IX
«Dom moj ubogi, nawet drewniany,
Ale mam w sklepie wiele towarów,
Wolę coś stracić na miejskie ściany,
Niż stracić wszystko z łaski Tatarów.
Zbierałem grosze w ciężkim mozole,
Bo nie tak łatwo teraz o złoto,
Jednak na waszym radzieckim21 stole
Dwie kopy groszy składam z ochotą».
Pan pisarz miejski, człowiek z natury
Do dobrych czynów chętny i łatwy,
Dał kopę groszy na miejskie mury,
Dla bezpieczeństwa swéj przyszłej dziatwy.
Bo choć był człekiem nie pierwszej wiosny,
Siwiał przy aktach miejskiej ławicy,
Jednak na córkę pana Kotwicy,
Zawsze poglądał wielce miłośnie.
Tak jeden, drugi, wielcy i mali,
Skąpi i szczodrzy — z ochotą miłą
Złotém radziecki stół zasypali,
Bo o powszechną sprawę chodziło.
Bo gdzie zagraża krajowi bieda,
Tam są Litwini zawsze bogaci:
Panom się nędzarz wyprzedzić nie da,
Kto krwi nie leje, — to groszem płaci,
Pomny, co zawżdy od kraju bierze,
Wszystko krajowi składa w ofierze.