Do ***

Z pałaców sterczących dumnie

Znijdź1, piękna, do mojej chatki,

Tylko zabierz swe manatki,

Bo hołotę2 znajdziesz u mnie.

Święte pustki wszędzie, wszędzie,

Ale nie marz nic o chlebie,

Bo kochanek wierny ciebie

Czułościami karmić będzie.

Z rana ci wianek uplotę,

Na obiad dam szmer strumyka,

Na wieczerzę śpiéw słowika,

A na noc marzenia złote.

A gdy cię dumanie czyste

W niebieskie sfery uniesie,

Przez otwory w mojéj strzesie3

Obaczysz niebo gwiaździste!

1843

Oda z Horacjusza

Parodia

Quem tu Melpomene semel

Nascentem placido lumine videris4.

Komu raz, Muzo, usiędziesz na karku,

Tego już rozum nie złapie,

Ten już nie pójdzie hasać po jarmarku,

Jak Cygan na chudéj szkapie.

Już go głos trąby śmiertelnie zatrwoży,

Sława go z pieca nie zwabi,

Już on w teatrze nie zasiędzie w loży

Na kształt fircyka lub hrabi.

Za to ulubi gdzieś pod drzewem suchém,

Lub przy kałuży swéj wioski,

Ległszy do góry wychudzonym brzuchem,

Układać rymy i zgłoski.

Muzo! co umiész i na dudce z łyka

Dziwną i słodką pieśń stwarzać,

Ty, która lubisz nawet i indyka

Łabędzim głosem obdarzać.

Tobie winienem mój obiad piątkowy,

Mą sławę, moje uczucie,

Oklaski, pustki kieszeni i głowy,

I łaty w moim surducie...