I.

I znowu chodźcie posłuchać ciekawie, —

I znowu bitwę przed oczy wam stawię,

I znowu kreślę litewskie postacie,

Brodate, dzikie, ubrane w niedźwiednie2,

Miękkie jak dzieci, gdy w domowej chacie,

Straszne, gdy idą w krainy sąsiednie,

Kiedy dzikości popuściwszy wodze,

Kąpią się we krwi, rabują w pożodze3.

Nawet, niepomny obowiązków syna,

W niedobrej chwili kreślę ich oblicze,

Gdy ich bojaków4 skrwawiona drużyna

Wiedzie z sąsiady5 wojny napastnicze

I w cztery strony, czterma6 wiatry bieży7

Dla brzydkiej zemsty lub brzydszej łupieży.