V

Tak marzył młody Ransdorf i rumaka bodzie,

I woła: „hej do Pullen, drużyno krzyżacka!”

Ale rumak ostrogą draśnięty znienacka,

Wysłupił się i spotknął i klęknął na ziemię;

Lecz Ransdorfa żelazne nie zawiodło strzemię,

Spiął trędzlą z całej mocy i znów rumak stawa,

Zbiegła się doń łuczników drużyna ciekawa,

Winszują, że ze szwanku wycofał się zdrowo;

Ale starzy wojacy potrząsują głową,

A Wilhelm siwobrody szepnął do kamrata:

„Wolałbym nie pić wina przez całe dwa lata,

Niż widzieć, jak się rumak przed wojną spotyka:

Bo to niedobrze wróży szczęściu wojownika.

Młody wódz! zła nadzieja po takim wyborze,

I sam zginie do licha, i nas zgubić może.

Co nas spotka na Litwie, krew, czy miodek stary,

Na odwagę, łucznicy, zatrąbmy w puchary!”

I ze skórzanej sakwy nasączył w róg wina,

Wychylił, i wesołą piosnkę rozpoczyna

Za Wilhelmem łuczniki wypili, zapieli140;

Ale coś i po winie sercu nie weselej,

Ale huczna piosenka w pół taktu się utnie,

A echo gór litewskich odpowiada smutnie.