I.

O powodzeniu Lisowczyków na służbie cesarskiej zalatywały wieści do Polski i poruszały umysły ludzi pragnących wojennego szczęścia lub sławy. Zbierały się kupy i spiesząc do wojska Lissowskiego, rozszerzały obawę zwykłej żołnierskiej swawoli. Jeden tylko oddział przedarł się, inne rozbite na Szląsku wracały kupami, zabierając przemocą żywność i stacje dla koronnego li868 wojska przeznaczone. I podczas kiedy główny Lisowczyków zastęp dzielnie walcząc za cesarza niemieckiego, uroczystymi w grodach rzeskich869 obwieszczeniami ocalał cześć i sławę oręża i narodu polskiego i wszelkie podejrzenia i łupiestwa dowodami i świadectwami wodzów unieważnił: wyrzekano głośno i słusznie na swawolne kupy podszywające się pod płaszcz żołnierski a łotrujące po kraju. Grabiona szlachta i mieszczanie obmyślali środki bezpieczeństwa, opierając się na dawnych konstytucjach, a za powrotem z Niemiec całego wojska, zapadła uchwała sejmikowa i sejmowa r. 1624: — „Bannitem870 kto by był, a Liseowczyka by zabił, eo ipso871 od banicji miał być wolny, salva parti satisfactione872 ”.

Tak więc łotrostwa tych, co nie walczyli, tylko własny kraj grabili, policzono na karb śmiałków sławą okrytych. Znalazłyby się mnogie tej okoliczności objaśnienia po księgach grodzkich, ławicznych873 i radzieckich874 w Polszcze i na Szląsku, gdyby tylko było komu poszukać. W księgach ławicy bieckiej znalazłem co następuje:

W tydzień po wielkiej nocy roku 1623 nadjechała kupa z 40 przeszło uzbrojonych jezdnych, szlachty wraz z czeladzią875, żądając, aby ich puszczono do Biecza. Burmistrz miasta, sławetny Januszowicz, kazał bramy zawrzeć876 i nie puszczać. Powstał zgiełk i wrzawa, szlachta groziła miastu, a mieszczanie szlachcie czynili uwagi: że gród w mieście, a prócz tego miasto wedle konstytucji ma prawo i władzę nie wpuszczać zbrojnych kup, zwłaszcza Lisowczyków, ławica zaś poszczególnie może imać877 i więzić ubliżających uchwałom rzeczypospolitej.

Roztropniejsi z szlachty usłuchali rady i rozjechali się z kupy. A byli tam między innymi według zeznań naocznych świadków: PP. Chrząstowski, Orzechowski, Rokosz, ale ci się podobno tylko przypatrowali; Popiel saś i Zagrobski najbardziej się do miasta wdzierali. Bramy jednak nie otworzono. Więc po rozjechaniu się kupy, zajechał Popiel i Zagrobski na przedmieście.

Skoro się zaś wszystko uciszyło i bramy miasta otworzono, przyjechał urodzony878 Prokop Głogowski łęczyczanin, i bez przeszkody jako szlachcic pojedynczy wjechał czy wszedł do miasta, i poczyniwszy niektóre sprawunki, wstąpił na wino i popijał, spokojnie rozmawiając z ludźmi w gospodzie Marcina Chanka.

Nie tak PP. Popiel i Zagrobski. Ostatni odjeżdżając, odgroził się burmistrzowi: iż go kijem obić każe, a skoro tylko bramę otworzyli, wjechali do miasta wraz z czeladzią i zajechali do tejże samej gospody. Popiel jednak niezadługo wraz z czeladnikiem swym Trahimem zmierzał wprost do domu burmistrza i wjechał do sieni z odwiedzioną879 i przyłożoną rusznicą. Właśnie sławetny Jędrzej Pędrowicz opowiadał i przestrzogał burmistrza, że go P. Zagrobski kijem obić grozi, kiedy posłyszeli tętent podków końskich. Przelękniony burmistrz wybiegł z izby, a Popiel tej chwili dał doń ognia, lecz rusznica nie puściła, podsypka się tylko spaliła, więc poskoczył za nim i ciął go nahajką przez gębę. Burmistrz przelękniony, wołając: „Przebóg! Nie zabijaj waszmość!”, uchodził na górkę880, ale Popiel skoczył z konia, i uchwyciwszy go za nogi, ciągnął po schodach aż na dół. Siekł nahajką, a w końcu dobył szabli. Burmistrz odskoczył i uciekał, Popiel za nim i ciął w plecy całą siłą, i gdyby nie kołtun w włosach, który raz881 osłabił, byłby mu plecy rozpłatał. Ale i tak mimo rozciętego kołtuna i przyodziewy, dostał znaczny kręty raz w plecy.

Na krzyki burmistrza zbiegli się sąsiedzi i chcieli ratować, ale Trahim (Rusin, czeladnik jego) stał u bramy z dobytą szablą i skoro się zbliżali, nacierał koniem, siekąc szablą w powietrzu, więc jaki taki w nogi, ale dali znać na ratusz, a sługa miejski pochwycił szablę i spieszył bronić swego burmistrza.

Szlachetnie urodzony Prokop Głogowski, ów wzmiankowany łęczyczanin, słysząc, co się dzieje, skoczył w siodło i co tchu przybiegł przed dom burmistrza, kędy882 wśród tłumu ludu Popiel w lazurowej sukni z rusznicą się uwijał na koniu, śledząc burmistrza, a ruski jego sługa Trahim właśnie szablą nacierał na Adama Serwańskiego, mieszczanina bieckiego. Głogowski zrozumiawszy rzecz, przyskoczył do Trahima i krojnął go nahajką po łbie, aby dał spokój mieszczanom, potem zdążył do Popiela, któremu się właśnie z drzwi domu składał szablą miejski sługa. Mieszczanie chcieli wesprzeć sługę, a Popiel na nich nacierał, potem z rusznicy się składał. Głogowski przybywszy hamował pijanego mówiąc: „Nie czyń gwałtu, panie Popiel! Jużeś i tak się dosyć nabroił.” W końcu wziął go za wodzą883 i z koniem poprowadził do gospody Marcina Chanka. Na ratuszu zaś zadzwoniono na gwałt.

Chanek właśnie nabijał muszkiet wróciwszy doma z miejsca zbiegowiska i słysząc dzwonienie na gwałt. Dostrzegł to Popiel i chciał się do niego do sklepu dostać, ale on zawarł drzwi i nie wpuścił. Więc Popiel wołał: „Gospodarzu! Nie wychodź! bo albo ty, albo ja zabity padnę.” Więc też gospodarz nie wychodził.

Tymczasem się burmistrz schronił do radnej izby na ratusz, rozumiejąc, że się tam spokojnie osiedzieć będzie mógł; rajce poczęli się na radę schodzić, a pospólstwo całe, słysząc dzwonienie, zbiegało się pod ratusz. —

Widząc to pan Zagrobski, nie myśląc wiele, przypadł konno do ratusza wraz z czeladnikiem swym Piotrem Szczerbinem, chłopem z Potoka od Buczacza. Przyłączył się do nich i Trahim, i tak samotrzeć pyta Zagrobski o burmistrza, nie tając się, iż go chce zabić, jakoż kurek u rusznicy miał założony. Mieszczanie nie odpowiadali na pytanie, więc on wartogłów884 spuścił kurek i strzelił w tłum. Ale Bóg łaskawy zrządził, że i jemu tylko na panewce885 spaliło, a strzelba nie wypuściła. Pospólstwo go obskoczyło i poczęli prośbami hamować. Zamiast odpowiedzi natarł koniem i ciął szablą przez głowę ponad lewe ucho sławetnego886 Pawła Malinowskiego, cyrulika miejskiego. Tej chwili jednak rzucili się mieszczanie, ściągli z konia i powlekli go na ratusz. — Tak samo obu ciurów, Trahima i Szczerbina, którzy końmi nacierając, szablami na mieszczany siekąc i miasto palić grożąc, nadaremnie siebie i pana Zagrobskiego ocalić chcieli. Kiedy porwano Zagrobskiego, ranny cyrulik wracając doma887, zdybuje dobrego znajomego swego Stanisława Charcza, który mu rzekł z ubolewaniem: „I tobie się też to dostało?” On zaś odrzekł: — „A to i mnie! Już pójdę dalej, nie chcę więcej...” W końcu ujęto i pana Popiela, a Głogowski jako człek spokojny, odłożywszy broń, udał się za nimi na ratusz w chęci pośredniczenia.

Nazajutrz w sobotę po uroczystości Zielonych Świątek zasiadł sąd naumyślnie złożony z ławicy i rady, w obec wielmożnych, Stogierza podstarościego i Mikołaja Bielskiego pisarza grodu bieckiego, a instigator888 miejski wniósł żałobę przeciwko wielmożnym: Janowi Popielowi i Janowi Zagrobskiemu, przywódcom zbrodni gwałtu i ranienia, i przeciwko ich współuczestnikom, burmistrz i cyrulik z wielkim płaczem i żalem okazali rany i opowiedzieli krzywdę.

Sąd grodzko-wójtowski zapozwał winnych i zeznali dosłownie, co następuje:

1. Honestus889 Piotr Szczerbin (?) z Potoka od Buczacza zeznał: „Namówił mnie pan jeden, niejaki Trzaskowski: Pojedziemy na cesarską — pozwolił król j. mć. Wtem nam sto koni zastąpiło na granicy szląskiej — tam, którzy byli bliżsi, do dom się powracali, a myśmy się skupili i tak w kupie idziemy, aby nam nikt krzywdy nie czynił.

2. Nobilis Joannes Zagrobski ex pallatinatu płocensi recognovit890: Puściłem się był za wojskiem Lissowskim, co za granicę poszło. Dowiedziawszy się że się wojsko wrociło, myśmy się też wrócili nazad. Samiśmy się zaciągnęli i pokupili byli. — Ale wczoraj Popiel towarzysz mój tu w mieście wiele złego nazbroił.

3) Nobil. Joannes Popiel ex districtu praemysliensi recognovit891: — Żem ja się był z wojskiem na cesarską udał — teraz nie jestem w zaciągu żadnym, alem go szukał. — A co się tknie uczynku, powiedział: Iż nie pamiętam, bom się był upił.

4) Providus Trokim de villa Philipowce, nobilis Iwan Philipowski subditus recognovit892: — Pan mój mieszka pod Drobobyczą, na Popielach.

Po wysłuchaniu więźniów okazał cyrulik ranę swą i prosił o sprawiedliwość z obu szlachty i ich pomocników.

Szlachta z powodów: iż są „viri bonae famae, nobiles, bene possessionati893... ” nie uznawała prawności sądu, odwołując się do grodu i trybunału.

Sąd zaś bacząc894 napaść i zbrodnie, nie uważał ich za szlachtę obrońców, ale za włóczęgi, niszczyciele (depopulatores895) ojczyzny, z którymi wedle praw na swawolniki896 wydanych postępować trzeba, mianowicie według statutu toruńskiego. Przesłuchano potem świadków i przystąpiono do wyroku. Ale tu pokazał się sęk897. Mieszczanie ławnicy nie mogli się zgodzić z panem podstarościm i pisarzem grodzkim; więc według statutu odwołał się sąd do wyroku króla jmci — winnych zaś tymczasowo osadzono w więzieniu ratusznym. Boć w statucie wyraźnie stoi:... „a gdzie by się perplexitas898 jaka in objecto crimine899 znajdowała, informacji królewskiej dosiąść może, w więzieniu tymczasem starosta albo urząd grodzki onego zachować ma...”— „każdy taki eo ipso900 ma być infamis i każdemu go wolno pojmać i impune901 zabić, dobra jego ruchome pobrać a na nieruchome i sumy pieniężne kaduk902 sobie otrzymać, a kto by był bannitem903 a takiego swawolnika zabił, eo ipso od banicji wolen904 będzie...”

Informacja jednak królewska nie przychodziła, a więźniowie siedzieli do Bożego Ciała, aż ich przemoc uwolniła; o czym równie jako infamii zapadłej i dalszych wypadkach w wójtowskiej księdze stoi jak następuje:

Actum in praetorio Biecensi feria 3 post festum S. Laurentii martyris proxima, A. D. 1624, 13 Augusti905.

Coram officio composito: Castrensi Capitaneali et Consulari biecensi — videlicet Generosis: Joanne Stogierz vicecapitaneo et Nicolao Bielski notario castrensi biecensi cum proconsule sive ejus locum protunc tenente ac consulibus biecens906:

Proposuit coram eodem judicio composito instigator officii consul. biec. nomine officialium totiusque communitatis civitatis biecens. uti in crimine et injuria publica; contra Nobilem Joachimum Popiel de terra praemysliensi ideo907:

Iż ten to Joachim Popiel na wzgardę prawa pospolitego i miasta tego, zapomniawszy win w prawie pospolitym opisanych, na gwałt i swawolą908 udawszy się, mając wiadomość że brat jego młodszy, szlachetny Jan Popiel o ekscesy przezeń miastu popełnione w roku blisko przeszłym na ratuszu bieckim z towarzyszem swym Zagrobskim i sługami i pomocnikami swymi siedział i zatrzymany był, który od granicy śląskiej od kupy ludzi swawolnych, prawem pospolitym pro exulibus et omni praerogativa et libertatibus nobilium et incolarum regni909 deklarowanych, zwrócił się, a do Biecza z drugimi w kupie, w której było najmniej ze 40 koni, przyjechał i na przedmieściu stanął, a gdy tamta kupa rozjechała się, bo ich do miasta nie chciano w puścić, pozostawszy od tej kupy, z wspomienionym towarzyszem swoim Zagrobskim, wpadłszy do miasta z czeladzią i pomocnikami swymi, wiolencje910 i strzelania czynił, ludzi poranił i na ratusz z rusznicami i dobytymi broniami wpadł, do burmistrza w dom, i jego podespektował911, tumult912 w mieście uczynił, pokój pospolity zgwałcił. W czym urzędy niżej opisane pro informatione913 do króla jmci posłali byli jako o tym ten akt szerzej świadczy. Zaczem pomieniony Joachim Popiel, nie czekając przyjścia informacji króla jmci, porozumiawszy się z tym to bratem Janem Popielem w więzieniu na ratuszu siedzącym, dobrze się na to przygotowawszy i wziąwszy pomocy od kooperatorów pryncypałów swoich, w kilkadziesiąt koni ludzi swawolnych pomocników i kooperatorów swoich, czasu niedawno przeszłego w roku blisko przeszłym w nieszporne godziny, gdy procesja w rynku z najświętszym Sakramentem w piątek w oktawę Bożego Ciała odprawowała się, a ludzie nabożeństwem bawili się914 i pokojem pospolitym ubezpieczeni byli: — z rusznicami i rozmaitą strzelbą dobrze się na tę wiolencją nagotowawszy, do miasta wpadł i obstąpiwszy w koło cmentarz i kościół farny, w którym rada miasta i ludzie pospolici byli, także ratusz w koło obstąpili i obskoczyli, żadnego człowieka tak z kościoła, jako i z domu do ratusza nie dopuszczając, gwałtem wrota do ratusza wybili, i temu Janowi Popielowi, bratu swemu, instrumentów915 dodał, żeby się z więzienia z drugimi z którymi siedział [dobył], który wewnątrz z więzienia wyłamował się, którego jedni na ratuszu, drudzy pod ratuszem będący dobywali, i tak pomienionego Jana Popiela, brata swego, i tego Zagrobskiego, Pietra Serbina i Trahima gwałtem z więzienia wyłamali, dobyli i wzięli; ratusz, miejsce króla jmci i jmci pana starosty, miejsce przywilejów miejskich, także ksiąg szlacheckich ziemskich i grodzkich, miejsce pospolitym pokojem obwarowane, gdzie się sądy miejskie i ziemskie odprawują, naszedł; miasto, radę i pospolitego człowieka oprymował916 i pokój pospolity zgwałcił. Po którym popełnieniu uczynku pomieniony Joachim Popiel z bratem swoim Janem Popielem dnia onegdajszego w sobotę w dzień świętego Wawrzyńca na ratusz dobrowolnie przyszedłszy, przegróżki i odpowiedzi miastu ogniem czynił, i przedtem kilka niedziel na Stanisława Kutalika młodego, syna Andrzeja Kutalika, rajce917 i mieszczanina bieckiego, rozumiejąc, że on w Przemyślu był, pilnował i strzegł, i w gospodzie w Przemyślu komu inszemu miasto918 tego Kutalika przyaresztował, i z tym to Janem Popielem pro infame919 deklarowanym przestawał, konwersował, rady i pomocy mu dodawał, i do tego czasu przestaje, konwersuje i pomocy dodaje, i na to tu z nim przyjechał, aby gwałt miastu uczynił. — Prosi tedy instygator totius communitatis nomine ratione injuriae publicae920, aby urząd przychylając się do statutu toruńskiego i do konstytucji o swawolnikach i kupach zgromadzonych uczynionych, et continuando recens crimen ob fugam illorum, unius ex vinculis: Joannis Popiel, alterius ex civitate: Joachimi Popiel factam921, a tego Jana Popiela do egzekucji informacji króla jmci. dobrym więzieniem opatrzyć rozkazał. — Zachowując sobie zdrowe prawo o te dwa ekscesy i wiolencje przeciwko tym obudwom Janowi i Joachimowi Popielom i pomocnikom, prout de jure venerit922.

Sąd Joachimowi Popielowi za obrońcę dodał sławetnego Marcina Dutkowicza, a ten wraz z Joachimem Popielem osobiście stanąwszy, na obronę swą odpowiedział:

Pod ten czas, gdy brata mego z więzienia odbito, byłem ranny od Tatarów — o czym i jmć pan Tarło wie — ani o tym excesie brata mego wiedziałem, a pogotowiu (sic) nie wiem o żadnej infamii jego, i chcę na to przysiąc, i na to iż żadnych przegróżek miastu nie czyniłem. A w Przemyślu aresztowałem towary mieszczanina przemyślskiego, rozumiejąc iż mieszczanin biecki, bo jmć pan starosta przemyślski923 powiedział: Że to jest mój mieszczanin przemyski, nie biecki, a mieszczanina bieckiego nie tu pozywać trzeba, ale tam do Biecza. I choćby mieszczaninem bieckim był, tedy byśmy mu byli gwałtu żadnego nie uczynili, ale o ten areszt prawem się rozpierali względem szkód naszych, któreśmy odnieśli od mieszczan bieckich, gdy brat mój pomieniony Jan Popiel tu na ratuszu siedział i wtenczas mu konie i inne rzeczy wzięto.

Koniec końcem sąd zawyrokował, ażeby się Joachim Popiel samosiódm924 odprzysiągł: — Że nie był w ten czas w Bieczu przy tym, gdy brat jego Jan Popiel z ratusza bieckiego z więzienia wyłomał się za pomocą sobie daną i wpadnieniem do miasta, i przyczyny ani pomocy do tego wyłamania z więzienia temu bratu swemu nie dał i nie pomagał, i teraz o jego infamii nie wiedział — Jan zaś Popiel aby więzienie sobie przystojne zasiadł do wykonania wyroku j. k. mci.

Joachim Popiel odprzysiągł się, ale czy Jan Popiel więzienie zasiadł? O tym księgi bieckie milczą. — Musiało zaś co do Joachima zachodzić jakieś qui pro quo925, bo Popielów rodzina była liczną i może jaki krewny odbijał z więzienia, a drugi przysięgał.