XII
«Krótkie me dzieje, sławetne pany! —
Odpowie żołnierz — powieść niemiła:
W bitwie pod Kleckiem byłem zrąbany,
Strzała tatarska pierś mi przebiła.
Dobry towarzysz przybył z pomocą,
Ratował, leczył jak brat jedyny,
A tuląc moją dolę sierocą,
Zawiódł w Oszmiańskie, do swéj rodziny,
I ja tam miałem krewnego księdza
U franciszkanów, na Mieście Starem,
Ale w klasztorze zwyczajnie nędza;
Czułem, że jestem księdzu ciężarem,
Ramię mam chore, szablą nie władnę,
Żołdem rycerskim żyć już nie mogę,
Nie umiem wdać się w rzemiosło żadne,
Więc kij żebraczy... i daléj w drogę,
Tedy z Oszmiany pieszo wychodzę,
Ale zaledwiem uszedł pół mili,
Jacyś mię zbójcy napadli w drodze
I towarzysza mego zabili.
Pokaleczony, z grosza odarty,
Inaczej radzić gdy było próżno,
Wlokłem się tutaj, ot dzień już czwarty,
Z wioski do wioski, żyjąc jałmużną;
Szedłem, nie wiedząc, gdzie głowę złożę,
Ujął mię żołdak przy bramnéj warcie,
Gdy miłosierdzie cudowne Boże,
Przez wasze ręce dało mi wsparcie».