II

Ot ja powiem o sobie — służyłem mospanie —

W zacnym domu — tak sobie, służyłem z nałogu,

Choć była własna chatka, a w niéj dzięki Bogu,

Na szlacheckie starcowi wyżywienie stanie16. —

Miałem wtedy trzech synów i sam byłem krzepki,

Bywało my we cztérech choć czarta podążym,

Najmłódszy z nich, chłopczyka już miał u kolebki,

Najstarszy — był zaścianku naszego chorążym.

Przyszła wojna ze Szwedem... krótka szlachcie rada,

Już nie siedzieć za piecem, nie pilnować pola,

Przyszła wić od hetmana — wola czy niewola,

Siadaj na koń kto szlachcic i kto szablą włada.

«Ot jedźcie synki» — rzekłem, wywiodłem za wrota

I pobłogosławiłem, — padli na kolana,

Potem siedli na konie i ruszyli kłusa,

Zapłakałem ukradkiem, żem stary sierota,

Zmówiłem pięć pacierzy do Pana Jezusa,

I poszedłem na służbę do dawnego pana. —