Rozumowanie
Wymieniliśmy kilka rodzajów sądów zostających w związku logicznym i wiemy, że prawdziwość jednego sądu zależy nieraz od prawdziwości lub fałszywości sądów innych, a tak samo fałszywość jednych sądów pociąga za sobą nieuchronnie fałszywość lub prawdziwość sądów innych. Jeden łatwiej potrafi dostrzec związek logiczny między dwoma rodzajami sądów, a drugi mniej łatwo, bo albo nie uważa, albo zapomina o sądzie pierwszym, kiedy wydaje sąd drugi. Ale kto uważa i pamięta, ten nie wydaje sądów sprzecznych ani przeciwnych sobie i jeżeli wydał jeden sąd z takich dwóch, to już dzięki temu wystrzega się drugiego z nich, bo go z góry uważa za fałszywy. I jeżeli uznał za prawdę jakąś rację, to uznaje za prawdę i jej następstwo, a jeżeli widzi, że z pewnego sądu wynika fałszywe następstwo, to jest pewny, że i ten sąd musiał być fałszywy. Nigdy nie mówi: „Pan ma słuszność, ale ja się z panem nie zgadzam”, bo to jedno zaprzecza drugiemu. Chyba żeby jeden sąd uważał za słuszny, a nie zgadzał się na jakiś inny.
U każdego, kto uważa i dobrze pamięta, zjawia się przy wydawaniu jakiegokolwiek sądu na serio lub „na niby” gotowość do wydawania sądów będących następstwami sądu wydawanego i do odrzucania, do zaprzeczania sądom, które by były z sądem wydawanym sprzeczne. Możemy to wyrazić krótko, mówiąc, że sądy i supozycje człowieka przytomnego w całej pełni posiadają tendencję5 logiczną. „Przytomnym być” to tyle, co „uważać i pamiętać”. Kiedy jesteśmy roztargnieni albo zasypiamy powoli, wtedy zanikają tendencje logiczne naszych sądów i znosimy spokojnie, gdy ktoś mówi lub czyta zdania sprzeczne, nie dostrzegamy związków logicznych, mylimy się i plączemy w rachunkach. Przytomność ma różne stopnie. Dlatego mówimy tu o człowieku przytomnym w całej pełni. Przytomność obniża się przy wielkim zmęczeniu, wyczerpaniu, wzburzeniu, w gorączce, w chorobach psychicznych, pod wpływem trucizn, jak np. alkoholu. Trudno samemu rozstrzygać o tym w danej chwili, czy jesteśmy przytomni w całej pełni, czy nie bardzo. Łatwiej ktoś drugi potrafi to zauważyć, kiedy się nam język zaczyna plątać, albo nas coś przebudzi i do przytomności doprowadzi, choćby na chwilę. Dopiero w przypomnieniu nieraz dostrzegamy, żeśmy nie chwytali związków w tekście czytanym wczoraj do poduszki albo w monotonnym opowiadaniu przydługim, w którym się opowiadający zacinał i plątał, i cedził.
Otóż dostrzegać związek logiczny między dwoma sądami i dzięki temu uważać za prawdziwy lub za fałszywy sąd drugi, skoro się wydało lub zrozumiało sąd inny — to znaczy tyle, co rozumować. Rozumuje każdy, kto dostrzega, co z danego sądu wynika i na czym się dany sąd opiera. Dostrzegać następstwo danego sądu i wysnuwać je, to znaczy wnioskować. A dostrzegać rację pewnego sądu i na niej prawdziwość danego sądu opierać — znaczy dowodzić lub tłumaczyć. Kto wnioskuje, ten mówi: „a więc”. Kto dowodzi lub tłumaczy zjawiska, ten mówi: „ponieważ” lub: „dlatego że”. Czasem ktoś mówi: „znakiem tego, że”. Ale to zwrot niewłaściwy, bo nie wiadomo, o co w nim chodzi. Czy o to, że coś jest skutkiem czy objawem, czy znakiem, czy następstwem czegoś innego, czy też chodzi jeszcze o inne rzeczy. We wnioskowaniu sąd będący racją nazywa się przesłanką, a ten, który jest następstwem, nazywa się wnioskiem. Wzywamy kogoś do wnioskowania słowami: „I co z tego wynika?”. W dowodzeniu następstwo nazywa się tezą, a racja nazywa się argumentem. W tłumaczeniu zjawisk racja to hipoteza. Pytamy o argumenty, mówiąc: „Z czegóż to wynika?” lub: „Na czym się to twierdzenie opiera?”. O hipotezy pytamy: „Czemu tak jest?”, „Czym się to tłumaczy?”. Wiemy już, że człowiek uważny zgadza się na wniosek, jeżeli się zgodził na przesłanki i jeżeli sądy, które rozpatruje, zostają naprawdę w stosunku wynikania. I to wiemy, że gdy ktoś stawia pewną tezę i próbuje jej dowodzić, to każdy uważny człowiek o dobrej pamięci będzie musiał uznać słuszność jego tezy, jeśli podane argumenty będą prawdziwe i jeśli teza z nich naprawdę wynika. Jeżeli by teza była prawdziwa, nie świadczy to jeszcze o prawdziwości argumentów, na których ją ktoś opiera. Choćby nawet zachodził związek wynikania między nią a argumentem. Niejeden opiera prawdziwą tezę na fałszywym argumencie. Zauważył np. w pociągu kilku Duńczyków brunetów i potem próbuje dowodzić, że dlatego 2) niektórzy Duńczycy są brunetami, ponieważ 1) wszyscy Duńczycy mają czarne włosy. A to jest jaskrawa nieprawda. Tutaj sąd ogólny był racją dla sądu szczegółowego, ale był fałszywy. Nasz podróżny popełnił w swym dowodzeniu błąd rzeczowy. Nie popełnił błędu formalnego. Byłby popełnił błąd formalny, gdyby był dowodził, na przykład, w ten sposób: „Ci tutaj są brunetami, ponieważ tamci, spotkani przed chwilą, byli blondynami”. Tu brakłoby związku logicznego między jego dwoma sądami i on nie umiałby rozumnie odpowiedzieć na pytanie: „Co ma jedno do drugiego?”.
Ktokolwiek podaje jako argument twierdzenie, które nie może być racją dla danego sądu, ten popełnia błąd formalny. Tak samo kto jako wniosek wysnuwa sąd, który nie może wynikać z jego przesłanki. Zawsze błąd formalny polega na mylnym dostrzeżeniu związku logicznego tam, gdzie go wcale nie ma, albo na przeoczeniu związku logicznego tam, gdzie on naprawdę zachodzi. Błąd rzeczowy to po prostu sąd mylny o przedmiocie, o którym się mówi. Rozumowanie może być błędne rzeczowo, a poprawne formalnie i może być wolne od błędu rzeczowego, a zawierać błąd formalny. Może być w końcu błędne i rzeczowo, i formalnie. Wszystkie trzy rodzaje błędów zdarzają się tym, którzy nie potrafią dobrze uważać i nie pamiętają swoich i cudzych myśli poprzednich.