VII
Pod jedlinowym cieniem przyczajony z cicha,
Krzyżak, młode pacholę, pełną piersią dycha;
Cios litewskiego młota, co mu zmysły głuszy
Nie zdołał młodocianej wykołatać duszy.
Młodzieniec czasem stęknie, zawróci oczyma,
Prawicą nieprzytomnie głownię miecza ima,
Woła o kroplę wody — choć w niemieckiej mowie,
Lecz dźwięcznym jego głosem wzruszeni wrogowie
Stanęli jakby wryci — choć pogańcza zgraja:
Och, bo serce litewskie łacno22 się rozbraja!
I litewski oprawca najdzikszej postaci
Spojrzał niepewnym wzrokiem dokoła współbraci,
I była jedna chwila w tym sercu ze skały,
Miłosierdzie i zemsta że się zawahały;
Lecz się wnet opamiętał — i uśmiechnął zdradnie:
„Na Perkuna! to Niemiec — niech marnie przepadnie!”
I już podnosił topór, co piersi rozłamie,
Gdy mu silna prawica pochwyciła ramię.