VIII
Tak Margier sprawę Litwy ubezpieczył wcześnie;
Ale cierpiał jak ojciec — ach, cierpiał boleśnie!
Gdy od stosu umknęła dziecina niemiecka,
Zgadł wyrodne uczucia w sercu swego dziecka,
I wzdrygnął się na myśli karmione kryjomu,
Niegodne córki Litwy z książęcego domu,
Tak sprzeczne z nienawiścią, co ku Niemcom chowa
Zakipiał... drżąca ręka już była gotowa,
Rzucić się na krew własną z morderczem żelazem
I uczucie z jej piersi wyrwa: z sercem razem; —
Ale opuścił ręce — spogląda i bada,
Że Egle taka smutna, milcząca i blada;
Pożałował nieszczęsnej, co cierpiała tyle,
I sercu ojcowskiemu dał folgę145 na chwilę;
Przytulił do swych piersi ofiarę niedoli,
Przebacza jej cierpienie i sam nad nim boli;
I mówił w głębi ducha: „O biedna ty, biedna!
Mściwe są bogi nasze, a któż ich przejedna?
Skupi się na cię zemsta i niebios, i ziemi.
Egle! a ja, twój ojciec, rękami własnemi
Będę musiał cię przywieść przed boże ołtarze,
Jeźli niebo swej zemście poświęcić cię każe!”