VI

Wtém zagrzmiał tętent donośny i długi...

To prześladowca ze swojemi sługi...

Sierota drgnęła i pełna popłochu

Tuli się w gruzy... i wpadła do lochu.

I widzi skrzynię okutą w oddali,

Nad nią w powietrzu ognisko się pali,

Klęczy człek w staréj rycerskiéj odzieży,

I pies łańcuchem przykowany leży.

Twarz człeka sucha jakby trupia głowa,

W sobolą szubę i w kołpak się chowa;

Ma siwe włosy, grobem z niego wieje,

Lecz w oczach widać słodycz i nadzieję.

Skinął na skrzynię, potém na dziewoję;

Jak gdyby mówił: «zabieraj, to twoje!»

I wnet ze skrzyni jakby cudu dzieło,

Rozpękły sztaby i wieko runęło.