dala od miasta lub wsi. [przypis edytorski]
113. inszy (gw.) — inny. [przypis edytorski]
114. wysadek — korzeń rośliny dwuletniej (marchwi, buraka, pietruszki itp) lub cebuli przechowywany przez zimę i sadzony w następnym roku w celu otrzymania nasienia. [przypis edytorski]
115. rozsada — młode rośliny wyhodowane z nasion w inspektach, szklarniach lub na rozsadnikach, przeznaczone do wysadzenia na miejsce stałe. [przypis edytorski]
116. tarniowy — od: tarń (daw.) a. tarnina, ciernisty krzew. [przypis edytorski]
117. kierz (daw.) — krzak. [przypis edytorski]
118. wzdych (gw.) — westchnienie. [przypis edytorski]
119. wydziw (gw.) — zdziwienie. [przypis edytorski]
120. żywić (gw.) — żyć. [przypis edytorski]
121. szydliwy (gw.) — szyderczy. [przypis edytorski]
122. wrychle (gw.) — niedługo. [przypis edytorski]
123. dygować (gw.) — nieść coś z trudem, taszczyć. [przypis edytorski]
124. chętliwie (gw.) — chętnie. [przypis edytorski]
125. waju (gw.) — was. [przypis edytorski]
126. bych (gw.) — żeby, by, aby. [przypis edytorski]
127. przekpinka (gw.) — przekomarzanie się. [przypis edytorski]
128. lekować (gw.) — leczyć się. [przypis edytorski]
129. kreminał (gw.) — więzienie [przypis edytorski]
130. drujki (gw.) — słodki. [przypis edytorski]
131. pogwara (gw.) — mowa. [przypis edytorski]
132. cebratka (gw.) — drewniane, okrągłe naczynie o dwóch uszach. [przypis edytorski]
133. zajękliwy (gw.) — jękliwy. [przypis edytorski]
134. dyrdać (gw.) — biec lub iść szybko drobnymi kroczkami. [przypis edytorski]
135. Gody (daw.) — Boże Narodzenie. [przypis edytorski]
136. wiada (gw.) — wiadomo. [przypis edytorski]
137. wywieść (gw.) — tu w znaczeniu: wyrosnąć. [przypis edytorski]
138. kopa (gw.) — tu: sześćdziesiąt sztuk. [przypis edytorski]
139. przez (gw.) — bez. [przypis edytorski]
140. pępuszek (gw.) — kłębuszek. [przypis edytorski]
141. kuć (gw.) — dziobać. [przypis edytorski]
142. rejwach a. rajwach (gw.) — hałas. [przypis edytorski]
143. siodłaty (daw.) — o ptaku, mającym ciemniejsze upierzenie na skrzydłach albo na grzbiecie. [przypis edytorski]
144. odmienić (gw.) — zamienić. [przypis edytorski]
145. gapa (gw.) — wrona lub gawron. [przypis edytorski]
146. nikaj (gw.) — nigdzie. [przypis edytorski]
147. komornik (daw.) — tu: bezrolny chłop, mieszkający w cudzej chacie. [przypis edytorski]
148. poręba (gw.) — obszar, na którym wycięto drzewa w lesie. [przypis edytorski]
149. rębacz — (daw., gw.) drwal. [przypis edytorski]
150. kulas (gw.) — noga. [przypis edytorski]
151. bujno (gw.) — dokazując, hucznie. [przypis edytorski]
152. przyświarczać (gw.) — poświadczać. [przypis edytorski]
153. postronek (gw.) — mocny, gruby sznur. [przypis edytorski]
154. dur (gw.) — obłęd, ból. [przypis edytorski]
155. zabaczyć (gw.) — zapomnieć. [przypis edytorski]
156. wzienić (gw.) — wziąć. [przypis edytorski]
157. ląg (gw.) — wylęganie się zwierząt z jaj. [przypis edytorski]
158. kiele (gw.) — koło. [przypis edytorski]
159. mamleć (gw.) — mówić wolno i niewyraźnie. [przypis edytorski]
160. wygodzić (gw.) — dogodzić. [przypis edytorski]
161. przebierny (daw.) — wybredny. [przypis edytorski]
162. przydech (gw.) — oddech. [przypis edytorski]
163. bez (gw.) — przez. [przypis edytorski]
164. misiarski kozik — nożyk do kastrowania zwierząt. [przypis edytorski]
165. la (gw.) — dla. [przypis edytorski]
166. machorka — kiepski tytoń. [przypis edytorski]
167. fryzka (daw.) — kołnierz zrobiony z mocno marszczonej tkaniny. [przypis edytorski]
168. kontentność — zob. kuntentność. [przypis edytorski]
169. poredzać (gw.) — rozmawiać. [przypis edytorski]
170. śpik (gw.) — sen. [przypis edytorski]
171. hale (gw.) — ale. [przypis edytorski]
172. zapusty (daw.) — ostatnie dni karnawału. [przypis edytorski]
173. tośwa (gw.) — tośmy, to żeśmy (konstrukcja z ruchomą końcówką czasownika w 1. os. lm). [przypis edytorski]
174. wełniak — ubranie z grubej tkaniny samodziałowej. [przypis edytorski]
175. wyłupywać się (gw.) — wyróżniać się. [przypis edytorski]
176. mrowić się (gw.) — wić się. [przypis edytorski]
177. zgwarzać się (gw.) — porozumiewać się ze sobą, rozmawiać. [przypis edytorski]
178. przecknąć (daw.) — obudzić się. [przypis edytorski]
179. chudoba (gw.) — małe gospodarstwo, dobytek. [przypis edytorski]
180. przygarść (gw.) — garść. [przypis edytorski]
181. rychtyk (gw.) — akurat. [przypis edytorski]
182. miarkować się (gw.) — domyślać się. [przypis edytorski]
183. jucha (gw., pogard.) — tu: drań, łobuz, szelma. [przypis edytorski]
184. kalenica (gw.) — pozioma krawędź na styku dwóch przeciwległych połaci dachowych. [przypis edytorski]
185. pieściwie (gw.) — przyjemnie, delikatnie. [przypis edytorski]
186. obertel (gw.) — zasuwka, sprzączka. [przypis edytorski]
187. wrótnie (gw.) — drzwi. [przypis edytorski]
188. chojar (gw.) — stare, wysokie drzewo iglaste. [przypis edytorski]
189. ponik (gw.) — strumyk. [przypis edytorski]
190. bez (gw.) — przez. [przypis edytorski]
191. turbować (gw.) — martwić. [przypis edytorski]
192. zwieść (gw.) — spotkać. [przypis edytorski]
193. w dyrdy (gw.) — prędko, szybko. [przypis edytorski]
194. chybcikiem (gw.) — prędko. [przypis edytorski]
195. gront (gw.) — grunt. [przypis edytorski]
196. kwardy (gw.) — twardy. [przypis edytorski]
197. wywieisko (gw.) — wydma,wzgórek. [przypis edytorski]
198. rychtować (gw.) — przygotowywać. [przypis edytorski]
199. krzepciej (gw.) — mocniej. [przypis edytorski]
200. nikiej (gw.) — jak, niczym. [przypis edytorski]
201. żgnięcie (gw.) — dźgnięcie. [przypis edytorski]
202. glonek (gw.) — kawałek. [przypis edytorski]
203. trep (gw.) — lekki but o drewnianej podeszwie. [przypis edytorski]
204. kiela (gw.) — kiedy. [przypis edytorski]
205. kole (gw.) — koło. [przypis edytorski]
206. dulczyć (gw.) — siedzieć gdzieś z obowiązku. [przypis edytorski]
207. przypołudnie (gw.) — pora dnia około południa. [przypis edytorski]
208. tymczasowie (gw.) — tymczasowo. [przypis edytorski]
209. zabiegliwy (daw.) — zapobiegliwy. [przypis edytorski]
210. pasyjka — krzyżyk z wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa, mały krucyfiks. [przypis edytorski]
211. wyślipiać (gw.) — wypatrywać. [przypis edytorski]
212. miarkować (gw.) — rozumieć. [przypis edytorski]
213. łoński (gw.) — zeszłoroczny. [przypis edytorski]
214. warować (gw.) — pilnować. [przypis edytorski]
215. rozkisły (daw.) — tu: skwaszony, apatyczny; także rozmiękły. [przypis edytorski]
216. war (gw.) — gorąco. [przypis edytorski]
217. dunderować (gw.) — łajać, gromić. [przypis edytorski]
218. rzewliwy (gw.) — pełen żalu, tęsknoty. [przypis edytorski]
219. szkopek (gw.) — drewniane wiadro, używane podczas dojenia krów. [przypis edytorski]
220. makuch (gw.) — pasza dla bydła z wyciśniętych nasion roślin oleistych. [przypis edytorski]
221. siara (gw.) — żółtawy, gęsty płyn, wydzielany przez gruczoły mleczne kobiet lub samic ssaków tuż przed porodem. [przypis edytorski]
222. spencerek a. spencer (daw.) — rodzaj krótkiej kurtki. [przypis edytorski]
223. zapowietrzony (daw., gw.) — chory zakaźnie. [przypis edytorski]
224. pono (gw.) — ponoć, podobno. [przypis edytorski]
225. uredzać (gw.) — radzić się. [przypis edytorski]
226. iskać (gw.) — usuwać wszy. [przypis edytorski]
227. parkotać a. perkotać, a. pyrkotać (pot.) — wydawać specyficzny odgłos przy gotowaniu. [przypis edytorski]
228. koronka — tu: różaniec; także modlitwa z jego użyciem. [przypis edytorski]
229. przemodrzony (gw.) — przepełniony niebieskością. [przypis edytorski]
230. łyskliwy (gw.) — połyskliwy. [przypis edytorski]
231. kotki (gw.) — bazie. [przypis edytorski]
232. grdykać (gw.) — tu: grzmotnąć. [przypis edytorski]
233. naprzeciw — tu: przeciwnie. [przypis edytorski]
234. sprawić (gw.) — przygotować (tu w znaczeniu: do zarżnięcia). [przypis edytorski]
235. odwieczerz (daw.) — pora wieczorna; posiłek wieczorny. [przypis edytorski]
236. statki (daw.) — naczynia kuchenne. [przypis edytorski]
237. dudlić (gw.) — grać na instrumencie. [przypis edytorski]
238. dżdża (gw., daw.) — deszcz. [przypis edytorski]
239. przebierać (gw.) — przeprawiać się. [przypis edytorski]
240. Łaznów — polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim. [przypis edytorski]
241. Słupia — polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim. [przypis edytorski]
242. łysta (gw.) — łydka. [przypis edytorski]
243. dygować (pot.) — nieść z trudem. [przypis edytorski]
244. skibka (gw.) — tu: mała kromka chleba. [przypis edytorski]
245. odrobek (daw.) — odpracowanie długu. [przypis edytorski]
246. kumać się (gw.) — poznać się, przyjaźnić. [przypis edytorski]
247. borg a. bórg (daw.) — kredyt. [przypis edytorski]
248. turbacja (gw.) — zmartwienie. [przypis edytorski]
249. alkierz (daw.) — wysunięta część budynku, kryta osobnym dachem. [przypis edytorski]
250. frybra (gw.) — gorączka. [przypis edytorski]
251. mendel (gw.) — dziesięć. [przypis edytorski]
252. arak — napój alkoholowy otrzymywany z ryżu i trzciny cukrowej. [przypis edytorski]
253. kalikować — pompować powietrze do miechów organowych. [przypis edytorski]
254. stergnąć (gw.) — zdrętwieć, umrzeć. [przypis edytorski]
255. duchem (gw.) — szybko. [przypis edytorski]
256. skiełczeć (gw.) — wyschnąć. [przypis edytorski]
257. zbuk (gw.) — zgniłe jajko; tu: rodzaj wyzwiska. [przypis edytorski]
258. niecka (gw.) — podłużne naczynie z drewna. [przypis edytorski]
259. czochać się (gw.) — ocierać się o coś. [przypis edytorski]
260. jucha (gw.) — tu w znaczeniu: krew zwierzęcia. [przypis edytorski]
261. orczyk (gw.) — drążek. [przypis edytorski]
262. płaksiwy (gw.) — płaczliwy. [przypis edytorski]
263. posułać (gw.) — posypać. [przypis edytorski]
264. matyjaśność (gw.) — marudzenie. [przypis edytorski]
265. posobnie (daw., gw.) — kolejno. [przypis edytorski]
266. porcenela (gw.) — porcelana. [przypis edytorski]
267. kajże (gw.) — gdzie. [przypis edytorski]
268. Rzepki — polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie piotrkowskim. [przypis edytorski]
269. więcierz — cylindryczna sieć rybacka. [przypis edytorski]
270. przesłoniały (daw.) — przesolony. [przypis edytorski]
271. Sybir a. Syberia — kraina geograficzna w północnej Azji, wchodząca w skład Rosji, historyczne miejsce zsyłki m.in. Polaków. [przypis edytorski]
272. przychlibny (gw.) — przymilny, przyjemny. [przypis edytorski]
273. zarno (gw.) — zaraz. [przypis edytorski]
274. grzysi (gw.) — diabły. [przypis edytorski]
275. poradlony (gw.) — pokryty zmarszczkami, bliznami. [przypis edytorski]
276. blichowany (gw.) — pobielany. [przypis edytorski]
277. zataczać (gw.) — tu: wnosić. [przypis edytorski]
278. fortelnica — kobieta skłonna do robienia forteli; fortel: żart, wybryk. [przypis edytorski]
279. żerdka (gw.) — zdrobn. od żerdź: cienka prosta gałąź ściętego drzewa, drążek. [przypis edytorski]
280. sieczka (gw.) — drobno pocięta słoma. [przypis edytorski]
281. dutki — jelita, wnętrzności. [przypis edytorski]
282. przewiedzieć się (gw.) — dowiedzieć się. [przypis edytorski]
283. obrządki (gw.) — porządki. [przypis edytorski]
284. ciepać się (gw.) — wiać. [przypis edytorski]
285. wiejba (daw.) — wichura. [przypis edytorski]
286. barować się (daw.) — siłować się, brać się za bary. [przypis edytorski]
287. wynośliwy (gw.) — wyniosły. [przypis edytorski]
288. borgować (gw.) — udzielać kredytu. [przypis edytorski]
289. skrzybot (daw.) — skrobanie, zgrzyt. [przypis edytorski]
290. przednówek (gw.) — okres tuż przez pierwszymi żniwami. [przypis edytorski]
291. sękiel (daw., gw.) — część osi, na której obraca się koło. [przypis edytorski]
292. iże (gw.) — aż. [przypis edytorski]
293. piukać (gw.) — kwilić, świergotać. [przypis edytorski]
294. kiejś (gw.) — kiedyś. [przypis edytorski]
295. przebóść (gw.) — przebić. [przypis edytorski]
296. maglownica (gw.) — deszczułka do ręcznego maglowania (wygładzania bielizny). [przypis edytorski]
297. łoni (gw.) — w zeszłym roku. [przypis edytorski]
298. drzewiej (daw.) — dawniej. [przypis edytorski]
299. rost (gw.) — wzrost. [przypis edytorski]
300. obtulny (gw.) — okrywający. [przypis edytorski]
301. smętarz (daw.) — cmentarz. [przypis edytorski]
302. zajda (gw.) — pakunek, tobołek (choć możliwe, że chodzi o „zady”). [przypis edytorski]
303. Wólka — właśc. Wólka-Podlesie, polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim, w gminie Lipce Reymontowskie. [przypis edytorski]
304. hurma (gw.) — duża grupa ludzi. [przypis edytorski]
305. mietlica (gw.) — miotła. [przypis edytorski]
306. frygać (gw.) — rzucać. [przypis edytorski]
307. szarwark (daw.) — obowiązek dostarczania ludzi do prac publicznych. [przypis edytorski]
308. ciżbić się (gw.) — gromadzić się. [przypis edytorski]
309. sztraf a. śtraf (gw.) — kara pieniężna. [przypis edytorski]
310. kiejby (gw.) — gdyby. [przypis edytorski]
311. warza (gw.) — gotowane jedzenie. [przypis edytorski]
312. pasionka (gw.) — wypas zwierząt. [przypis edytorski]
313. szafel (daw.) — szaflik, rodzaj drewnianego wiaderka. [przypis edytorski]
314. źrób (gw.) — żłób. [przypis edytorski]
315. staje (daw.) — tu: kawałek pola, miara jego wielkości. [przypis edytorski]
316. świątek (gw.) — święty. [przypis edytorski]
317. lewentarz (gw.) — inwentarz. [przypis edytorski]
318. półkoszek (gw.) — jedna z dwóch części kosza wiklinowego wyściełających ścianę szczytową, dno i boki wozu. [przypis edytorski]
319. kłyźnia (gw.) — kłótnia. [przypis edytorski]
320. młynica (daw.) — budynek, w którym znajduje się młyn. [przypis edytorski]
321. rypać (gw.) — rzucać. [przypis edytorski]
322. osztych (gw.) — sterczący kawałek. [przypis edytorski]
323. trześnia (gw.) — dzika czereśnia. [przypis edytorski]
324. rymnąć (gw.) — paść. [przypis edytorski]
325. cug (gw.) — przeciąg. [przypis edytorski]
326. cyganek (daw.) — rodzaj piecyka. [przypis edytorski]
327. stajanie a. staje (gw.) — dawna miara długości, różna w zależności od okolicy. [przypis edytorski]
328. niezguła (gw.) — niedorajda. [przypis edytorski]
329. rżysko (gw.) — pole po skoszeniu zbóż. [przypis edytorski]
330. wasąg (daw.) — dawny pojazd konny z nadwoziem wiklinowym lub drabinkowym. [przypis edytorski]
331. okpis (gw.) — oszust. [przypis edytorski]
332. brezylia — żółty proszek do farbowania, pozyskiwany z drzewa rosnącego w Ameryce Południowej. [przypis edytorski]
333. Przewody a. Niedziela przewodnia — pierwsza niedziela po Wielkanocy. [przypis edytorski]
334. krętanina (daw.) — zamieszanie, zamęt. [przypis edytorski]
335. kukiełka (daw.) — tu: bułka ze słodkiego ciasta. [przypis edytorski]
336. spyskać (gw.) — ryć. [przypis edytorski]
337. szabaśnik (gw.) — obudowana część kuchni, wykorzystywana do pieczenia lub przechowywania ciepłych potraw. [przypis edytorski]
338. feretron — obraz noszony na drążkach w czasie procesji. [przypis edytorski]
339. zgartywać (daw.) — zgarniać. [przypis edytorski]
340. grapa — tu: rodzaj naczynia kuchennego. [przypis edytorski]
341. wysadzić (gw.) — zrobić wrażenie. [przypis edytorski]
342. trapiciel (daw.) — prześladowca. [przypis edytorski]
343. niemrawa (daw.) — niezdara. [przypis edytorski]
344. karwas (gw.) a. karwasz (daw.) — tu: połeć, kawał. [przypis edytorski]
345. niecułka (gw.) — niecka. [przypis edytorski]
346. miednik (daw.) — wiaderko. [przypis edytorski]
347. naści (daw., gw.) — masz. [przypis edytorski]
348. wyłożony (daw.) — o koniu: ze zdjętą uprzeżą. [przypis edytorski]
349. Modlica — polska wieś w woj. łódzkim, w powiecie łódzkim wschodnim. [przypis edytorski]
350. Żar-Ptak — ognisty ptak, często spotykany w baśniach rosyjskich [przypis edytorski]
351. dopiąć — osiągnąć. [przypis edytorski]
352. luty (daw.) — srogi, groźny. [przypis edytorski]
353. poranić (gw.) — tu: wstać wcześnie. [przypis edytorski]
354. glamać (gw.) — mlaskać. [przypis edytorski]
355. obrok — pasza dla konia. [przypis edytorski]
356. nadziewać się (gw.) — napełniać się, pakować się. [przypis edytorski]
357. cochać się (gw.) — ocierać się. [przypis edytorski]
358. kokosz (daw.) — kura. [przypis edytorski]
359. cugant — silny, wiodący koń zaprzęgowy, cugowy; najczęściej ogier. [przypis edytorski]
360. włóka (gw.) — dawna jednostka powierzchni gruntu. [przypis edytorski]
361. Podlesie — obecnie Wólka-Podlesie, polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim, w gminie Lipce Reymontowskie. [przypis edytorski]
362. ordynaria — dawniej część zarobków oficjalistów dworskich i stałych robotników rolnych w folwarku, wypłacana w naturze. [przypis edytorski]
363. Częstochowa — polskie miasto powiatowe w województwie śląskim, ośrodek kultu maryjnego. [przypis edytorski]
364. żydy wozić (daw.) — przechylać się. [przypis edytorski]
365. strząść się (gw.) — zmęczyć się. [przypis edytorski]
366. gzić się (gw.) — swawolić w zabawie. [przypis edytorski]
367. arbata (gw.) — herbata. [przypis edytorski]
368. zgudka (gw.) — czkawka. [przypis edytorski]
369. przycieś (gw.) — podstawa wykonana z belek, na której opiera się ściana domu. [przypis edytorski]
370. ocipka a. ociepka (gw.) — wiązka gałęzi albo słomy. [przypis edytorski]
371. lepa (gw.) — coś ulepionego, tłustego. [przypis edytorski]
372. trefny (daw.) — tu: żartobliwy. [przypis edytorski]
373. Przyszliśmy tu po dyngusie! Zaśpiewamy o Jezusie, O Jezusie, o Maryje — Dajcie nam co, gospodynie! — zmodyfikowany fragment pieśni ludowej Przyszliśmy tu po dyngusie, z muzyką Zygmunta Noskowskiego (1846–1909). Autor tekstu nie jest znany, utwór opublikowano w 1892 roku, w zbiorze Pieśni ludu pod reakcją Zygmunta Glogera (1845–1910). [przypis edytorski]
374. gościniec (daw.) — tu: podarunek. [przypis edytorski]
375. rozlew (gw.) — tu: blask. [przypis edytorski]
376. wiorsta — dawna miara długości. [przypis edytorski]
377. skrabać się (gw.) — wspinać się. [przypis edytorski]
378. wałach (gw.) — wykastrowany samiec konia. [przypis edytorski]
379. korzec (daw., gw.) — dawna jednostka objętości. [przypis edytorski]
380. jangrest (gw.) — agrest. [przypis edytorski]
381. peterburka (gw.) — rodzaj tytoniu. [przypis edytorski]
382. wyprzysięgać (gw.) — odmawiać. [przypis edytorski]
383. probant (daw.) — praktyk, znawca, koneser. [przypis edytorski]
384. chwacić (gw.) — wystarczyć. [przypis edytorski]
385. świędlerz (gw.) — oszust. [przypis edytorski]
386. ćkać (gw.) —jeść. [przypis edytorski]
387. sobaczy (z ros.) — psi. [przypis edytorski]
388. podrobno a. podrobnie (gw.) — dokładnie, szczegółowo. [przypis edytorski]
389. tulać (gw.) — turlać. [przypis edytorski]
390. wywód (daw.) — tu: błogosławieństwo udzielane matce i uroczyste wyprowadzenie jej z kościoła. [przypis edytorski]
391. chyla tyla (gw.) — o tyle, o ile; trochę. [przypis edytorski]
392. Przyłęk — właśc. Przyłęk Mały, polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie brzezińskim. [przypis edytorski]
393. prefesjant — partacz, fuszer. [przypis edytorski]
394. miniasty (gw.) — ktoś z tęgą miną; dorodny, okazały. [przypis edytorski]
395. kłyźnić się (gw.) — kłócić się. [przypis edytorski]
396. święty Marek a. Marek Ewangelista — wedle tradycji Kościoła autor biblijnej Ewangelii Marka. [przypis edytorski]
397. zskrzytwieć (gw.) — zmarznąć. [przypis edytorski]
398. dziewosłąb (gw.) — swat. [przypis edytorski]
399. stójka (daw.) — tu: strażnik, wartownik. [przypis edytorski]
400. mieski (gw.) — miejski. [przypis edytorski]
401. Ujazd — gmina miejsko-wiejska w województwie łódzkim, w powiecie tomaszowskim. [przypis edytorski]
402. mazać się (gw.) — tu: mżyć (o deszczu). [przypis edytorski]
403. ameryk (gw.) — pług. [przypis edytorski]
404. ady (gw.) — ależ, przecież. [przypis edytorski]
405. na pokładankę (daw.) — na leżąco. [przypis edytorski]
406. na przyprzążkę (gw.) — na dodatek. [przypis edytorski]
407. miemiecki (gw.) — niemiecki. [przypis edytorski]
408. chyla (gw.) — ile. [przypis edytorski]
409. poślad — ziarna gorszego gatunku, używane jako pasza. [przypis edytorski]
410. kromie a. krom (daw.) — prócz. [przypis edytorski]
411. matyjasić (gw.) — marudzić, popłakiwać. [przypis edytorski]
412. kurasek (gw.) — tu: kogucik. [przypis edytorski]
413. zbereźnik (daw.) — tu: swawolnik, hultaj. [przypis edytorski]
414. manić (daw.) — mamić. [przypis edytorski]
415. ryfa (gw.) — tu: prostak, głupiec. [przypis edytorski]
416. na udry (gw.) — agresywnie, wojowniczo. [przypis edytorski]
417. na zajdach (gw.) — tu: w tyle. [przypis edytorski]
418. karmik (gw.) — tu: tucznik. [przypis edytorski]
419. sperka (gw.) — słonina. [przypis edytorski]
420. wtór (gw.) — razem. [przypis edytorski]
421. bracki (daw.) — bratni a. należący do bractwa. [przypis edytorski]
422. Kto się w opiekę... — polska pieśń religijna napisana przez Jana Kochanowskiego (1530–1584), poetycki przekład biblijnego psalmu 91; autor melodii nieznany. [przypis edytorski]
423. giezło a. gzło (gw.) — koszula lub prześcieradło, okrywające zmarłego. [przypis edytorski]
424. redlina (gw.) — niewysoki wał ziemi, znajdujący sie pomiędzy dwiema bruzdami. [przypis edytorski]
425. kotyra (gw.) — gruda ziemi. [przypis edytorski]
426. piętka — tu: zgrubiała, krótka łodyga. [przypis edytorski]
427. Serdeczna Matko — tradycyjna pieśń maryjna. [przypis edytorski]
428. wrąb (gw.) — tu: horyzont. [przypis edytorski]
429. pytel (gw.) — worek muślinowy, przez który przesiewa się mąkę. [przypis edytorski]
430. bułanka (gw.) — żółtawobrązowy koń o czarnej grzywie i czarnym ogonie. [przypis edytorski]
431. omentra (gw.) — geometra, geodeta. [przypis edytorski]
432. Miemiec (gw.) — Niemiec. [przypis edytorski]
433. Grünbach — miejscowość i gmina w Austrii, w kraju związkowym Górna Austria (być może pomyłka autora). [przypis edytorski]
434. sąsiek — część stodoły, gdzie składa się zboże lub siano. [przypis edytorski]
435. pojena (gw.) — wzięła w posiadanie. [przypis edytorski]
436. oblicznie (gw.) — twarzą w twarz. [przypis edytorski]
437. wetować (daw.) — rekompensować. [przypis edytorski]
438. latoś (daw.) — tego roku. [przypis edytorski]
439. jałowica (gw.) — jałówka, czyli młoda krowa. [przypis edytorski]
440. kierzanka (gw.) — drewniane naczynie do ubijania śmietany na masło. [przypis edytorski]
441. a kajby (gw.) — tu: a gdzie. [przypis edytorski]
442. pręt (daw., gw.) — dawna miara powierzchni. [przypis edytorski]
443. spasiony (gw.) — tu: zjedzony przez zwierzęta. [przypis edytorski]
444. fryko (gw.) — zapewne chodzi o lanie. [przypis edytorski]
445. rozwora (daw.) — element konstrukcyjny wozu chłopskiego. [przypis edytorski]
446. bielnik (gw.) — miejsce, gdzie wybiela się tkaniny. [przypis edytorski]
447. paczesny a. pacześny (daw.) — utkany z wyczesanego lnu lub konopii. [przypis edytorski]
448. torba (pogard.) — tu: obraźliwie o kobiecie. [przypis edytorski]
449. gromadzki (gw.) — wspólny, wspólnotowy. [przypis edytorski]
450. orzydło (gw.) — kołnierz, klapa. [przypis edytorski]
451. szponder (gw.) — żebro. [przypis edytorski]
452. kłonica (gw.) — drąg przytrzymujący drabinę lub oś wozu. [przypis edytorski]
453. węgar — belka okienna lub drzwiowa, rama otworu. [przypis edytorski]
454. swach (gw.) — swat. [przypis edytorski]
455. probantka — tu: osoba próbująca potrawę, testerka. [przypis edytorski]
456. morówka (gw.) — mór, zaraza. [przypis edytorski]
457. koprowina (gw.) — drobna moneta miedziana. [przypis edytorski]
458. dydek (daw., gw.) — drobna moneta. [przypis edytorski]
459. litkup (gw.) — poczęstunek alkoholem po dobitym targu. [przypis edytorski]
460. wagować się (gw.) — wahać się. [przypis edytorski]
461. ćwierć (daw.) — tu: drewniane naczynie o pojemności ćwiartki korca. [przypis edytorski]
462. szczeć (daw.) — szczecina. [przypis edytorski]
463. lekować (gw.) — leczyć. [przypis edytorski]
464. szprechować — (z niem.) gadać. [przypis edytorski]
465. antał — beczka na piwo lub wino. [przypis edytorski]
466. łęcina (gw.) — łodyga ziemniaka. [przypis edytorski]
467. Dobranoc, wonna lilija, Dobranoc! — fragment pieśni maryjnej Dobranoc Ci, Pani świata. [przypis edytorski]
468. nukać (gw.) — rechotać; przynaglać, namawiać. [przypis edytorski]
469. grajdać się (gw.) — chodzić niezgrabnie. [przypis edytorski]
470. dziadak (gw.) — nędzarz, żebrak. [przypis edytorski]
471. gać (gw.) — materiał służący do okładania ścian domu. [przypis edytorski]
472. gurba (gw.) — wzniesienie, zgrubienie, zmarszczka. [przypis edytorski]
473. ochwacić — okulawić konia. [przypis edytorski]
474. smug (gw.) — wąski pas łąki, pola lub lasu. [przypis edytorski]
475. raić (gw.) — tu: radzić nad czymś. [przypis edytorski]
476. cybuch (gw.) — część fajki łącząca ustnik z główką. [przypis edytorski]
477. doinka (gw.) — doniczka, naczynie. [przypis edytorski]
478. śwarny (gw.) — elegancki, szykowny. [przypis edytorski]
479. U drzwi Twoich stoję, Panie! — fragment dawnej pieśni eucharystycznej pt. U drzwi Twoich stoję, Panie! [przypis edytorski]
480. U drzwi Twoich stoję, Panie! — fragment dawnej pieśni eucharystycznej pt. U drzwi Twoich stoję, Panie! [przypis edytorski]
481. kamrat (daw.) — kompan, towarzysz. [przypis edytorski]
482. smolipysk (gw.) — brudas. [przypis edytorski]
483. handryczyć (gw.) — kłócić się; tu raczej w znaczeniu „spotykać się, rozmawiać”. [przypis edytorski]
484. Górki — prawdopobnie chodzi o część wsi Brzustów w powiecie tomaszowskim, w woj. łódzkim. [przypis edytorski]
485. Liszki — polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie łęczyckim. [przypis edytorski]
486. Płock — miasto powiatowe w woj. mazowieckim. [przypis edytorski]
487. kiepełe a. kiepeła (gw.) — rozum, spryt. [przypis edytorski]
488. kusztyczek (gw.) — mały kieliszek wódki. [przypis edytorski]
489. borgowanie (gw.) — udzielanie kredytu, pożyczki. [przypis edytorski]
490. Głuchów — polska wieś położona w województwie łódzkim, w powiecie skierniewickim. [przypis edytorski]
491. luśnia (gw.) — drążek służący do podtrzymania drabiny wozu. [przypis edytorski]
492. Szwab — obraźliwie o Niemcu. [przypis edytorski]
493. ciosołka (gw.) — ciesiołka a. ciesielka, rzemiosło ciesielskie (obróbka drewna). [przypis edytorski]
494. kośba — koszenie trawy lub zboża. [przypis edytorski]
495. okopowizna — roślina okopowa. [przypis edytorski]
496. święty Jan a. Jan Chrzciciel (6/2 p.n.e.–ok. 32) — żydowski pustelnik, prorok, święty katolicki i prawosławny. [przypis edytorski]
497. oberchapka (gw.) — łapówka. [przypis edytorski]
498. żeleźce a. żelezce (daw.) — żelazny przedmiot, pręt, ostrze. [przypis edytorski]
499. kopica (daw.) — niewielka kopa siana lub zboża. [przypis edytorski]