XII

Z tych okien i ze strzelnic, od Perkuna dzieci,

Jedno tylko westchnienie ku krzyżowi leci:

Egle na śmierć sądzona — przed jutrem swej kaźni

Jeszcze marną nadzieją biedne życie drażni.

W lochu swego więzienia, przy okienku ciemnem,

Widzi, jak huf Krzyżaków snuje się nad Niemnem;

Nauczona od dziecka, że Krzyżacy podli,

Chciałaby ich przeklinać — a jednak się modli,

Westchnąć ku swoim bogom daremno się kusi,

Krzyż jest bogiem Ransdorfa — potężnym być musi;

A swych uczuć nie mogąc utrzymać na wodzy,

Jękła: „Bogowie Litwy! zanadtoście srodzy!

Przygwożdżony do krzyża i w koronie z cierni,

Bóg Krzyżaków pogląda ku mnie miłosierniej;

On od śmierci mnie zbawi, on te baszty skruszy,

On przyniesie pociechę bolejącej duszy.

I przyjdą tu Krzyżowi wojownicy biali;

Ja obaczę Ransdorfa — i on mnie ocali.

Zamiast ginąć, jak trawa, gdy ją zetną kosą,

Ja uciekę z Ransdorfem, gdzie oczy poniosą,

Nad morze, w kraj niemiecki — pod Chrystusa władzę...

Mego ojca opuszczę, moich bogów zdradzę...

Zbrodniarka! ! cóż wyrzekłam? o święci bogowie!

Gdzie są wasze pioruny zadać cios mej głowie,

Skrócić moje dni młode, które zbawić życzę,

Wypalić z mego serca uczucia zbrodnicze?..

Ojcze! ja twoja córka!., gdzież moja odwaga?

Ja się cofam, gdy Poklus ofiary wymaga

Dla ocalenia Litwy! — Co znaczy ta skarga?

Czemu się serce moje na dwie strony targa?..

Ransdorfie! tyś wróg Litwy! — giń w jednej godzinie!..

O nie! raczej niech Egle, niechaj Litwa zginie...

Bogowie, których Niemcy, czy Litwini chwalą!

Którzyście potężniejsi, niechaj go ocalą —

Tych przeklnę, co ze wszelkiej litości wyzuci,

Tego uznam za boga, kto nam szczęście wróci!”

Tak złamana rozpaczą nieszczęsna dziewczyna,

Modli się, błogosławi, złorzeczy, przeklina,

To krzyżyk do ust ciśnie, to go szarpie z łona,

Aż na surową ziemię upadła zemdlona.