IV
A tu na bojowisku, pod Pullen wałami,
Zrozpaczeni Litwini zostali się sami,
Załamane ich ręce, żałosna postawa,
A ze źrenic sokolich łza sączy się krwawa.
Czy wracać do swych wiosek? Och, nie ma już po co,
Bo te łuny pożarne, co z dala migocą.
Ten dym, co ponad Niemnem, nad lasem się ściele,
To goniec od ich rodzin: że nieprzyjaciele
Wszystko, czym dusza żyje, co kocha najczulej,
Srodze zamordowali lub więzami skuli
I powiedli w Niemczyznę.
Serce się rozrywa.
Po żalu przyszła rozpacz zajadła i mściwa,
Litwa wydała okrzyk i hurmem się ciska
Rąbać trupy niemieckie wśród pobojowiska.
I z ciał pokaleczonych, odartych do naga,
Ułożyć stos ofiarny, co bogów przebłaga.