IV

«Lepiej by swemi czuwać oczyma,

W miejscu, gdzie szczęścia tak wiele,

Lecz piersi czują, że idzie zima,

Na żółtéj łące już żeru nié ma,

Za chwilę śnieg ją zaściele!»

I ptak — opiekun błoni ojczystéj

Wyprężył dziób swój czerwony,

Podbiegł — rozwinął lot zamaszysty...

Uleciał w auzońskie strony.