XVIII
„Jutro plon się pożnie!”
Rzeki Margier sam do siebie, i zwrócił pobożnie
Bohaterskie spojrzenie ku wieczornej zorzy.
„Ausko164 święta! tyś bóstwo, w tobie ogień boży,
W tym zarzewiu kraśnieje potęga i siła;
Dzięki, żeś jego iskrę w piersi nam rzuciła!
Wróg odparty na chwilę, gdy wróci na dłużej
Kraśna jutrznio! twój promień niech nam szczęście wróży! —
Do roboty, Litwini! za nami są nieba,
Zgruchotano nam mury, naprawić je trzeba
Ciosajcie nowe ściany i kamienie znoście,
Przez noc niech stanie baszta: bo znów przyjdą goście.
Niewiasty i starcowie niech naprawią wieżę,
A, mężowie od boju, spożyjcie wieczerzę,
I niech każdy wychyli miodu pełną czarę;
Najpierwszą wlać na ogień bogom na ofiarę,
Rozłammy chleb na braci pogrzebowej stypie:
Może jutro nas kurhan bojowy przysypie.
Kapłani, grajcie w gęśli, rozpocznijcie pieśnie,
Niewiasty, poprzestańcie płakać tak boleśnie;
Kto dziś został sierotą po ojcu, po bracie,
W Litwie matkę, a we mnie brata pozyskacie”.
Rzekł, złożył hełm na trawie, wyzuł165 się ze zbroi,
I spłakanym sierotom chleb dzieli i kroi,
I do siwego starca, i do biednej wdowy
Przpija czarą miodu obchód pogrzebowy.
Na wałach gwar i życie spokojne powraca,
Przy bojowych ogniskach wieczerza i praca,
W Niemnie iskrzą ogniska — a po całej niwie
Echo nocne odgłosy powtarza leniwie,
I krzyżackie piosenki, i modlitew szmery,
Jęk ranionych, gwar ludu i łoskot siekiery.