XIV

Trwa cisza uroczysta — wtem z lasu znienacka

Odezwała się trąba miedziana krzyżacka,

Zagrał potem głos drugi i sto, głosów za nim,

Aż zabrzękło powietrze chrapliwym zgrzytaniem.

I wali się na brzegi niezliczona tłuszcza,

Na Niemen dziesięć płytów, dziesięć tratew spuszcza,

Tłum się ciśnie na pomost, aż zatapia drzewa,

A na każdej z tych tratew chorągiew powiewa,

Zadrgał Niemen — wioślarze uderzyli w wiosła,

Połowa wojsk krzyżackich żwawo się poniosła

Margier skinął, wycelił — i z tratew, co płyną,

Krew bryzgnęła ruczajem nad Niemna głębiną,

I zajękło sto piersi wyziewając ducha,

I sto trupów krzyżackich do głębiny plucha158.

Wioślarze przyspieszają i wiosła, i drąga,

Kipi Niemen — rząd tratew pod wały nadciąga.

Z przekleństwem wystrzelili krzyżackie łuczniki,

I kilka mężnych trupów od strony Puniały

Stoczyło się z okopów przez urwiste wały,

Aż w Niemnowej topieli drgnął łoskot ponury

Jak gdyby stos kamieni zawalił się z góry.