XVII
Skończone modły — ksiądz Skarga wychodzi,
Pozdrowił starca przed chatnemi drzwiami.
Szeliga, widząc, że jego dobrodziéj
Już nie zajęty modłą ni myślami,
Przystąpił k’niemu, ścisnął za kolana,
Sędziwą głowę nachylił ku ziemi,
I namaszczoną prawicę kapłana
Ze czcią całował usty życzliwemi.
Cały pokraśniał, jakby się zdawało,
Że jakiéj prośby hamuje porywy;
Nareszcie oczy podniósłszy nieśmiało,
Rzecze do niego:
«Ojcze miłościwy!
Wiém, komum winien dziękować po Bogu
Za dobry byt mój, za dzisiejsze życie:
Wyście biedaka dźwignęli z barłogu,
Dzisiaj mię w dobrym dostatku baczycie73.
Król miłościwy, z waszéj snadź74 namowy,
Dośmiertnéj płacy przysłał mi nadanie:
Więc odkupiłem dworek pradziadowy,
Mam chléb i zdrowie, las i polowanie;
Mam przywrócone szlacheckie nazwisko,
Dobrych sąsiadów i kościół tak blisko!
Czegoż chciéć więcéj? tu od pierwszéj chwili
Odżyły domu mego fundamenta;
Wyście mnie pewno pobłogosławili,
A wasza ręka — już ja wiém, że święta!
Przez was my tutaj szczęśliwi a zdrowi,
Więc nie odmówcie jeszcze jednéj cześci:
Pobłogosławcież mojemu rodowi:
Mój syn niedawno skończył lat dwadzieści,
Już odbył szkołę księży jezuitów,
Skąd mu się nieco łaciny przyniosło;
Doma nie dojdzie wysokich zaszczytów,
Niech idzie sprawiać rycerskie rzemiosło,
Już dziś szablicą ręki nie skaleczy,
A strzela celno, a oszczepem władnie;
Niechaj tych darów używa przykładnie,
By kiedyś służyć Pospolitéj Rzeczy.
Tutaj na Litwie oświecone książę,
Krzysztof Radziwiłł, wileński wojwoda,
Zbiera chorągiew’, — bieży szlachta młoda,
Niech i mój chłopak z drugiemi się wiąże.
Już mu kupiłem karacenę nową
Kopiję lekką a składną do ręki,
Rumak szlachecki z domowéj stajeńki75,
Lecz pewnéj cnoty — wszystko już gotowo.
Jutro młodzieniec miał wyjechać w drogę,
Gdy szczęsne losy was przyprowadziły:
Więc przeżegnajcie, dajcie mu przestrogę
Przyjmijcie spowiedź, dobroczyńco miły!
A jeśli żądań nie będzie za wiele,
To jeszcze prośba... dzisiejszego rana
Pobłogosławcie miecz jego w kościele,
Połóżcie ręce na czoło młodziana;
A już ja wierzę w głębi mego ducha,
Że stąd mu przyjdzie fortunna otucha».