VII

Dobrze mu było na dworze pana:

Barwa złocista i posrebrzana,

Spięty popręgą, w sutéj bekieszy24,

Z kity u czapki wielce się cieszy,

Strzelba przez plecy, konik cisawy, —

O! taka służba jak dla zabawy!

Prędko się zuczył celnego strzału,

I przyjaźń ludzka nie szła pomału:

Pan go od razu polubił wielce,

Kazał policzyć pomiędzy strzelce;

Dworscy przyjęli braterską dłonią,

No, i dziewczęta nie bardzo stronią.

Wesołe życie! jedyna bieda:

Że Bóg przeszłości zapomniéć nie da,

Że w dzień i w nocy tak sercem miota

Ta do rodzinnej skiby tęsknota!

Te ciągłe myśli o swojéj strzesie25

Ptaszek pod skrzydłem chyba je niesie!

Słodkie powietrze ze swego świata

Chyba zdradziecko z wiatrem przylata,

Aby do reszty odurzyć głowę,

Ażeby serce darć26 na połowę...

Najpierwsze myśli, kiedy się zbudzi,

Posyła naprzód do tamtych ludzi:

Co oni robią? żywi? czy zdrowi?

Ojciec i matka, nasi domowi?

Nasze chłopaki, nasze dziewczęta?...

I kto tam jeszcze o mnie pamięta?

Czy tam wczorajsza doszła ulewa?

Czy wiatr którego nie złamał drzewa?

Tak była wątła, tak pochylona,

Grusza przy chacie starca Szymona...

Co się tam stało z kościelną wieżą?

Kto tam rej wiedzie między młodzieżą?

Czy zawsze psisko u Pawła bramy?

Czy stary dzwonnik jeszcze ten samy?...

Och! cóś mi serce niedobrze tuszy27!

Musiał któś umrzéć: bo tęskno w duszy!...

Gdy się w niedzielę świetnie ustroi,

Och! — myśli sobie — gdyby tu moi,

Gdyby widzieli rodzice starzy,

Jak mi strzelecka barwa do twarzy!

Toż by zazdrościł, aż głową kiwa,

Wioskowy strojniś Marcin Pokrzywa!

A dziewkiż nasze! nasze jagódki,

Toż by to uśmiéch zrobiły słodki!

Niby to z cicha, niby to skromnie,

Zawsze by jednak przylgnęły do mnie...

O gdzie tam! gdzie tam!... lepiéj we świcie28!

Proste jéj sukno, proste uszycie...

Ja w stroju dworskim pomiędzy chłopcy

W rodzonéj wiosce byłbym jak obcy;

Gdybym zawitał w takim ubiorze,

Pies by domowy rzucił się może...

Nie chcę téj barwy złotéj, zielonéj!

Puśćcie mię, puśćcie w domowe strony!...