LISOWCZYKI

Aleksander Lissowski846, uczeń wojenny wielkiego Zamojskiego847 i Potockich, porucznik husarskiej roty Niewiarowskiego pod Kircholmem848, pułkownik kozacki Radziwiłła Janusza849 pod Guzowym850, w 200 koni poszedł do Dymitra Samozwańca851. Tam wnet pojął, czego może dokazać drużyna śmiałków zwinnych i obrotnych, chociaż bez zbroi i kolczugi, wojujących na sposób tatarski, ale z polską odwagą i nie dla łupu i jeńców. Przekonany o pożytku takiej lekkiej jazdy, skoczył Lissowski nad Don852 i przywiódł kilkuset mołojców853, których połączywszy z swymi, otworzył pierwszy w polskim wojsku pułk lekkiej jazdy nieregularnej, niby tatarskiej — i rozpoczął z nimi wojnę podjazdową, w samych podjazdach ćwicząc mołojców w obrotach i karności. Niebawem szedł o lepsze z Zborowskiego husarią i pancerią854, a wnet na odgłos sławy jego zgromadzili się Dońce, Tatary aż zza Wołgi, Czerkiesy i Zaporożce, a pod Kremlinem855 stał Lissowski na czele 20000 lekkiej nieuzbrojonej856 jazdy, z którymi wypadając na czaty, zdobywał miasta i grody, stawał się postrachem Rosji a celem zazdrości szlachty polskiej. Lissowski pierwszy zaprowadził w Polsce lekką jazdę nieuzbrojoną tylko orężem857, a dzisiejsi ułani są tylko reformowanymi jego kozakami. Dzisiejsi kozacy rosyjscy to istne Lisowczyki; bo Chmielnickiego858 Zaporożce piechotą, w taborach lub na czajkach859 wojowali, konnicy mało mieli. Inaczej Dońce, ci konno wojowali, z tatarska. A reformowali i doskonalili ustrój ich (lekkiej jazdy polskiej) wszyscy hetmani z kolei od Chodkiewicza860 aż do księcia Poniatowskiego861.

Lisowczyki byli tym Polsce, czym Tatarzy Turkom: strażą i czatą obozową, chociaż na dalekie chadzali czaty, bo na Sybir po „Białe morze” i do Francji wpław przez Ren.

Zbroi nie mieli, a żelazo tylko u koni pod nogami, u siebie przy boku, a częściej to ręku. Nosili szable, łuk i strzały, rohatynę862, a u łęku863 wisiał młotek864. Potykali się, nacierając pędem, a jeśli trzeba było, zmyślając865 ucieczkę, strzelając poza siebie w biegu, na powrót się ustrajając866 i znowu nacierając, zupełnie jak Tatarzy.

Podobnymi byli i Semeny Czarnieckiego.

Szczęsny Morawski

w Dodatku do „Czasu” za miesiąc maj 1859 r.

Wyimki z archiwum miasta Biecza867