VIII

Oprawca wstecz się cofnął i obejrzał skoro23,

Spuścił topór i oczy ku ziemi z pokorą:

Przed nim stał dzielny Margier — odgadniesz mu z twarzy

Bohaterską latorośl24 litewskich mocarzy.

Krzepkie dęby w Romnowe25, gdzie Litwa czci bogi,

Grom w prawicy Perkuna26 straszny i złowrogi;

Lecz silniejsze od dębu ramiona Margiera,

Straszniejsza od piorunu bojowa siekiera,

Gdy błyśnie w jego rękach — z wileńskich ołtarzy

Znicz podsycon oliwą ogniście się żarzy;

Lecz ogniściej wybucha i goręcej płonie

Serce wodza miłością ku rodzinnej stronie.

On tu nad zamkiem Pullen jako książę włada,

Pana i bohatera wielbi w nim gromada:

Bo też kołpak soboli na książęcej głowie

I hełm z pierzastą kitą, co noszą wodzowie,

Co je Margier wysłużył rycerskiymi dzieły,

Nigdy na dostojniejszym czole nie spoczęły.

Piękne niebo, gdy jutrznia ozłoci je młoda,

Ale w duszy książęcej piękniejsza pogoda;

Jedna tylko — dla Niemców nienawiść w nim żyje,

Ale to taka straszna, jakby wszystkie żmije,

Jakby wszystkie potwory i piekielne siły

W ogniste jego serce swój jad wysączyły,

Dziś, widząc krwią zbryzgane nadniemnowe pole,

Cierpiał za całą Litwę wszystkimi jej bole27,

Jak gdyby w jedno serce, ile tylko zmieści,

Wszystkie miecze krzyżackie wbił do rękojeści;

Cierpiał za bogów Litwy, za ujmę ich chwały,

Nie dziw, że mściwe żądze w jego piersiach grały.

O! jeżeli w tej chwili nad niemiecką głową

Cofnął rękę siepacza do mordów gotową,

To snadź28, młody Krzyżaku, w niedobrym zamiarze:

Gwoli29 straszliwszej zemście zachować się każe.