XI
Straż do ratusza wiedzie żołnierza,
Kędy55 zasiada rajców drużyna,
Każdy ciekawém okiem go zmierza,
Oblicze jego coś przypomina.
Ten, co miał zwierzchność nad miejską wartą,
Tak przed urzędem rzecz swoją czyni:
«Ledwie Miednicką Bramę otwarto,
Ten pierwszy człowiek zjawił się przy niéj
Kto on? skąd idzie? jam go nie pytał,
A resztę czyńcie, jak się wam zdawa56».
«Marcin Studzieński! znamy go, znamy!» —
Wykrzyknął burmistrz i rajców grono
I wnet za przejście Miednickiéj Bramy,
Pięćset kop groszy mu wypłacono.
Biédny kaleka patrzy się, dziwi,
Swemu bogactwu i sam nie wierzy;
Lecz go obiegli57 rajcy życzliwi
Jak przyjaciele, jak bracia szczerzy:
«Boska nad tobą czuwa opieka,
Co było nie jest — w rejestr nie piszem,
Boś ty wybrańcem świętego człeka,
Bądź naszym bratem i towarzyszem.
Powiedz nam, z jakiéj przybywasz strony,
Czemu z twych oczu łza bujna płynie.
Czemu powracasz pokaleczony,
Wszystko nam powiedz, panie Marcinie».