IX

Rozbrat ze szczęściem! — taka twa dola:

Nieprędko wrócisz na twoje pola.

Mocuj się duchem, póki duch służy:

Bo długa koléj twojéj podróży. —

W rok cóś niespełna, po wszystkich stronach

Poczęto gadać o legijonach,

Coraz to głośniéj, coraz to szerzéj;

Poczęła szlachta zbierać żołnierzy,

I kto sam jeden, i kto gromadką

Marsz zagranicę umykać gładko!

I pan Jankowy, żywéj natury,

Kazał swym strzelcom uszyć mundury:

Dał nowe konie, szable i lance,

I powiódł zastęp w dalekie krańce.

Janek wesoły poszedł w żołnierze;

A chociaż chętka zapłakać bierze,

Lecz myśli sobie: niech płaczą dzieci!

Łza żołnierzowi mundur oszpeci!

Skoczyłby teraz do swojej wioski,

Wziąć pożegnanie z ręki ojcowskiéj,

Przyjąć od matki medal święcony,

Pożegnać braci i swoje strony,

Uścisnąć szczerze dziewczęta z sioła33;

Ale już czasu nie było zgoła:

Zagrano w trąbkę — pan już na przedzie,

I pal z kopyta, gdzie oko wiedzie.