I

Kwitnącą gałęź1 niesie z dala

Na srebrnym grzbiecie morska fala —

Gałęź, co kwitła kędyś2 w sadzie,

Dziś na wybrzeża piasku kładzie

I, zostawiwszy ją, odpływa

Szumiąca fala srebrnogrzywa...

I oto zwiędnie tu i zginie,

A do swej ziemi nie odpłynie...

Skrzydłami wichru raz strącona

Na tej słonecznej plaży skona,

Od ojczystego drzewa z dala,

Gdzie ją zaniosła morska fala...

Czasem, jak gałęź taką — duszę,

Zwichniętą w losów zawierusze,

Wicher na smutku rzuca morze,

Gdzie dla niej szczęścia gasną zorze

I gdzie, powoli schodząc, blada,

Wieczna ponad nią noc zapada...