XX
Grzechów niewiele w młodocianéj duszy,
A spowiedź święta trwa niejedną chwilę:
Bo tyle przestróg, bo rad było tyle,
Nim w drogę życia szczęśliwie wyruszy.
Starzec i kapłan, dobrze dróg tych świadom,
W młodym wędrowcu dobre chęci budzi,
Aby się pilno przypatrywał śladom
Chrobrych i mądrych, i cnotliwych ludzi.
A znając Skargę, możem ręczyć śmiele,
Że w téj spowiedzi była treść obfita,
O wierze ojców, o Pańskim Kościele,
Król był na placu i Rzeczpospolita.
Czy pięknie mówił? tego nikt nie zgadnie:
Bo rzecz spowiedzi — tajemnica boża...
Spłakany młodzian płoni się, to blednie
Gdy od pokuty odchodził podnoża.