XII

Padła jak piorun myśl bojaźliwa

O jagiellońską latorośl drogą,

Na zamku lidzkim król dogorywa,

Na koń nie wsiądzie, porwać go mogą!

Więc rada w radę: kanclerz Jan Łaski,

Jan Zabrzeziński i Jan Sobotka

Króla do miękkiéj kładą kolaski,

A Wojciech Tabor siadł z nim do środka,

Królowa u nóg i do stolicy

Wyruszył pochód. Wszyscy truchleli,

Senatorowie jako woźnicy,

Siedli na kozioł, cugle ujęli,

A król co chwila w boleściach stęka,

Marzy Tatarów, do broni woła,

Drżąca, troskliwa, a wierna ręka

Pot mu śmiertelny ociera z czoła,

Dwie doby jadąc noga za nogą,

Ledwie stanęli w wileńskiéj bramie,

Wszędzie wieśniactwo przejęte trwogą,

Patrzy na pochód i ręce łamie.

Czapkę przed pańską schyla karocą

I do zamkniętych okien się kłania,

Uczuwa swoją dolę sierocą:

Bo pęknął puklerz, co ją osłania.

Stanęli wreszcie już w murach Wilna,

Lud się dowiedział, upadł w otusze,

Miasto zaległa cisza mogilna,

Mogilna trwoga zaległa dusze,

Każdy kto może, umknąć się stara,

Każdy przedśmiertne mówi pacierze:

«Wybaw nas Boże z mocy Tatara!

Brońcie głów naszych dzielni rycerze!»