Trzy listy o wąsach i bródce

1. Do Charlie Chaplina1

Mistrzu! Wesołku najsmutniejszy,

Ty, co posiadłeś wielką sztukę,

w dniach najstraszliwszych właśnie od Ciebie

przykład zdobywa[m] i naukę...

że chociaż źle... choćby najgorzej,

i choćby ze śmiercią się kumać pląsem,

filozof głodny i kopany

jeszcze uśmiecha się pod wąsem...

2. Do obwodowego Szmerlinga2

Daremnie męczysz się i pocisz

(pocić się nie jest w dobrym tonie...),

ażeby więcej ludzi zepchnąć

i więcej zmieścić ich w wagonie.

Daremnie z ludzi robisz masło,

by na centymetr plac wyzyskać,

nikt nie spamięta Twoich zasług

i nie spamięta nikt nazwiska...

Nie będzie placu im. Szmerlinga

(złe sławy przykre są — bo krótkie),

zapomną... jedno będą pamiętać...

...Ach, to ten potem pluł sobie w bródkę...