XI

Tak Lutas krzyczał z góry, ile piersi zmogą;

A dziesięć trąb rogowych ozwało się trwogą,

Od nich w każdym wąwozie i na każdej niwie

Echo po dziesięć razy zawrzasło chrapliwie.

Az tamtej strony Niemna płyną insze tony:

Dźwięk muzyki kościelnej pięknej, wyuczonej,

I w takt łacińskiej pieśni, bez końca, bez miary,

Wysuwają się z lasu krzyżackie rajtary149,

Biała chorągiew Mistrza pierwszy plac150 zabiera,

Dalej sztandar, a na nim herb Hannebergera,

Dalej zza każdej sosny, zza dębu, zza jodły,

Różnobarwne jak kwiecie, hufce się powiodły,

Żelazem wszystkie piersi, wszystkie błyszczą głowy.

Stanął naprzeciw Pullen jakby mur stalowy

Popisany krzyżami: bo wszyscy pancerni

Przywdzieli białe płaszcze — na nich krzyż się czerni,

Że na całym ich wojsku, bez końca, bez liku,

Jakby na chrześcijańskim starym mogilniku.

Litwa widzi znak śmierci — i strzela w te krzyże,

Dufając151, że je zwalczy, że na wskroś przeniże152,

A wzywając ku szczęściu swe bogi ojczyste,

Twojemu zwamieniowi urąga153 się, Chryste.