I
Król Aleksander już w Wilnie złożył
Na łonie śmierci znękaną głowę,
Nawet tej pięknej chwili nie dożył,
Aż mury miejskie były gotowe.
Postrach tatarski grzał do roboty,
By się zasłonić prędzej od klęski,
Ale najwięcéj dawał ochoty
Wielki mąż boży, biskup wileński.
Grosz szczodrobliwy sypał w ofierze,
Miłemu miastu w jego potrzebie,
Otworzył w wioskach mnogie szpichlerze49
I robotników garnął do siebie.