X

Twierdza gore, bój kipi — Litwini z rozkoszą

W śródku samej warowni stos ofiarny wznoszą

Straszliwy jęk rozpaczy doszedł do podziemi;

Wyszła Marti, jak upiór, z bogami swojemi,

A zagasiwszy Znicza — z wysileniem ducha

Ostatnią jego iskrę na stosie rozdmucha.

Ransdorf widzi z daleka swej zdrady owoce:

Marti strasznym toporem w pierś Litwinów grzmoce,

Pod ofiarnym żelazem ściele się gromada,

A kto skonał, kapłanka na stosie go składa;

A dzieci Litwy, pjane szałem i rozpaczą,

Same się zabijają, same na stos skaczą;

Niejeden dziki ojciec wśród pogorzeliska

Chwycił syna z kolebki i na ogień ciska;

A matka jeszcze trupa spalonego pieści,

Nim ją przyszli zabijać — skonała z boleści,

Margier kapłanom w trąby odezwać się każe,

Aby się podniecała wściekłość przy ofiarze;

A sam z kilku mężnymi własne mury wali,

Strąca balki188 na Niemców, by nie przeszkadzali

Spełnić się losom Litwy przy ofierze krwawej. —

Pociesz się, Wielki Mistrzu, żniwem twej wyprawy!