VI
W doli narodów, nim burza Jehowy
O ściany kraju uderzy w zapędzie,
Bóg naprzód miesza stary ład domowy,
Żywioły bytu porozprzęga wszędzie,
Zeszle91 bezsilną niemoc na sternika,
Oczy czeladzi ślepotą zaciemni:
Ginie porządek, święta zgoda znika,
Stają się wszyscy wrogowie wzajemni92.
A gdy się waśnią, gdy wstecz idzie praca,
Gdy fundamenta podkopali sami,
Uderza piorun i ściany wywraca,
I już społeczność jęczy pod gruzami.
I swe boleśne93 opatrując rany,
Każdy na drugich gdy swe winy zwala,
Grom, który został na pomstę przysłany,
Z niebacznej ciżby śmieje się z oddala;
Wicher, co bije w nieszczęśliwe zgliszcze,
Z urągowiskiem po ruderach świszcze.