XII
Lutas to z wolna gwarzy, to już w zapał wpada,
A Egle zapłakana, nieprzytomna, blada,
Przypada mu do kolan i błaga przyjaźni:
„Ocal, szlachetny starcze! ocal go od kaźni83!
Obaczysz... będzie mężnym, jak tyś był za młodu,
Będzie druhem wieczystym naszego narodu,
Jego nikt nie zwycięży, on wszystkich pokona!”
Lutas gorzko się zaśmiał: „Szalona! szalona!
Szkoda mi twej miłości, szkoda twej rozpaczy...
Któż wie, na co go niebo dla Litwy przeznaczy!
Może na czele hufców znowu tu się zjawi
Dopuszczać się za Niemnem morderczych bezprawi,
Zapalać nasze chaty, pastwić się nad dziatwą —
Ha!! ale Litwa chrobra84 nie poda się łatwo!”
Starzec westchnął... podumał i coś szepce do niej;
Spłakana twarz dziewicy radością się płoni
On wskazał ku niebiosom, ku Niemnowej fali,
Snadź przyrzeka nieszczęsnej, że więźnia ocali.