I

Przedwiośnia o smukłych biodrach,

życia marcowe znaki —

biorę dziś z wami rozbrat1

w pion wiosny odtrysłym makiem;

oto jest dzień przydrożny

jak wiecha na bramach karczem:

na przerąb słowem jak nożem

siedemnastu zrzekam się marców.

Wy dwuznaczne pory-wielokropki,

w których sekret w tajemnicę urasta,

(szły na spacer dziewczątka-pieszczotki

cudze życie kraść z okien za miastem)

niedomówione pory-myślniki,

bajki bladych, skrytych szeherezad

(zamyślały się zbyt często dziewczynki,

rozmarzały się w słodycz i w bezwład),

pory-kropki i pory-średniki

i ty jedna — nagły wykrzyknik

(przyszło imię w krew mi przeniknąć

w serce wkłuć się ostrym zastrzykiem)

rytm wystukał wam turkot i tupot

dźwięcznych pustot i śpiewnych głupot:

bo dwukropki nic nie oznaczą,

jeśli po nich nie ma tłumaczeń.

Myśl napinam: biceps dwugłowy

i odtrącam was w nagły odrzut

dość niejasnych, łzawych i bzowych,

dosyć przeczuć, wyczuć i odczuć.

Przedwiośnia o smukłych biodrach,

życia marcowe znaki

biorę dziś z wami rozbrat

w pion wiosny odtrysłym makiem.