I

W Malborga wielkiej sali zbiera się obrada.

Dwódziestu czterma okny blask słoneczny wpada

Na kamienną podłogę, na gotyckie ściany

I na orszak Krzyżaków gromadnie zebrany,

Złoci ich białe płaszcze, zaiskrza się, pali

Na hartownych pancerzach, na hełmach ze stali.

A wszyscy niemal bracia jednakiej urody,

Jednako noszą płaszcze, pancerze i brody,

Jednostajna nad hełmem rozwiewa się kita;

Tylko na każdym licu inna myśl odbita.

Ówdzie twarz siwobroda, znojem ogorzała86,

Rozognionym rumieńcem bohatersko pała;

Owdzie lica wybladłe, pieszczone, jak cacko,

Uśmiechem zalotności, swobodą hulacką

Odznaczają czcicieli Bacha87 i rozpusty;

Insze zasię oblicza, z zaciętymi usty,

Ze spuszczoną źrenicą, poczerniałe, chude,

Znaczą dziki fanatyzm lub świętą obłudę.

Ale na żadnym czole i na żadnej twarzy

Piętna88 cnót chrześcijańskich spotkać się nie zdarzy:

Bo kościelni rycerze zapomnieli ninie89

Wzoru swych patryjarchów, którzy w Palestynie

Nieśli chorym w szpitalach ratunek najżywszy,

Albo świętej Maryi swój miecz poślubiwszy,

O głodzie i o chłodzie w Chrystusowe imię

Zabezpieczali w stepach gościńce pielgrzymie;

Od nich miał wspomożenie ubogi i słaby,

Gdy o żebranym chlebie walczyli z Araby.

Dzisiaj nad grobem Pańskim już nie pełniąc warty,

Usiadł mnich na książęcej stolicy rozparty;

Wypróbowawszy miecza na świętej posłudze,

Zatopił chciwe szpony w posiadłości cudze,

A nad sąsiednią Litwą, Prusakiem i Lachem

Wywiera swoje wpływy krzyżem i postrachem.

Nienasycona żądza, nieugięta pycha,

Zagnieździły się w sercu bogatego mnicha;

Komu ślub przysiężony pokornym być każe,

Chce potęgą prześcignąć króle i cesarze;

Potworną jego piersią niespokojnie miota

Tylko pragnienie władzy, rozkoszy i złota.