XI

Kiedy Litwę ogarnął jej zapał szaleńczy,

O Egli zapomniano, że w więzieniu jęczy —

Ransdorf z ogniem i mieczem, jakby zbójca dziki,

Obiega całą twierdzę z wiernymi łuczniki,

Po znajomych komnatach snuje się dokoła,

I w ręce na nią klaszcze, po imieniu woła.

A chociaż płomień huczy, a bój z dala wrzeszczy,

Choć się z echem rozlega płacz matek złowieszczy,

Chociaż echo szaleje wpośród komnat próżni —

On pewien, że ją znajdzie, że jej głos odróżni,

Wpadł szaleniec do lochów w ofiarnej podziemi,

To deptał bogi Litwy, to klękał przed niemi;

Wreszcie w lochach podziemnych, których nie pamięta,

Znalazł ciemne więzienie, gdzie Egle zamknięta.