I

Stara stolica Giedyminowa,

Wilno, pieszczota pięknéj natury

Pomiędzy gaje, pomiędzy góry

To kwiat, co w dzikiem zielsku się chowa...

Gdy się na strome wdzierasz urwisko

Albo brniesz piaskiem, drogą pochyłą,

Nigdy byś nie zgadł, że Wilno blisko,

Gdyby twe serce silniéj nie biło.

Gdy przed twojemi mignie oczyma

Szczyt pierwszéj wieży, pierwszego krzyża,

Czujesz dreszcz święty, ów dreszcz pielgrzyma,

Co się ku miejscu świętemu zbliża;

Korne kolano samo się zgina,

Serce uderza tętnem żałoby:

Bo tu Litwina Mekka, Medyna,

Tu jej proroków kolebki, groby!

Tu przed wiekami Litwini starzy

Palili bogom ofiarne znicze,

Tu Przenajświętszéj Panny oblicze

U bramy miejskiej stoi na straży,

Tu Jagiellończyk, lilija dziewic,

Syn uświęcony litewskiej matki,

Patron-przyczyńca, książę, królewic,

Złożył w świątyni ziemskie ostatki;

Tu się męczeństwa pamiątka budzi,

Trzy krzyże wieńczą górę pochyłą.

Bo gdzież jest naród, gdzie miasto ludzi,

Co by proroków swych nie zabiło?

Niejednokrotnie nad miastem starém

Pan różdżkę pomsty wyciągnąć raczy:

Trapi je głodem, morem, pożarem,

Trapi przez krwawy najazd krzyżaczy.

To znów miłościw ku dzieciom swoim

Daje po klęskach wytchnąć szczęśliwie;

Ludzi nawiedza zdrowiem, spokojem,

A urodzaje pleni na niwie,

Baszty ukrzepia, mury rozszerza,

Duchem mądrości nawiedza starsze,

Wlewa odwagę w piersi rycerza,

I zbawcze myśli w serce monarsze.