I

Już ty śpiéwasz skowroneczku, już też i ja orzę1,

I my ludzie, i wy ptaszki, wszystko dzieci boże, —

Człowiek w polu gospodarno pracować się sili,

Ptaszek bierze swoje ziarno z zimowych badyli,

Tyś skowronku mój towarzysz choć w nierównéj doli,

O kochaniu jeno marzysz twemu sercu gwoli2

Tyś szczęśliwy i wesoły gdy jutrznia poranna,

Lecisz w górę, by z anioły3 zaśpiéwać hozanna!

Z twéj piosenki rade nieba i Pan Bóg się cieszy,

Że ptaszkowi mało trzeba i dziękować śpieszy —

Że różnémi gwarząc tony głosisz w kraj daleki:

«Niechże będzie pochwalony, na wieki! na wieki!»