I

Ransdorfowi, co pełnił odwodowe straże,

Wielki Mistrz na bój pierwszy puszczać się nie każe;

Chrobre jego łuczniki o jutrzejszym świcie

Pójdą na bój morderczy na śmierć i na życie:

Starszyzna rozjątrzona dzisiejszymi klęski,

Na jutro przepowiada swój tryumf zwydęzki.

Bez dzwonu i bez pieśni, przy modlitwie cichej,

Znakomitszych zabitych pochowali mnichy,

Aby słysząc z daleka pogrzebowe tony

Nie brał większej otuchy poganin wzgardzony,

Albo niegodnym śmiechem szyderczej radości

Nie dał w urągowisko chrześcijańskich kości.

Wedle166 namiotów wodzów palą się ogniska,

A krzyżackie rycerstwo otacza je z bliska;

A przy każdym ognisku ksiądz w komży i stule

Przemawia do rajtarów pobożnie i czule,

Zagrzewa do odwagi, by walczyli śmielej,

Wróży zabitym niebo, bo w Panu zasnęli,

I z Biblii przytacza wzory znakomite

Samsona167, Machabejów168, Deborę169, Judytę170,

I uciśnionej Litwy bałwochwalcze syny

Równa z Amorejczyki171, albo Filistyny172,

A przekształcając pismo gwoli173 swej potrzebie,

Woła z Mojżeszem174: „Wodze! zbierzcie lud do siebie,

Idźcie pod mury miasta, głosząc spokój Boży,

A kto was nie usłucha, kto bram nie otworzy,

Rozpocznie z tobą wojnę — niechaj ginie zgoda

A gdy Pan Bóg bezbożnych w wasze ręce poda,

Wszędzie mieczem straszliwym spustoszenie nieście,

Niech padną głowy męskie i głowy niewieście,

Niech sprośni bałwochwalcy giną w jednej chwili,

Aby was nieprawości swych nie nauczyli.

Przez wasze mściwe ręce Bóg niewiernych karze;

W pień wyniszczcie ich głowy, w popiół ich ołtarze!”

Takimi okrzykami mnich wytęża płuca,

W zapale fanatycznym miota się i rzuca,

Krew mu kipi w źrenicach, a na uściech piana,

I śpiewa pieśń Judyty175 padłszy na kolana:

„Panie! spójrz na obozy Assyryjskiej czerni176...

Niech się w niwecz obrócą, niech giną niewierni!

Na próżno w swojej liczbie ufa motłoch ślepy,

W swoje tarcze i strzały i w swoje oszczepy,

A nie wie, z kim prowadzi świętokradzkie boje,

Że ty sam kruszysz miecze, a Pan imie twoje!”

Tak mnich pokrzepia w wojsku upadłego ducha,

A żołdactwo pobożnie kaznodziei słucha,

I nadzieję wygranej już pewniejszą liczy,

I napawa się myślą bogatych zdobyczy.

W inszym zasię namiocie mnich na tarczy siedzi,

Udziela rozgrzeszenia i słucha spowiedzi,

Bo jako napisano w zakonnym statucie:

„Gotujcie się do boju w żalu a pokucie,

Bądźcie zbrojni w zasługę, a cnotą orężni,

Niewinność chrześcijańska niech serce umężni”.

Krzyżactwo, pisanemu wierne zakonowi,

Jeden grzech wyspowiada, nim drugi ponowi,

Zmiata z serca wspomnienia ominionych zbrodni,

Aby nowym gadzinom lęgnąć się wygodniej,

I przy blasku smolnego drzewa lub łuczywy

Przenajświętszy Sakrament dzieli mnich sędziwy

Poklękłemu rycerstwu i knechtów177 czeladzi178:

„Oto Baranek Boży, który grzechy gładzi!”

Dzwonek brzęczy, ksiądz pieje, a cała gromada

Długimi szeregami na kolana pada,

A blask smolnych pochodni miga uroczyście

Między konary sosen i dębowe liście.