334. Do Augusta Cieszkowskiego

1851, 7 maja, Heidelberg

Drogi mój Auguście!

Wiesz, czybym pragnął Cię uściskać i nagadać się z Tobą, ale w istocie chwili czasu byśmy nie mieli. Mój ojciec cały mi czas zabiera. Przyjechał zawczoraj. Jest zaś tu pani Branicka, Arturowa, Kasia, Aleksander Potocki. Pani Załuska pojutrze przybywa.

To wszystko nic, bo wszystkie te osoby nie wkładają na mnie obowiązku. Mogę ich nie widywać lub tylko 10 minut na dzień widzieć, a resztę czasu Ci oddać. Lecz ojciec — ojciec, to co innego. Tum już na służbie i od niej nie dozwala mi sumienie odwiąży żadnej. Przyleciał do mnie aż z Petersburga w dni 10, a odjeżdża koło 1-go czerwca. Zatem by mi tylko pozostały godziny ranne od 8-mej po 10-tą i wieczorne od 9-tej po 12-tą. Jeśli masz natchnienie, to przyjeżdżaj! Częściej będziesz z temi damy, niż ze mną. Ja wszystek czas, co mi zbędzie, Tobie oddam. Lecz przy tem znajdziesz mnie znękanym, chorym, jęczącym, bo, jak wracam od ojca, z którym muszę ciągle rozmawiać (a z newralgią ruch ust jest potrojeniem bolu), tak się czuję zawsze rozchorowanym, że rzucam się na łóżko lub kanapę i tylko jęczę w nieopisanym osłabieniu i bezwładzie. Masz rzeczywistość położenia, a teraz natchnienia posłuchaj i czyń, jak duch wionie!

Od kiedym jeździł naprzeciwko ojca i z nim tu wrócił pozawczoraj, znów zapadłem ciężko na zdrowiu. Newralgia, a takie wycieńczenie sił, jak nigdy. Łazarz istny ze mnie, a melancholia do tego niepowszednia.

Dzięki Ci, dzięki, drogi mój, za pamięć o ś[wię]tym Zygmuncie. Dawniej urodziny i imieniny były godami. Dziś wszystko to smętnością niewypowiedzianą. Ah, prawda, chciałbym, chciałbym z Tobą się narozmówić o tylu rzeczach, o tej otchłani dziejów, coraz głębiej się zapadających i idących w dół, w nieskończoność, a w dół. Biedny Jerzy we Lwowie i nie utrzyma się przy zakładzie Ossolińskich — wysadzą go, i to go zarzyna. Fatalitas jakaś nad nim. Pani D. w tych dniach będzie w Paryżu. Mickiewicz, twierdzą, że się odtowiańszcza coraz bardziej — wszedł do komisji składkowej Biblioteki, prezesem mu Wład. Z.689, współczłonkiem Wojewoda. Poetyckie natury straszne hetkipentelki. Zwieść i pchnąć ludzi tysiące, a potem samemu zaprzestać dążności i odstać — o lekkomyślność niewieścią, to błazeństwo! Zobaczysz też, że wkrótce on w co innego znów z zapałem się rzuci. — Wszystko smutne. Jedna rzecz nie smutna śród ruin świata, to przyjaźń! Mamy to ostatnie wesele — podziękujmy Bogu!

Z.

Do Baden przed 15 dniami nie będę mógł się przenieść. Dzięki Bogu, ojciec rześki i silny. Jednak Chelius radzi kurację.

Adzio jeszcze chodzić nie zdoła, ale lepiej co dzień.

335. Do Bronisława Trentowskiego

1851, Baden, 14 czerwca

Ostrzegam Cię, strzeż się, na miłość Boga, K... Jeśli nie co gorszego, toć zawsze niesłychany szałaput, wiercipięta duchowy, raz taki, nazajutrz owaki, człowiek, ku któremu w Królestwie największą powzięto nieufność po wypadkach 48 r. bo wszystkich namawiał i gnał w Poznańskie do Mierosławskiego i do powstania. Wyprawił tak wielu, obiecując zawsze, że sam nazajutrz przejdzie granicę, i ogłaszając, że miewa widzenie miejsca, na którem stoczy się bitwa itd., itd. Tamci poszli, on pozostał... i nic mu nie było, i ciągle paszportów używał, gdy innym ich zupełnie nie dawano. Wiem o nim sprawki, które jeśli nie wielkiej przewrotności, to przynajmniej niesłychanej lekkomyślności, bzikowatości, gadulstwa, niedyskrecji, jakby bzika w głowie są oznaką. List, powierzony sobie przez obywatela, w którym ten ostatni przesyłał do Poznańskiego rozkaz oddania stu tysięcy złp. na rzecz krajową 1848 r., oddał w ręce błaznów, co ten list rozpieczętowali i głośno czytali, miasto go zanieść i oddać, jak winni byli, i tem tegoż obywatela niezmiernie narazili przed rządem. Wszyscy u nas mają K... za wariata lub za agenta. W to ostatnie nie wierzę, broniłem go sam razy tysiąc, ale pierwszemu wierzę, i wolałbym z komisarzem policji moskiewskiej konspirować, niż z nim, mniej albowiem lub równo byłoby niebezpiecznie. U tego chłopca próżność (robak, wszystko u nas toczący) ostatnie włókna mózgu przeżarła. Obiecywał mu niegdyś Towiański, że on będzie zbawicielem Polski, wielkim kazał mu się samemu uznać duchem; odtąd chłopiec ten pokoju nie ma i głupstwo po głupstwie pisze, drukuje, plecie i płata. Przy tem, jak zwykle wariatom, nie zbywa mu na pewnej chytrości, i doskonale umie się ułożyć, i z każdym innym tonem mówić. Strzeż się jego, powtarzam Ci. O mnie tyle mu tylko mów, żem chory, i chory, i melancholik, i nigdy mu nic nie przyznaj o mnie, gdy się wdziera w Twoją ufność i do jakiej bądź spowiedzi Cię ciągnie; choćby najnaturalniej, choćby udając, że wie co o mnie, proszę Cię, pozostań jak Bóg amerykański, z głazu kuty. Wielki też łgarz z niego, marzy mu się, że był, gdzie nie bywał, że widział, czego nie oglądał. Do Nicei także od Towiańskiego był zjechał do mnie i Augusta Cieszkowskiego, ale nie zimą, raczej wiosną i tylko sześć dni bawił, a my zachowali z nim największą ostrożność i nie daliśmy mu nawet przystąpić do żadnej konfidencji — i odjechał!

Co zaś dotyczy się Towiańskiego, powiem Ci, że w kraju w nikogo nie zdołasz wmówić (choć to niepodobnem do uwierzenia, by Rosja takich środków używała) że on nie jest wysłańcem Moskwy, na to wyprawionym, by opętać Mickiewicza, a później go tak spętać by on sam poszedł w ręce cara się oddać. I w istocie, Towiański namawiał do tego Mickiewicza, i o to się z nim poróżnił, że Mickiewicz nie uznał w sobie siły dostatecznej na spełnienie tego mistrza rozkazu. Stąd poszło, że Mickiewicz przez lata szukał zastępcy, który by poszedł do Mikołaja na jego miejsce i dotąd go nie znalazł. Księżna Koczubej, Moskiewka, co się była katoliczką zrobiła, twierdziła, że widziała imię Towiańskiego na czarnej księdze, śród spisu używanych i płatnych agentów. Minister Strogonoff, zapytany oń, tak odrzekł: „Urząd mój i obowiązek nie dozwalają mi otwarcie o tym człowieku mówić; znam go, był w Petersburgu u mnie, paszport mu dałem, i tylko tyle powiadam: to nie jest poczciwy człowiek”. Mimo te świadectwa ja nie myślę, by on był takim prostym wysłańcem; ale, że zeń ciągną Moskale korzyści, to pewna, bo osią, na której wszystkie objawienia Towiańskiego się obracają, to zasady, że tylko od Moskwy może przyjść dobro i żywot dla Polski. Owoż pojmujesz, że to na rękę Moskalom. Mojem zaś zdaniem, od Moskwy jakiej bądź, czy czarnej, czy rozanarchizowanej, przyjść tylko może zepsucie, obrzydliwość i śmierć dla Polski. Zepsucie i zniszczenie są elementami Moskwy; socjalizm w dole, absolutyzm w górze, oto Moskwa cała. Polski powołaniem bronić ludzkość od tych dwóch potęg niszczycielskich, i żywot Polski całej był tylko taką świata obroną. Zatem, czymkolwiek jest Towiański, jego nauka jest śmiertelną Polsce. Żyłem i skonam w tej wierze.

Tem bardziej zalecam Ci, strzeż się jego i jego wysłańców. Do prostoty gołębicy przybierz, gdy z nimi rozmawiasz, rozwagę zimną węża, a co Ci mówią i podszeptują, zapamiętaj i racz mi udzielić, bo zawsze korzyścią jest znać stanowisko wrogów. Rozważ ten mój list cały, a napisz, co też Ci gadał K. o Towiańskim. Towiańskiemu teraz potrzeba nowych adeptów, bo dawni się już albo zużyli, albo odeszli, albo zzimnieli, jak np. sam Mickiewicz.

Książki przeszlę Ci temi dniami, przynajmniej jednę, a gdy tę przejrzysz drugą. Ściskam Cię z serca.

Twój

Pamiętaj, strzeżonego Bóg strzeże!

336. Do Stanisława Koźmiana

Baden, 9 lipca 1851 r.

Kochany Stasiu! Dawno zapowiedziany, obiecany i oczekiwany wiersz, do Przeglądu przeznaczony, posyłam Ci. Tytuł łaciński Resurrecturis, czyli „do tych, którzy z martwych powstaną, mają zmartwychwstać”; lepiej byłoby, gdyby tytuł był polski, ale pracując nad ową nazwą we spółce nie mogliśmy wynaleźć odpowiadającego intencji autora wyrazu. Zresztą, kiedy dziecko zdrowe, piękne i sprytne, mniejsza o jego imię, choćby go nawet Barabaszem nazwano. Nie mam potrzeby Ci przypominać, że na końcu podpisu żadnego nie trzeba, lecz polecam pieczołowitości Twojej korektę. Jedna opuszczona komina już mi dolega, a cóż dopiero przekręcony wyraz! Opuszczony wiersz gotów mi zdziałać atak apopleksji. W Lesznie doskonale drukują, ale Poznań przerażający. Rząd pruski na dowód, że Poznań zniemczony, powinien by posłać do Bundestagu między innemi dowodami książkę polską, drukowaną w Poznaniu. Irydion, układany nie z rękopismu, ale z druku, bardzo wiele ma błędów. A więc wymówka za nieczytelne pismo upada. Erof690 prosi Cię, abyś mu przysłał nowy hieroglif Norwidowy, Zwalon czy Rozwalon. Do Twojego rozstrzygnienia zostawiam, czy po polsku mówi się: czemciś, czy: czemsiś, bo między nami zdania podzielone, ja jestem za pierwszem.

List ten cały pisany ręką Gaszyńskiego, również dołączon do niego wiersz.

337. Do Stanisława Koźmiana

Kolonia, 1851, 1 septembra

Mój drogi! Na dzień jeden tu do katedry przywiozłem Elizę. Za 3 dni będę nazad w Baden. Dawne czasy się przypominają — Bonn i Ty — w Bonn dziś będę. W tych dniach około 8-go odbierzesz Erofową przesyłkę z Wrocławia. Przeczytasz i, jak Ci się wydaje, napiszesz — Punctationem. Erof błaga, byś ustrzegł od okrucieństw zwykłych w Księstwie. Proszę Cię, mój drogi, przyślij mi Bolesława Chrobrego Szajnochy, i drugi jakiś obraz historyczny przez tegoż (tylko nie dramat jego o Lubomirskim) — Zwolona też proszę Cię i Prądzyńskiego. Zwolona-m ciekaw. — O dziecko, dziecko znarowione, K. C. N.691. Nie słuchał — wydrukował — teraz ma za to sądy ludzkie!

Nie spiesz się z punktacją dla Erofa — daj sobie folgi, ile chcesz — pianosanolontano692. Chciałem Ci się tylko stąd przypomnieć. Proszę Cię, odpisz mi rychło! Ściskam Cię z serca. Zażywam cykuty, jakby Sokrates, i pomaga mi nieco, alem ciągle źle. Pani Delfina poznała się w Karlsbadzie z Twoją siostrą i nachwalić się jej nie może. Pieśni jej dała jakieś prześliczne, które śpiewa całemi dni. Książę bardzo chory — Witold ledwie z pleury wydobyty, ale o księcia strach! Będzie luctus ingens693. Klaczko z H. W. wzięli sobie Twego znajomego za piłkę i grają w nią, odrzucając ją sobie w „Gońcu”.

338. Do Michała Wiszniewskiego

Rzym, 14 grudnia 1851 r.

Bardzo mi miło dowiedzieć się, żem mógł, choć bezwiednie, przyłożyć się w czemkolwiek do wyświadczenia Panu przysługi694. Zupełnie i czysto duchowo, bo jedynie przeczuciem, wpłynąłem na kierunek materialny Pańskich interesów. Dobrze, że o tem w owej chwili nie wiedziałem, bo zapewnie bym nie był tak śmiało twierdzenia mojego popierał, lękając się odpowiedzialności, a przez tę właśnie lękliwość, bardzo moralną, lecz w tym razie nader niepraktyczną, zaszkodził obrotowi Pańskich kapitałów.

Tak samo Ludwik Napoleon, gdyby zanadto długo był się zastanawiał nad ogromną odpowiedzialnością, którą przybierał, spisek swój przeprowadzając, nigdy by go tak zwycięsko, zręcznie i energicznie do celu nie dowiódł. Udało mu się. Jeśli się nie upoi tryumfem, nie znabuchodonorozuje władzą, która ma to do siebie, że równie jak niewola, zezwierzęca ludzi, kiedy nie chcą uznać, że jest pierwszą z niewol, bo najwyższym i najcięższym obowiązkiem na świecie — to, mojem zdaniem, wyrwie Francję, z otchłani społecznych rozkładów. Odda więc nie tylko przysługę ojczyźnie, ale i światu, ale i wiekom przyszłym. Lecz pełno trudności i zawad na jego drodze. Hydra czterogłowa stronnictw francuskich nie da się tak łatwo zaprząc do jego dyktatorskiego wozu. Periculosae plenum est opus aleae695. Uchowaj też, Boże, by zaraz teraz jaki nowy Verrina nowemu temu Fiesce puginału do piersi nie wetknął, bo wtedy byśmy przepadli wszyscy: Francja, i świat, i cywilizacja. Niecywilizowani tylko, jakiego bądź oni gatunku i plemienia, z tego by skorzystali i pozostali całymi na gruzach zamordowanego wieku.

Proszę przyjąć najszczerszą podziękę za pamięć o mnie i wyraz uwielbienia i szacunku, z którym miło mi oświadczyć, że pozostaję na zawsze

WPana Dobrodzieja prawdziwym sługą

Zygmunt Krasiński.

Liścik załączony oddałem Włodzimierzowi.

339. Do Stanisława Koźmiana

Rzym, 18 marca 1852

Mój drogi! Bardzo zmartwiła mnie wiadomość o zdrowiu Twojej matki, o które to zdrowie nie przestałem nigdy się modlić od dnia, w którym pierwszy raz mi doniosłeś, że słabieć zaczyna. Dopełnię Twego zlecenia i o modły poproszę, kogo się należy. Od Aleksandra Br. żadnej odpowiedzi na mój list nie odebrałem. Dobra scena u Franciszka — najwięcej interesowany, jak mówisz, z duszy rad, że tak się dzieje i nie pragnie, by się działo inaczej. Powiadasz „siostry umierającego”. Jak to? Czy umiera Henryk? Nic a nic o tem nie słyszałem. — „Przeglądu” poszyt z obrazem Słowa Polskiego i Machiawelem odebrałem w tych dniach. Przeczytam oba i zdanie Ci moje napiszę. Wyjeżdżam na 15 dni do Neapolu, wracam tu na Wielkanoc, a koło 1 maja stąd się wybieram nazad do Badenu. W jesieni zaś będę musiał wrócić696. Zdrowie moje coraz gorsze. Powrót więc ten jesienny, któremu odjąć się nie mogę na żaden sposób, pogrąży mnie jeszcze głębiej. Co ze mną się stanie, nie wiem. Czuję tylko w głębi ducha najsmutniejsze przeczucie. Prawda, że ten marzec, to wściekły miesiąc na chorych — trzeba być bardzo młodym, by wiosna była wiosną, a nie rozpaczą człowiekowi. Mnie już od 4-ch lat bywa rozpaczą. Jakoś teraz, kiedy spojrzę wkoło siebie, nie odkrywam na widnokręgu żadnej gwiazdy przewodniej, wszystko mi się wydaje nocą jedną, coraz ciemniejszą i głębszą — amen!

Pani Plater, która tu umarła, była wdową po bracie żony Orpiszewskiego — sama także Platerówna z domu. Na balu u jenerała Gemeau przeziębiwszy się już z schorowanemi piersiami, w tydzień po tymże balu ducha oddała. — Z „Czasem” przyszedł tu zawczoraj prospekt „Dziennika Literackiego” ze Lwowa, redakcji Szajnochy, który tygodniowemi numerami wychodzi. W treścianie przedmiotów, w 4-tym numerze zawartych, stoi: „Urywki listowe przez autora Irydiona i Psalmów”. Co to znaczy? Czy nie mógłbyś się dowiedzieć? Najprzód, najdziwniejszą rzeczą, że jednemu autorowi przypisują te dwa zupełnie odrębnego pióra dzieła — 2° Cóż to za listy być mogą? Matka Juliusza697 tam we Lwowie jest — zdaje się, była w Paryżu i po synu zabrała pozostałe efekta. Czy tam czasem jakich zachowanych nie znalazła listów? W każdym razie to jedna z najgłębszych niepoczciwości literackich, jaką popełnić kto może. Mimochodem o tem wspominam, gdyż to mnie osobiście nie dotyka, tylko smutno mi widzieć, jaka u nas lekkomyślność i płochość pod wszystkiemi względy.

Smutnem ale pełnem przywiązania i wdzięczności ściskam Cię sercem — i tu mi jeszcze zaraz odpisz, proszę Cię. Mam nadzieję, że Bóg miłosierny pokrzepi zdrowie matki Twojej i to brzemię wkrótce z serca Ci zdejmie.

Twój Scapa

340. Do Stanisława Koźmiana

Rzym, 1852, 24 kwietnia

Drogi mój! List Twój z 11-go kwietnia odbieram w tej chwili. Dzięki, dzięki Bogu, że Twoja matka wróciła do lepszego zdrowia. Dniam jednego nie opuścił, bym się o to zdrowie jej nie modlił. Lecz to inne modły, nie moje, pomogły — moje tylko Tobie przywiązania dowodem.

Słowo w słowo, tę samą uwagę czy zarzut, który generał Morawski robi, i ja niegdyś robiłem autorowi Snu, kiedy mi go pierwszy raz czytał jeszcze 1838 r. na jesieni, we Florencji. Biedny Juliusz! Pamiętam, z bladą twarzą, z jaskrawemi oczyma, na czwartem piętrze wieżycy jakiejś, w której mieszkał, przy pysznem świetle miesięcznem, wlewającem się w okna, pod lampą wyżej, niż głowa jego, siedzący, czytał mi ten ustęp z ogromnego poematu, o którym pewny był wtedy, że go dokończy — a którego nie miał nigdy dozupełnić. Lecz ten ustęp wtedy już był całki. Kiedy doszedł do miejsca, gdzie pozbawia dusze nieśmiertelności, zerwałem się i krzyknąłem: „Panteizm! Panteizm! Panteizm! Wyrzuć mi to!” A on mi na to spokojnie i ironicznie: „Nie panteizm, ale pogarda, pogarda, na której wyrażenie innego wyrażenia nie masz” — i, wstrząsłszy głową, dalej ciągnął. Pomyślałem sobie: „A kto wie, może ma prawdę, może nie ma innej formy poetycznej na oddanie absolutnej pogardy? Jednak prosiłem go jeszcze po dokończeniu czytania, by odmienił, przynajmniej złagodził ów rys, nicestwo przypuszczać się zdający. Lecz sumienie jego poetyczne niezachwianym pozostało. Biedny Juliusz! Jakżeż on tego wieczora wydawał mi się pełnym życia, ducha, natchnienia — pełnym wiary w własną przyszłość i losy. Ostatni raz go w życiu wtedy widziałem. Później jużeśmy się nie spotkali nigdy. Pokazywał mi disiecta membra698 ledwo pozaczynane lub tylko wytknięte tego samego poematu. Zamysł był olbrzymi: wszystkie tam miały się przesunąć dzieje człowieczeństwa, miały być całkie jedne ustępy prozą, drugie całe pieśni wierszem, i to dziwnym, przezeń wynalezionym, dłuższym, niż ów 17-sto zgłoskowy Mickiewicza w Dziadach. Biedny Juliusz! Na Montmartre wszystko to śpi z nim — a Sen tylko ten jeden pozostał, by o tem świadczyć na ziemi! Dotąd bez wzruszenia nie mogę sobie tego wieczora przypomnieć w tej florenckiej wieżycy699.

Nie Teano sam, który dotąd tylko na jedno oko oślepł, ale jego świekra zawsze mię była zwykła męczyć opowiadaniem o tych wężach i iskrach, a umyślnie, by wrażenie na mnie sprawiać niepomyślne — i raz oburzyłem się na nią z tego powodu i prosiłem o zaprzestanie. Te urywki, to z listów do Juliusza, które matka pobrała. Zda się czysto literackie — niech wpadnie, jak kamień w wodę. Polecam się Tobie, mój drogi, jak zwykle, jak zawsze — powierzam się i polecam. Wczoraj pisałem — przed tygodniem pisałem. Wyjeżdżam stąd za tydzień. W czerwcu pisz do Badenu! Jeszcze raz polecam się Twojej przyjaźni.

Twój Z.

341. Do Stanisława Koźmiana

[18]52, Baden, 5 oktobra

Drogi mój! W każdej kobiecie szesnastoletniej jest tylko jedna dusza, — w każdej, co 25 lat przeszła, jest ich dwie — jedna wesoła, druga smętna — jedna dzielna, z serca krew poświęcenia ssąca, jak kwiat soki z korzeni swych, druga samolubniejsza i bardziej ziemska. Stąd pochodzi, że trudne do poznania duchy niewieście, skoro się w takowy sposób rozpadną na dwoje. Lecz to prawem ich wiekuistem. Otóż i tu dostrzegam takiej dwójności... Są oczy nabijane światłem, jak u Madonny Sykstyńskiej. Staraj się więc zawsze o to, by oczy brały górę i panowanie, [...] a [...] coraz silniej świetlały, aż cała osoba stanie się tylko owemi oczami, tj. przejrzystą i światłem nabijaną, jak one. Na tem ma zależeć wychowanie, które rozpocząłeś, a którego musisz dokonać. Skoro Cię te oczy kochają, to się nie lękaj — uprosisz je, by się rozszerzyły i objęły wszystkość osoby. Lecz pamiętaj, że bardzo w tem ostrożnie, miarowo, artystycznie, strojnie, należy postępować. Nigdy gwałtem, ni dąsem, ale ciągle prośbą serca, prośbą ócz własnych, rzadziej zaś ust prośbą. Lecz i z tą czasami wystąpić należy, jednak nie directe700, ale obrawszy sobie za cel krytykę innej osobistości. Raczej zawsze o estetyce mówić, niż z kazaniem jakiem występować — raczej tchnieniem muskać i gładzić i naprawiać lub poprawiać wszystko, niż maksymami i prawidłami — bo tu o skutek chodzi, nie o sposób. Nade wszystko zaś pamiętaj dwie rzeczy: 1° że w samych tylko początkach może duch męski przełamać niewieściego, jeśli takim jest, że go trza łamać — lub otrzymać odeń miłość na wieki, jeśli takim jest, że go łamać nie trzeba, i że w tej pierwszej chwili sam ze siebie kocha. Wszystko, co później się staje i dzieje, już pierwotnej siły nie posiada, pierwotnego wpływu nie wywrze — 2-gie, niechaj nigdy i przenigdy duch niewieści nie spostrzeże w męskim obrażonej miłości własnej, niech tylko widzi prawdę lub piękno obrażone — bo w pierwszym razie zaraz wyższość swoją własną uczuje, w drugim zaś przyzna ją męskiemu i ukorzy się. Duch niewieści sam pełen miłości własnej — lecz przywar własnych nie cierpi u mężczyzn. Skoro je tam spotka, buntuje się przeciwko nim zażarcie i olbrzymio. Nigdy takowemu buntowi sposobności nie podać.

Ostatnie to moje rady — ostatnie, drogi mój, bo później ani ja już Tobie ich będę dawał, ani też Ty będziesz mógł ich ode mnie się domagać. Po radach weź jeszcze raz sercu błogosławieństwo całe, pełne, gorące. Bądź, o bądź szczęśliwy! Tu raz mi jeszcze i to zaraz odpisz, bo zapewnie 22-go stąd wyruszę ku Città Dolente701, a 30-go w niej stanę — chybaby mi przydłuż przysłali, o czem wątpię. Bóg Cię strzeż — i obłogosławiaj. Znajdź serce, jakiego się Twoje domaga i godne.

Twój Z.

P. S. Proszę Cię, gdybym już był znikł z Europy, a Ty dowiedział się o Wronkach, to prosto napisz, udzielając tych wiadomości do Marceliny do Paryża. Proszę Cię o to.

342. Do Augusta Cieszkowskiego

Warszawa, d. 23-go stycznia 1853

Mój drogi Ty! Cóż Ci powiem? Ateizm natury, śnieg, ta równość absolutna, ta bezbarwna nicość, zewsząd mnie obwiała. Śród płócien, rozwieszonych na kołkach, by jej nie widzieć, chodzę po ścieżce, wymiecionej na długość 30-tu kroków, wzdłuż i nazad, a kruki i wrony kraczą mi ponad głową, jak Mazepie. Co dzień dwie lub trzy godzin takowego pogrzebnego chodzenia, przy tem kąpiele, bańki, pijawki itd. i nieustające nigdy cierpienie, nawet zwiększające się, w miarę jak więcej śniegu pada, lub mrozu przybywa, lub jaka bądź zmiana się dzieje w powietrzokręgu. Oto jedno, co powiedzieć mogę, zresztą nic nie wiem. Od miesiąca nie przeszedłem progu dziedzińca pałacowego, gdyż moje samotne przechadzki odbywają się w ogrodzie, tam, gdzie dziećmi, pamiętasz, igraliśmy, a ja się nie spodziewał, że mię służący pod rękę, jak ślepego, prowadzić będzie śnieżnym obszarem do ścieżki owej.

Wiem, żeś pisał do Elizy i że Ci ona odpisała. Dzięki Ci. Ojcam Twego raz widział. Drugi raz był łaskaw teraz być, alem w łóżku pijawki stawiał, więcem Go nie mógł widzieć. Coś Ci powiem jednak z nowin tutejszych, oto: — Zdarzyła się tutaj dziwna istota. Szesnastoletnia córka Niny Łuszczewskiej702, która wciąż od jakiegoś czasu przed zgromadzonymi licznie gośćmi u matki improwizuje. Wiele jej kawałków już widziałem. Wątpię, by to była istotna improwizacja, bo każdy kawałek nosi cechę najwyższej sztuki i najdziwniejszego spokoju ducha. Żeńskości nic, zapału i podrywu nic, młodzieńczości żadnej. Ale mowa najpiękniejsza, jasność najprzejrzystsza, wiersz najnaturalniejszy, erudycja ogromna, idei pełno, powiązanie ich najzręczniejsze, mądrość, jako cecha charakterystyczna każdego utworu. Słuchającemu ich przychodzi na myśl lodowaty spokój Goethego, przychodzą na myśl rabiny i Salomon. Nic dziwniejszego być nie może nad podobny rozwój ducha w tak młodej istocie, w której nie młodość, ale dojrzałość natchnienia (bo jest zarazem i natchnienie i dojrzałość) panuje i włada. Serca tam nigdy nie znać, ale rozum, miara i wyrób ducha, który sam siebie już opanował, do najwyższego stopnia przebija. Tak dalece, że to na smętne naprowadza pomysły, i że podziw obudzony, a bez żadnego uniesienia, jak gdyby w pewien gatunek przestrachu wprowadza duszę i każe się jej domyślać, że, kiedy w taki sposób dzieci śpiewają na tym świecie, to niedaleki zapewnie musi być koniec zużytego świata. Jeśli ten dar się nie rozbije o próżność lub nie pryśnie sam w sobie, tak, jak zwykle przedwczesne, anormalne wyroby inteligencji, to ta kobieta kiedyś zasłynie szeroko i stanie się jedną z chwał ziemi tej.

24-go stycznia. Można o niej powiedzieć: „Nie dziewczyna mówi, ale przez dziewczynę mówi”. Pierwszy to duch może w rozwoju naszej literatury, nie mający śladu podmiotowości w sobie, duch doskonale przedmiotowy. Im więcej rozważam jej utwory, tem bardziej podziw rośnie we mnie. Nie jest to poezja serca, bo zawierałaby w sobie podrzuty namiętności lub łzy rozrzewnienia. Nie jest to poezja wyobraźni, bo zawierałaby w sobie więcej plastyczności lub obrazowości. Jest to poezja czystego rozumu, co, jak Minerwa, od stóp do głów zbrojna, wyskoczyła od razu z czoła jowiszowego. A tem czołem „tajne brzemię lat”. Dziwne są porody i pokolenia duchowe, równie tajemnicze, jak cielesne.

Prolegomena zur Historiosophie703, choć może nigdy ich nie czytała, są jej ojcem i matką, tylko, że prozę na spokojny, przeźroczysty, już nie walczący z sobą, już nie rozdarty w sobie, ale ukojony, płynny, letni, bo nie gorący, błękitny raczej, niż gwieździsty, miarowy raczej, niż muzykalny, klasyczny w całem znaczeniu tego słowa, a ciągle romantyczną treścią brzemienny wiersz przerobiła. Powtarzam Ci: portentum est704. I na tem kończę, mój Ty drogi i bardzo drogi. Strzeż Ty tam zdrowia Twego — bez zdrowia na świecie tym duch marnieje i ostatecznie zmarnieć musi. Bardziej, niż kiedykolwiek, czuje tę prawdę ten, który Cię nigdy kochać nie przestanie.

Zyg. Kr.

343. Do Augusta Cieszkowskiego

Warszawa, d. 22-go lutego 1853

Drogi Ty mój Auguście! Po Twojem milczeniu sądząc, którem tak długo nie odpisywałeś na list mój, pełny Deotymy, przekonany byłem, żeś chory, i nie zawiodłem się. Proszę Ciebie, strzeż pilnie zdrowia, bo raz straconego nic i nikt nie przywróci. Masz we mnie tej prawdy najsmutniejszy przykład. Coraz mi gorzej. Newralgie też w oczach niemiłosiernie dokuczają. Między innymi dziennikami trzymam też i „Czas” — czytałem zatem w numerze z 16-go lutego cytacją z monologu hamletowskiego, która Ci się tak udała; zdawało mi się, że czytam mowę jakiego z wielkich mówców, nie francuskich, ale angielskich — takiem było na mnie wywarte wrażenie.

Pytasz mnie się, czym się z Deotymą nie zapoznał. Naprzód nie mogłem, bo od dwóch miesięcy progu pałacowego nie przestąpiłem. Po wtóre, choćbym mógł, nie chciałbym, bo, co w niej najwznioślejszego i najwdzięczniejszego, to właśnie mam u siebie i z sobą, ilekroć jakie z jej natchnień do rąk mi się dostaje. Jednakowoż, pomimo, żem jej na cieleśne oczy nie oglądał, najdokładniejszych o niej szczegółów znam mnóstwo. Postaci zewnętrznej, że się tak wyrażę, żadnej nie dały jej nieba; bo ani piękna, ani szpetna, wdzięku żadnego, estetyczności w jej kształtach najmniejszej, ani rysów, ani kibici, raczej otyła, oczy mętne i bez skry, nie posiadające żadnego stanowczego koloru, głos piskliwy, niedźwięczny, deklamacja najprzykrzejsza, źle skandowana, bez najmniejszej muzyczności, ciągle zawieszona nad otchłanią śmieszna705, jednak nie zlatująca do niej. Piętno całej tej postaci charakterystyczne, to dziwny spokój, po którym, jakby po błękitnem, przejrzystem jeziorze przesuwają się na wysokich masztach białe żagle idei, lecz nigdy nie igra ni pieni się żadna rozkołysana fala namiętności. Jakom Ci już pisał i jakom się w zdaniu utwierdził odtąd, poezja jej, to poezja wiedzy i wyłącznie wiedzy. W takiej zaś poezji wielkie dla natchnionej jest niebezpieczeństwo, by w końcu nie wpadła w samą tylko erudycję i pomimo najklasyczniejszą i najcudniejszą zewnętrzną formę wiersza nie stała się raczej profesorem, oratorem, kaznodzieją, filozofem, analitykiem, opowiadaczem, dostrzegaczem praw natury i umysłu ludzkiego, niż błyskawicami i piorunami ducha miotającym poetą. Bóg ją ciągnie naprzód, matka ciągnie z tyłu. Kto zwycięży? That is the question706. — Do tego dodaj, że ciągłe improwizacje przed publicznością muszą wyniszczać jej umysł, soki najpiękniejsze natchnienia obracać li tylko na płyn pamięci i przytomnej rozwagi, wysilającej się na dobieranie rymów i utrzymanie całego mechanizmu teatralnego sceny, wreszcie uczyć ją pewnego szalbierstwa w zszywaniu nagromadzonych i wprzód już ułożonych kawałków, bez którego to szalbierstwa improwizacyj czterysto i pięćset wierszowych nie ma — a nawet i przy niem wszystkie takowe długie improwizacje wbrew największemu darowi, zlanemu od Stwórcy, mogą być tylko chaosem i słabizną. Otóż smutno patrzeć na tę dziewczynę, naznaczoną znamieniem kapłanki, a pchaną przez próżność matczyną na aktorskie tory. Jednak wszystko, co dotąd ona napisała w skupieniu ducha, w ciszy i bez vulgi cingente corona707, jest nader głębokiem i prześlicznie owierszonem; lecz czucia tam nie masz i żeńskości żadnej. Nigdy ci serce, gdy czytasz, nie podskoczy, lecz myśl zawsze się zastanawia i pełna podziwu, jak gdyby coś uroczystego wokół się zdarzało, nie wie zrazu, czy ma czcić, czy lękać się.

Ojca Twego pozawczoraj widziałem; zdrowiusieńki i pojechał znów na wieś. Donieś mi jak najprędzej, czyś już zupełnie wrócił do zdrowia i, myśląc o mnie, pomódl się czasem za moje. Z głębi najgłębszej serca ściskam Cię.

Twój Zyg.

344. Do Stanisława Małachowskiego

14 lutego 1854, Heidelberg

Troszeczkę mi lepiej. Lecz tego nikomu nie gadaj, bo jedyną moją obroną choroba, i przez wiarę w nią jedynie dalsze przedłużenie paszportu otrzymać mogę. Nasi zaś, sam wiesz, że natychmiast wszystko roztrębują, i są sami najniewinniejszymi, ale najniebezpieczniejszymi ze szpiegów. Dzięki Bogu, że Giettator szczęśliwie dopłynął. Bóg mu szczęść708. Że wielkie będą klęski, to nie tajno nam być powinno; wszelkiego rodzaju okropności zleją się na ludzkość. Będzie powstanie chrześcijan w Turczech, podjudzone i zapłacone, będą rzezie, krzywdy, uciski, boleści bez miary. Lecz, jak raz się zacznie, wierzę w gwiazdę napoleońską. Z jaką miarą a zarazem śmiałością postępuje eksprezydent! Oczywiście on za sobą Anglią wciąż rwie i wiedzie, co z depesz wyjawionych jawnem każdemu teraz, a dotąd tego nie wiedziano.

Najgorsze położenie będzie tych, co będą w kraju: moje, Twego brata i reszty; ale mniejsza o nas, byleby koniec odpowiedział odwiecznej tęsknocie naszej.

Jeśli co będę miał do napisania, to pamiętaj, że przez pocztę napiszę do pana Joseph de Neuville; portierkę ostrzeż; przekonanym bowiem, że moje listy czytają w Karlsruhe na przejeździe. Teraz pragnęliby zgubić wszystkich, których dotąd nie mogli zgubić ni też spodlić, bo czują, że już krótki czas i chcą się pozbyć wszelkiej przeszkody.

Czym wistocie nic Ci nie winien za książki? Czy owe sto franków wystarczyły? Biedna Spinolowa. Jakże prędko znika wszystko, co było sobolewskiem na ziemi!

Mój ojciec zdrowszy, Chelius młody znacznie mu pomógł. Często przez ojca miewam wiadomości o Kalkucie; zdrów i zapewne rad z dziejących się dziejów!

Teraz z głębi serca Cię ściskam i po dwakroć ściskam i po trzykroć, bo omne perfectum709. Drogi mój! Bóg wie, jakie losy nasze będą, gdzie każden z nas cierpieć będzie i zginie, lub radować się będzie i ożyje. Lecz co bądź stać się ma, miej mię zawsze za kochającego Cię całą duszą, jednego z najdawniejszych Twych przyjaciół. Do obaczenia, drogi Vado mój!

Twój

Jeśli piszesz do Giettatora, to uścisk mu przeszlij ode mnie i powiedz, że co dnia zań się modlę.

345. Do Adama Sołtana

21 lutego, Heidelberg, 1854

Troszeneczkem lepiej, więc zaraz do Ciebie piszę. Wystawiam sobie, jak czytujesz teraz710 gazety, dawniej nudne, z zajęciem. Czy też stanie się zadosyć odwiecznej tęsknocie? Pamiętasz, jakem zawsze twierdził, że eksprezydent nie kretyn ni wiarołomca żaden? Pamiętasz wieczór u Marceliny, kiedy mię tak gromiła o to? Wiedziałem ja dobrze od drugiego grudnia, że inny prąd zaczął płynąć i popychać fale na oceanie świata. Najstarsza córa kościoła znów idzie na krucjatę i znów z Ryszardem Lwiego serca; inne kształty, pozory, a konieczność ta sama, a cel jeden, i znów wszystko się rozpoczęło od kwestii o grób Chrystusa! Admirabilia711! Oto dopiero ukryte ścieżki Pańskie i mądrość ludzka, która głupstwem przed Bogiem! Spodziewali się tyle od 1848, nie spodziewali się niczego od drugiego grudnia. Jakżeż niedorzeczni, i jakże wypadki kłamstwo ich rozumom zadają!

Co Tobie za talara podpisuje Konrad Wallenrod712 ja to mam tylko do dwudziestego siódmego maja, ale dołożę wszelkiego starania, by na dłużej dostać, bo opłakany stan zdrowia mego nieodzownie tego wymaga. Com ja się nacierpiał i co cierpię wciąż, Bóg jeden wie. Nie mogę dalej, chciałem tylko Ci przypomnieć kochającego Cię, na zawsze Twego. Marysi serdecznie kłaniam i Alfonsowi, który taki dobry dla mnie.

Twój

Mimo nadzieję przewiduję mnóstwo boleści i klęsk i najtrudniejszych przepraw. Oh, być bez zdrowia teraz, to najsmutniejsza z dól; czasem wielka rozpacz znachodzi się w sercu mojem. Czy przypominasz sobie Wernyhory proroctwo i legendę o Bobolim? Wszystko dziwne, wszystko Pańskie! Raz jeszcze Cię ściskam z głębi głębin serca.

346. Do Stanisława Małachowskiego

7 lipca, 1854

Mój drogi! Okazją piszę. Pani Branicka dostała rozkaz opuszczenia natychmiast Warszawy i stawienia się w Kijowie. Taki sam jej dwaj synowie, Konstanty i Aleksander, co dopiero byli do niej od dni kilku przybyli. Zatem wyjechała, siedemdziesięciopięcioletnia, z dwoma synami, z których jeden żonę Jadwigę zostawia bliską połogu. Widzisz więc, że tam nie żartują. Co z nimi będzie? Wielkość olbrzyma na takich kończy się małostkach i zemstach. Olbrzymim sposobem niski duch.

Scapa713 dostał przedłuż na sto dwadzieścia dni. Ciekawy dokument, pierwowzór; tak samo wszystko piszą, noty dyplomatyczne i traktaty. Zaczyna się bowiem od tego, że Er. nie widzi przeszkody przedłuży, że tę łaskę akorduje, a akordując, zostawia generałowi Rüdigerowi rozporządzenie jej szczegółami, przydając jednak, że łaska czterech miesięcy przenosić nie powinna. Zatem generał Rüdiger rozkazuje ministrowi badeńskiemu714, by się naocznie przekonał, czy podróż natychmiastowa życiu pana Scapy przynieść by mogła niebezpieczeństwo. Gdyby tak było, pozwala mu oświadczyć, że może jeszcze cztery miesiące siedzieć tam, gdzie jest, z oznajmieniem przy tem, że to ostatni raz mu się przedłuż taką daje. Gdyby zaś nie był tak chorym pan Scapa, to prosi generał, by mu o tem zaraz doniesiono, na to, by on znów ze swej strony natychmiast rozpoczął kroki, w takim razie przepisem nakazane. Tak brzmi ten nieoceniony dokument. Zaczyna się niby to od łaski, a kończy prawie na żandarmach; stawia zaś ciągle Scapę w cochwilnej zawisłości od humoru i kaprysu ministra.

O Paszkiewiczu nie wiedzą, czy wróci do Warszawy, czy nie. Do tego stopnia łżą Moskale, że w listach z Warszawy piszą, że Szylder zdrów i żyw, a że pod Sylistrią nie było porażki żadnej!

Ea., zdaje mi się, strasznie bałamuci i zwodzi wszystkich. Królestwo coraz bardziej gniecione. Będzie Polska, ale przejdziem przez niesłychane klęski. Co zaś do mnie, nie wiem, co się ze mną stanie. Jeśli będę musiał wrócić po upływie terminu tego ostatniego, to przepadnę marnie, gdzieś wywieziony. Bóg jeden, jeden, opieką naszą.

Nie zapomnij „Debatów”, trzydziestego pierwszego się kończą. Pisz tu, pod adresem: Monsieur Antoine Wojtach, dopóki Gaszyńskiego nie ma. Ściskam Cię z głębi serca.

347. Do Stanisława Małachowskiego

12 sierpnia, 1854

Mam Twój list. Uciekaj co prędzej do morza od tego zatrutego powietrza! Eliza tu będzie jutro lub pojutrze, wraz z wydobytymi chłopcami. Już z Krzeszowic miałem listy od niej. Mnie zawsze srodze źle. Konstanty w Wildbad, Lucjan dotąd tu, Sołtan już w Prusiech.

Nie pojmuję, co się teraz stanie. Mówią, że Rüdiger zwołał marszałków szlachty, by się naradzali nad Wiederherstellung eines selbständigen Königreich Polen715! Austria ułatwia, wstępując do księstw, Moskwie posłanie sił swych na obronę Krymu. Wszystko mi cuchnie, nic mi nie pachnie. Jeśli Moskwa ogłosi Królestwo, to oczywiście na zjednanie sobie Słowian rakuskich i tureckich, a państwa zachodnie pożałują gorzko, że jej na tej drodze nie ubiegły. Zamęt straszny. Wyspiarz powinien, gdyby Królestwo w istocie ogłoszonem zostało, wystawić Efowi, że on teraz z trudności tej wyjdzie tylko ogłoszeniem całej dawnej Polski od morza do morza.

Z głębi serca Cię ściskam i proszę Boga, by Ci lepiej na zdrowiu było. Ten list okazją idzie.

348. Do Augusta Cieszkowskiego

Heidelberg, 54, 20 grudnia

Drogi mój, a już od dawna zapominający o mnie! Interes Twój dopełnion — z zamiarów onych nic a nic nie będzie. Moja bratowa była u qui de droit716 i ten jej zaręczył, że z onych nic a nic nigdy nie będzie. Zatem co do tego bądź spokojny.

Mieszkam teraz w pokoju, w którym umarła — pamiętasz? — tej wiosny pani Naryszkin717, a na dole pod tymże pokojem umiera, wiesz kto? — Zapłacz: oto mój biedny i wierny Jan — i to na tę samą zupełnie chorobę, co Naryszkinowa. Już od dwóch miesięcy leży, a teraz już umiera. Rak w kanale piersiowym. Okropnie mi z tego powodu. Pędzę przy jego łóżku co dzień długie chwile. Czynię, co mogę, i dla jego duszy, i dla jego ciała. Pierwszej nic nie będzie, bo Pan miłosierdzia pełen, i to był poczciwy, zacny sługa — ale drugie będę musiał za dni kilka, jeśli cudem go Bóg nie ocali, do trumny złożyć. Powiedz to Antoniemu718 — niech i on go pożałuje. Na iluż, to miejscach nie bywali z sobą razem! Część to przeszłości i młodości naszej odrywa się od nas, Auguście, z tym człowiekiem.

Księżnie marszałkowej, która tu bawi od dwóch miesięcy, Chelius ogromnie pomógł; w tych dniach wraca do Warszawy. Jak najłaskawsza na Elizę, pędzi u niej po kilka godzin na dzień. Ja raz byłem u niej, alem miał nieszczęście okrutne. Wystaw sobie, co za konfuzja — porwały mię owe womity, co nieraz, jak wiesz, mię napadają — i musiałem uciec, i dusić się, i krztusić, i ryczeć z bólu przez pół godziny na korytarzu; odtąd już nie byłem, bo ócz na nią bym podnieść nie śmiał, choć wiem, że się bardzo lituje nad moim stanem. Eliza zżółkła i wychudła od dwóch miesięcy znacznie — ojciec wciąż trwa w gniewie na nią i to mię rozdziera. Pełno, pełno smutków zewsząd. C. K. N.719 odezwał się, prosząc o zapomogę — pytał się i o Ciebie, gdzie jesteś. Słowam nie odpowiedział, tylkom posłał zapomogę. Wrócił razem z morza z Marcelim Lubomirskim i u niego mieszka. List był podło-dumny, jak zwykle. Jerzy tu był przez dni kilka i wrócił do Krakowa przez Wiedeń — zakochał się teraz we Wiedniu. Vado ciężko chory na różę na ramieniu. Pani D. w rue des Ch. Elys. — Jett.720 wraca podobno. Jego wuj721 bardzo smutny, lecz to nic nie szkodzi. Przekonanie moje o ich interesach znasz. Iza722, siostra Jerzyna, mówiła mu, że z Tobą wieczór spędziła i żeś różanego był humoru. To mię pocieszyło. Nie mogę dalej. Ściskam Cię z serca głębi.

Twój na wieki

Hostibus agitatus723.

Konstanty coraz bardziej upada na siłach. Ah! Smutne mam przeczucie. Czemu tam siedzisz? na co? po co? o co? Przykolej tu, przybądź do nas.

349. Do Stanisława Małachowskiego

16 stycznia, Heidelberg, 1855

Piątego stycznia, o pół do dziewiątej z rana, wierny, poczciwy Jan724 wyzionął ducha na ręku Elizy, która od piątej mu czytała modlitwy, i na moich, który od czwartej słuchałem jego woli ostatniej i także modliłem się przy nim.

„Chcę wstać” rzekł, gdy już śmierć tuż była; znieśli go Antoś i Nanetta z łóżka na krzesło. Eliza klękła przed nim, jam kląkł także. Ledwo usiadł, konać zaczął. Eliza rzekła do księdza przytomnego, by stułę wziął i powtórzył już daną absolucją ogólną dnia poprzedniego. Ksiądz zaczął ją wymawiać, my tymczasem, klęczący, żegnali go znakiem krzyża i doznawali wrażenia tych, co, na ziemi pozostając, patrzą na odlatujących w niebo balonem; coś podobnego, tylko przydaj przytomność Boga Sędzi na twarzy i w oku umierającego. Ah, oka tego nie zapomnę nigdy! Rozwarły się usta na ostatni dech, a oko strzałą światła rzuciło w nieskończoność, zarazem ku mnie i Elizie, ku Bogu, ku księdzu, ku ziemi i niebu, widnokrężnie; a były w tem oku zarazem i wiara, i nadzieja, i strach — i, powtarzam, odbicie wzroku Boga, którego już dusza spoza tej źrenicy zdawała się widzieć widocznie. Za ostatniem słowem absolucji oko raz jeszcze światłem cisnęło ze siebie, i zgasło z wolna!...

Święta to śmierć była, święta i choroba, bo wytrzymywana z najzupełniejszem oddaniem się woli bożej, bez jęku, bez skargi, mimo przywiązania do życia i żalu za żoną i dziećmi. Umarł na to samo, na co cesarz Napoleon, tylko że miał raka trochę wyżej, niż cesarz, miał go ponad żołądkiem, i przeżarł mu był ten rak piersi i płuca, a z tyłu doszedł aż do kości pacierzowej. Domyślić się możesz, co wycierpiał, biedny, i że nie było w sztuce lekarskiej zaradczego środka na takowe zło.

Śmierć to największa i najgłębsza z nauczycielek. Wszelka filozofia choć dużo krzyczy i paple, dzieckiem, niemowlęciem jest, przy wymowie śmierci, która jednak milczy! Żebyś Ty wiedział, jak wiele mistycznego jest w konających! Jak modlitwa ich uspokaja, choć cierpią nieskończenie, jak spływa na ich bole na kształt balsamu! Nigdy tak blisko Pana się nie czułem, jak w ostatniej chwili tej, kiedy to oko Janowe stanęło przed Panem! Kto chce praktycznie dotknąć się mistycznych rzeczywistych zjawisk, niech bywa przytomnym konaniu bliźnich!

Bardzom rozbity i jakby rozwiązan na wszystkich siłach ciała, na mocach też ducha. Łączę Ci tu odpowiedzi na zapytania Mayera. Bądź łaskaw poszlij je zaraz do rue Rivoli 23, i każ mu zapłacić za wtóra konsultacją i prosić, by dał jak najprędzej zdanie swe na piśmie, które mi tu zaraz przeszlesz, drogi mój.

Cieszę się, że Tobie lepiej; nie ma już tu przeszkody żadnej i będziesz mógł zawitać, skoro się zupełnie na siłach uczujesz. Ściskam Cię z głębi serca i Bogu powierzam.

350. Do Adama Sołtana

15 lutego 1855, Heidelberg

Od dni czterech już oddałem Cheliusowi list Alfonsa725, a dotąd, choć przypominam, nie mogłem na piśmie zdania jego odeń odebrać. Lecz obiecał, że da jutro lub pojutrze. Od czterech tygodni bardzo mi źle jest, śnieg, mróz i przechadzki pod bramą, w sieni domu, mnie dobijają. Doszedłem do rozdraźni nerwowej niesłychanej i nie wiem co począć. Bardzo mi źle, bardzo, Adamie, i proszę Cię módl się z głębi serca o mnie do Boga i przenajświętszej Matki Jego. Jakżeż wdzięcznym Alfonsowi, że tak fatyguje się dla mnie! To mi ciąży na sumieniu, bo nie wiem, jak mu wdzięczność moją okazać, a pragnąłbym, by przekonany był o niej.

Co do mnie, nie wiem wcale, co się ze mną stanie, wiem tylko, że pierwszego kwietnia kończy mi się termin. Oddać się trzeba całkiem przenajświętszej woli bożej.

Cieszę się, że zima tak bardzo złego wpływu na Ciebie nie wywiera i mam nadzieję, że otaczające Cię choroby przeszły.

Ledwo piszę, tak mi źle jest.

Oto wreszcie odpowiedź Cheliusa dla Alfonsa, którą łączę. Proszę Ciebie, Marysi mnie przypomnij, Alfonsowi serdecznie się kłaniaj! Takem zgłupiał, tak myśli skupić na żaden sposób nie sposób, że męczarnią dla mózgu mego jest pisać. Wpadam ja, wpadam w stan biednej księżnej naszej; nieraz to mnie przeraża, gdy pomyślę o niej. Gettatore726 jeszcze nie wrócił. Wuj jego727 jak najlepiej z cesarzem728. Wszak wiesz, że brat Witolda żeni się ze starszą córką Krystyny? Śliczna panna, doskonale wychowana, cztery miliony posagu.

Incomparabile729 serdecznie się kłania i każe Ci winszować, że ten, którego tak nie lubiłeś, stary Anglik730, wyszedł ze składu rzeczy.

351. Do Augusta Cieszkowskiego

Baden, 1 czerwca 55

Drogi mój! Masz prawdę — oravi — ale nie laboravi731. Lecz czyż mogłem? Od lat tylu pozbawionym i ócz, i mózgu. Walczyłem, walczyłem, aż teraz doszedłem do strasznych otchłani. Ah, żebym miał tę pociechę, którą mię cieszyć chcesz! Żebym mógł sobie samemu poświadczyć, żem miłował wiele! Lecz powiedz mi, co? Ojca? Nie mogłem nawet teraz doń pojechać, gdy był paraliżem (dzięki wszechmiłosiernemu Bogu, że tylko zewnętrznym, i już przeminiętym) tknięty. Eliza pojechała, Eliza, co przy mnie, błaźnie, wygląda, jak archanioł. Kogóż? Dzieci? Nie mogę się trudnić niemi. Kogóż? Kraj? Cóżem kiedy dla kraju istotnego uczynił? Kochałem, co mi się podobywało, ale nie to, co należało.

Młodość Elizie popsułem, zżarłem, otrułem — wszystkich, co mię kochali, dowiodłem naprzód do rozpaczy, następnie do zanudy, tej rozpaczy na zimno. Ale nie sposób mi pisać — w głowie mojej nieład bezprzykładny.

Dzięki Ci, dzięki za pociechę. Łzy mi do ócz przyszły, gdym czytał koniec listu Twego. Kiedyż się odzobaczym? Módl się za mną, mój Auguście, tak, jakem Cię prosił. Z głębi serca Cię ściskam.

Twój

Na co ciotek lub kogo bądź się pytać? Alboż nie widna ręka, zawieszona w górze, co wszystkich, i tych, i innych, i tamtych, kogo nie bądź, porywa, i wiedzie i każe iść, choć nie chcą, choć leniwi, choć opieszali, iść każe naprzód, naprzód coraz dalej!

Roman732 tu i ściska Cię serdecznie.

352. Do Adama Sołtana

Baden, 5 decembra 1855

Dotąd my tu, śnieg zasypał nas. Upakowane wszystko od trzech tygodni, tymczasem to Adzio, to Lili, to Marylka wciąż zapadali jedno po drugiem na grypę. Zdaje się jednak, że w tych dniach ruszym ku Romie, biorąc się na Romę nowożytną, bo przez ściśle obojętną Helwecję ani rusz przy takiej porze.

Pan Adam733 już odszedł od nas. Na tę wieść pękło mi serce. On był dla ludzi mego pokolenia i miodem, i mlekiem, i żółcią, i krwią duchową, my z niego wszyscy. On nas był porwał na tej wzdętej fali natchnienia swego i rzucił w świat. Był to jeden z filarów, podtrzymujących sklepienie, złożone nie z głazów, ale z serc tylu żywych i krwawych; filar to był olbrzymi choć rozpękły sam, a teraz dołamał się i runął w przepaść. I całe sklepienie ono zadrżeć musi i kroplami krwi z ran serc, z których złożone, płakać nad jego grobem! Największy wieszcz nie tylko narodu, ale wszystkich plemion słowiańskich, już nie żyje.

Smutno — smutno — smutno!

Z drugiej strony wiesz zapewnie jakie położenie nowe mego ojca734, i możesz sobie wyobrazić, ile to rodzi obaw w duszy mojej, jak się troszczę o nadwerężenie jego sił pracą i o wiele innych rzeczy, bo z tej pracy tylko smutek, zdaje się, wyróść może!

Uściskaj Alfonsa, złóż moje najserdeczniejsze przypomnienia się Marysi, jako też i od Incomparabile, i zastanów się, zapaliwszy cygaro, obwinąwszy się w szal zamiast burnusa i położywszy się na sofie, zastanów się nad wszystkiemi rozdarciami, jakie dziać się muszą w duszy mojej. Ile przypuszczeń, niepewności, zamętu we mnie, spowodowanych zbiegiem zagmatwanych zdarzeń. Ręka tylko boża rozgmatwać je potrafi. Raz jeszcze Cię z głębi serca ściskam.

Twój usque ad finem

353. Do Augusta Cieszkowskiego

6-go decembra, Baden, 1855

Mój drogi! Arcy-smutna wiadomość!735. Głazem grobowym przycisnęła mi serce, bom go kochał, i ducha, bo to był choć pęknięty może, ale zawszeż wielki, olbrzymi filar śród podtrzymujących, rzadkich już i pękniętych wszystkich, nasze sklepienie.

O biedne filary i biedne sklepienie! Jedne po drugich rozłamują się: pierwsze padają w przepaść znikają — a co z drugiem będzie?

Jeśli zaraz przyjść trzeba na ratunek dzieciom, to mi napisz, a dam Ci karteczkę do Thurneyssena. Podobno Ksawery736 tem się zajmuje — czy tak, czy nie? Pamiętasz jego ostatnie słowa do mnie, Tobie powiedziane: „Chyba w kraju mu się odwdzięczę”. Tak, w kraju umarłych teraz! Ah, szkoda! To był jedyny człowiek, z jednej strony na sianie anarchii, kiedy go obłąkiwała nieskończona żądza postawienia szybko na swojem upragnionych celów swych, lecz z drugiej, to był jedyny człowiek na wstrzymanie anarchii, i w kraju, przekonany jestem, że byłby ją wstrzymywał. Iskry, co w nim żyła i z nim się rozwiała, nie odnajdziem w żadnej innej piersi dziś. Pierś ta była michałowo-aniołowa! Smutno — smutno — smutno!

Z gór, gdzie dźwigali strasznych krzyżów brzemię,

Widzieli z dala obiecaną ziemię,

Ku której w dole ciągnęło ich plemię,

Lecz sami do tych nie wejdą przestrzeni —

Do godów życia nigdy nie zasiędą

I może nawet zapomniani będą!

Ten ostatni wiersz do niego nie może się stosować, ale wszystkie poprzedzające są jego dziejami — i wielu innych — ale jego szczególnie, bo nikt nie pragnął tak, jak on, i nie wyglądał był przez żywot cały tej obiecanej ziemi!

Za życia można o błędach czyich mówić. Lecz śmierć ma dłuto nieśmiertelne i rzeźbi człowieka w posąg biały, czysty, idealny, na którego kształtach marmurowych tylko piękno ducha jego odbić się powinno. Niech więc taki posąg z niego stanie, wzniesion pamięcią plemion słowiańskich — bo to nie tylko narodu polskiego, ale wszystkich plemion słowiańskich był największy wieszcz.

Za kilka dni się, mam nadzieję, odzobaczym. Zaraz mi tu jeszcze odpisz! Oh, smutno, smutno, smutno mi! Ściskam Cię z głębi serca

Twój Z.

Twój list pierwszy mi doniósł o tem nieszczęściu narodowem. Nie wiedziałem o niem. Gazety były uszły ócz moich. Smutno — smutno — smutno!

354. Do Augusta Cieszkowskiego

(Baden), 11 marca, (1856)

Mój drogi! Powiedz Klaczce, że mu ten uścisk ręki z głębi serca przesyłam i że go proszę, by wierzył, iż z najwyższem współczuciem dowiedziałem się o okrutnem nieszczęściu, które go spotkało737; przydaj do tego, iż w istocie przyznaję, iż najmniejszego prawa mi nigdy nie dał do ofiarowania mu pieniędzy, lecz, że skądinąd, pisząc tak, jak pisze, po polsku, mnie i każdemu ziomkowi dał prawo starania się o to, by był zaopatrzonym w książki, niezbędnie rozwojowi prac jego potrzebne. Tego zatem prawa się chwyciłem i użyłem go; nie moja wina, że tak talentem swym w jedno zlał się z mową i literaturą, iż, gdy przychodzi dbać o nie, człowiek przymuszon zarazem myśleć i o jego osobistości. To mu bądź łaskaw powiedz ode mnie! Jeśli po takiem tłumaczeniu się mojem jeszcze odrzuci, to wtedy, mój drogi Auguście, te 500 fr. przeznacz dla Norwida i złóż u kogo, który by nie od razu mu je oddał, ale według potrzeb jego, co kilka miesięcy mu z nich po 100 fr. udzielał. O to idzie, by ten grosz swoje dobre uczynił.

Po świętach ani myślę zaraz zjeżdżać. Dopóki konferują, dopóki zasiadają koło zielonego stolika te szulery, nawzajem oszukujące się, a grające losami świata na zgubę światu, nie ujrzysz mię tam. Bomba Cię moja draźni — widzisz, wierzę wszystką wiarą duszy w nią. Bóg nas nie pozostawi sierotami zdarzeń. A zatem, jeśli możesz, przybądź tu, a ostrzeż parę dni wprzód, to Ci samo słońce najmę i w niem osadzę. Ściskam Cię z duszy i serca.

Już czas śliczny, a grypa trochę mniejsza moja.

355. Do Andrzeja Koźmiana

Baden, 24 marca 1856

Najdroższy i najnieszczęśliwszy Jędrzeju mój! Cóż Ci powiem? Co napiszę? Alboż łzami pisać można, kiedy prawdziwe? A choćbym co i napisał, czyżby słowo jakie moje Tobie pomóc mogło? Na takie bóle nic, co z ziemi, nie pomaga na ziemi, prócz czasu. Takie bóle nawet pociechy nie cierpią i za obrazę ją sobie mieć zwykły; im boleć, ze wszystkich pociech jest jeszcze najznośniejszą pociechą738.

Ach, bo też to ból bólów. Żon można mieć więcej nad jednę, dziecka stratę zdoła zastąpić przyszłość, lecz ojca ma się tylko jednego. W temeś tylko wybrańszy od drugich, że wiesz całą pełnią wiedzy Twej, iż nawet na tej ziemi Ten, który odszedł, nie odszedł całkowicie, non omnis mortuus est739. Póki trwa mowa polska, póty i on jako posąg stoi przed obliczem narodu, a pokolenia nie tylko patrzeć nań, przechodząc, ale mu i błogosławić muszą. Jaka zaś duszy tej nieśmiertelnej nagroda u Pana dusz i wieków wszystkich, wiesz także, bo znasz żywot jej ziemski, taki bogaty w cnotę, taki wspaniały tylu lat ciągiem.

Płacz więc nad sobą, nad całym rodem swym, nad nami wszystkimi, ale nie płacz nad nim!

Drogi Jędrzeju! Pamiętaj, o ile on zawsze był łaskaw na mnie, pamiętaj, iż, ojca mego kochając, i na mnie był zlał cząstkę onego kochania. A na to pamiętając, kochaj mnie także! Podanie przyjaźni rodów naszych przeciągnijmy dalej.

Twój zawsze

356. Do Augusta Cieszkowskiego

13 sept[embra], Baden, [18]56 r.

Obiecałem Ci zdać sprawę z wrażenia, jakie wywrze na mnie dzieło Mirosławskiego740 — oto je masz.

Styl potworny, podobny do owych bożyszcz indyjskich, co miasto dwóch nóg i rąk człowieczych mają ich sześćdziesiąt — podobny do tej Izydy egipskiej, której na znak płodności i siły trzydzieści wymion zamiast piersi dwojga dali dziecinni jeszcze rzeźbiarze. Lecz pod temi wymionami, nogami i rękoma bez liku, nadzwyczaj nieludzkiemi a zatem obrzydliwemi, dopatrzeć się można bujnej fantazji, trafnych pomysłów, czasem istotnej i głębokiej prawdy. Szkoda, że prawda w takie ręce niemyte się dostała, stała się tem samem niedostępną wielkiej części czytelników, szczególniej obcych, gdyż gorącej miłości ojczyzny potrzeba na to, by w śmieciach szukać pereł. Polak tylko na takiego szyfoniera741 się puści i zacznie hakiem a z latarką rozgartywać te kupy gałganów, by u ich dna znaleźć czasem zgubiony pierścionek lub spinkę. Cudzoziemiec, skoro obaczy śmieci, odwróci się ze wstrętem i odejdzie. Że też tego nie zdoła pojąć człowiek z rozumem, a już nie młodzieniaszek, że nie zrozumie, iż tak uroczystego przedmiotu nie godzi się stroić w kształt arlekiński i po smarkaczowsku mówić o ojczyźnie i dziejach ludzkości! Że nie pojmie, iż bez powagi nie sposób poważnych pisać rzeczy i że to gatunkiem umysłowej zdrady kraju piękno i wzniosłość jego sprawy brudzić taką formą, przeniewierczą wszelkiemu pięknu i wzniosłości! Żal mi jego, bo znać, że to w nim systemat, że to rodzaj hołdu, ciągle składanego koszlawością i brzydotą wyrażeń stronnictwu, do którego należy. Party jego terroryzmem duchowym, nie śmie być estetycznym i, skoro co dobrego lub pięknego pomyśli, natychmiast, by uzyskać przebaczenie od swoich, wyraża to plugawie i gminnie. Majestat ducha polskiego z jednej strony go ciągnie i mówi: „Bądź wieszczem, kaznodzieją, bądź wielkim mówcą, kiedy o mnie piszesz lub, jeśli nie zdołasz, to przynajmniej zacnym, czystym, poczciwym pisarzem”. Klub zaś lokajski ciągnie go z drugiej i mówi: „Drwij po wolterowsku, szydź po heglowsku, a jeśli nie zdołasz, to przynajmniej staraj się zawsze i wszędzie zachować znamiona ulicznika”. Serce jego rade by posłuchać pierwszego głosu, ale nałóg, próżność, wstyd przed wspólnikami, wreszcie chęć czy chuć popularności w kole, do którego przystał i przywykł, nie dozwalają mu takowego posłuszeństwa. Zatem musi rad nie rad wszelką poważną prawdę przetworzyć na koncept lichy i wciąż, miasto grzmieć piorunami prawd śród błyskawic ze światła, strzela z fuzyjek, pożyczonych u demagogicznej ruchawki, skąd tyle dymu powstaje, że poza dymem tym trudno dopatrzeć się błysków — a kule, niesione słabym pędem, miasto wdrażać się w pierś nieprzyjaciela, odbijają się od niej i walają się po ziemi. Jeśli o czem, to o tym stylu, mającym w wyobrażeniu autora kiedyś zapewnić mu władzę i pierwszeństwo pośród demagogii, można powiedzieć: omnia serviliter pro dominatione, gdyż nie znam serwilizmu większego nad poddanie ducha, pojmującego wszystko, co wielkie i szlachetne, wymagalnościom formy, na tem właśnie zależącej, iż składa się z wszystkiego, co niskiem i podłem — i to z umysłu, i to z świadomością, w celu samolubnym! Stanowisko Polski do mocarstw rozbiorczych i do świata doskonale pojęte, wewnętrzne zaś jej stosunki fałszywo wysłowione, a naumyślnie, z przesadą, z buńczucznością kłamstwa i potwarzy, chcących sobie zasłużyć na władzęDixi.

Com Ci zawsze twierdził, niezawodną prawdą: Napoleon742 chciał nas — Anglia nie chciała; wtedy Napoleon zawarł pokój. Morny, tam jadąc, miał od niego rozkaz starania się o wszystko, co tylko możliwem dla nas — sam mi to oświadczył i był tu dla mnie najuprzejmiejszym z uprzejmych; w onych to chwilach tak Ciebie potrzebowałem. Będziesz zapewnie pamiętał, jeśli tam pojedziesz, by, jak 1-szą razą, kredą czerwoną nie znaczono listów moich — wszak nie zapomnisz? Ściskam Cię z głębi serca. Słyszałem, żeś w Ostendzie ponad morzem nieraz się przechadzał z jakąś panienką, krewną Twoją. Domyśliłem się, że to siostrzenica, raczej synowica Twa. Czy tak?

P. S. Mój stan zawsze jednaki. Na kulach łażę — po większej części leżę. Czy Ty w istocie już tu się nie zjawisz? Czy w istocie powędrujesz na zimę do Królestwa? Zajrzyjże tu jeszcze! Dotąd nie wiemy, co zaszło po koronacji. Tylko, że amnestia bez oddania konfiskat. Mój ojciec z łaski bożej zdrów ciągle aż dotąd. — Vado już jest na Chaussée d’Antin. Giettator dopiero za kilka tygodni spodziewany — bardzo chory, zdaje się.

357. Do Stanisława Koźmiana

Baden, [18]56, 23 oktobra

Mój drogi! Przez jesień całą czekałem na Ciebie, aleś się nie zjawił. Cóż porabiasz i co Ci na przeszkodzie stanęło? Kiedyż się odzobaczym? Dzięki Ci najserdeczniejsze składam za ostatnią książek i „Przeglądu” przesyłkę. Leży mi na sumieniu, że tyla kosztu Ci jestem powodem. Proszę Cię, zdejm ten ciężar ze mnie i powiedz mi, ilem Ci dłużny za one książki wszystkie.

Mija 3 miesiące, jak napad podagry, pomieszanej z reumatyzmem, na kolano wzniecił mi w niem zapalenie stawu i znaczne wycedzenie się płynu stawowego. Odtąd na kulach chodzę — a od 1½ miesiąca, zdaje się, nie wychodzę już, jedno z łóżka wlokę się do kanapy i nazad. Możesz sobie wyobrazić, jakie z bezruchu i bez powietrza dzieją się w organizmie moim awantury, przydawszy do tego ciągłe używanie trucizn, jak merkuriusz, akonit i colchicum. Obiecują mi, że za 4 tygodnie stanę na nogi. Zdaje się, że do Paryża na zimę się przeniosę, a na wiosnę wrócę do Kongresówki.

Co się też z biednym a kochanym Drusiem dzieje? Niech Stefana puści w obieg z Lipska, kiedy nie sposób skądinąd, ani spokoju żywym, ani czci umarłym niepodobna. Smutno — smutno. Lecz sądzę, że Lipsk, a nawet i Leszno, mogłyby zaradzić temu.

Dziwnym szykiem wszystko idzie na świecie. Dwóch największych wieszczów epoki umarło. O dzieciach jednego kraj, zda się, zupełnie zapomniał — a drugiemu dzieci pomnika dotąd wystawić nie mogą. A w pierwszym i drugim wypadku zdarzała się taka sposobność pokazania na jaw jedni i spójni! Do szaleństw skorzyśmy — do prawych i poważnych czynów nie tyle. Długów nigdy nie płacim, a gody sardanapalskie radzi wyprawiamy. Smutnem to wszystko.

Z głębi serca Cię ściska Twój wdzięczny na zawsze

Erof.

358. Do Stanisława Koźmiana

Baden, 56, 17 grudnia

Mój drogi! Erof743 by wolał, żeby zupełnie nie744 — wszystko bowiem, co go przypomina, mu zgubnem. Zapytuje się zatem przeze mnie sumienia syna, czy w istocie to było wolą ojca? Czy w istocie syn odjąć się nie może takowej wypełnieniu? Gdyby taki zachodził przypadek, gdyby to na kształt obowiązku ciężyło na duszy synowskiej, wtedy lepiej by już postawić imię i nazwisko, albo początkowe obu litery tylko. To raczej, niż co bądź innego. Gdyby można dodać, „którego znałem od kolebki i któremu zawszem błogosławił” albo, „któremu błogosławię” — coś takiego w gatunku ex privatis745. Lecz na to niezawodnie nie pozostawił ojciec rozporządzenia synowi. Zawszeż powtarzam, dla Erofa lepiej pod cielesnym (oczewiście nie pod duchowym) względem, by zupełnie opuszczonym był.

Uściskaj ode mnie jak najserdeczniej Drusia. Jakżeż to drukować on będzie w Krakowie Stefana? Jaka edycja będzie? Na ile egzemplarzy? Wszystko to mnie mocno zajmuje i obchodzi.

Znów mi gorzej — jednak na Nowy Rok będę w Paryżu, 8 Rue Duphot. Pod tym adresem tam na nowym roku pisz do mnie. Powiedz też kiedyś, czy dużo pozostało gnijących Snów, Ostatnich i Dzisiejszych rozmaitego kalibru? Czy listów także do Wymowy746 jednej z najpierwszych jeszcze się znajduje gdzie? — i gdzie? Ciekawym.

Wątpię, by kiedy Iza poszła za Działyńskiego. Odkładane takie związki nie dochodzą. O Jełowieckiego kazaniu pierwszy raz słyszę. Nie pierwszy raz mu się taka rzecz zdarza. Cóż będzie z „Przeglądem”, kiedy go Twój brat opuszcza?... Przyślij mi swój adres dokładny — czy taki: par Berlin. Szrem à Przylepki, czy jak? Dokładnie, proszę Cię, mi go wypisz! Jenerałowi Morawskiemu złóż moje uszanowanie najserdeczniejsze. Kończę, bo mi trudno pisać dla newralgij nieznośnych, podobnych do konań, w mózgu, a kończąc, ściskam Cię z głębi, z samej głębi serca.

Twój

359. Do Augusta Cieszkowskiego

26 stycz[nia] 57, Paryż

Mój Ty drogi i najdroższy! List mój do Suchy wyprawion, a pewno stamtąd odesłan Ci do Warszawy, już musiał Ci donieść, że z najgorętszem serca weselem dowiedzieliśmy się oboje o Twem postanowieniu747. Ani na chwilę nie zbrudziła tej czystej krynicy uczucia myśl jaka bądź przekorna, dąs jaki bądź lichy, zwrócon ku nieudaniu się naszych własnych pomysłów. Uznaliśmy Twoją mądrość w wyborze, a czując, żeśmy jedynie Twego szczęścia i dobra pragnęli, podziękowaliśmy Bogu za świętobliwe Jego wyroki i niezbadanych ścieżek użycie na błogosławieństwo Tobie! Ileż to ja razy, drogi mój, o to z głębi serca się modlił od pewnego czasu, a wreszcie stało się — i stało się co do kształtu tysiąckroć lepiej dla Ciebie, niż my myśleli, sądzili, wnosili. Jeślim na wiosnę mówił: „Coś opatrznego w zdarzającym się wypadku”, toć teraz, w zdarzającym się teraz, muszę uznać daleko jeszcze coś opatrzniejszego. Niechże Panu, co wszystko przepatruje i wszystkiem rządzi, co waży gwiazdy w bezmiarach, a serca w piersiach ludzkich, co prowadzi ku celowi światy wszystkie i dusze wszystkie i każden żywot ziemski, będą dzięki i dzięki, i dzięki, na teraz i na zawsze i na wieku! Przytulam Cię do serca i chciałbym mieć Cię tu, lub byś mię miał tam, bym mógł w ramiona Cię ścisnąć, a ścisnąłbym z sił wszystkich i dziękował Ci, żeś mi dał szczęścia chwilę, boś w istocie dał mi ją. Bądź przekonan, że i Elizie sprawiłeś niepowszednią radość i że w jej duchu ani postało na chwilę pamiętać o tem żeś co do kształtu nie poszedł za jej radą. Doskonaleś i wybornie uczynił — że cię kocha Helenka Twoja, wiem o tem, bo z jej listu, pisanego tu, a pełnego uwielbienia i miłości k’Tobie, dowiedziałem się nasamprzód o tym gromie radości dla mnie. Zatem wszystko dobrze i święcie się stało. Teraz, znając stosunek duszy mej do Twego położenia i postanowienia, nie wzdragaj się dalej mię w nie wtajemniczać! Tylko proszę Cię, już nie heglizuj, nie rozbieraj rzeczy na prawo i w lewo, nie szukaj sprzeczności procesu w niej, nie zastanawiaj się, o ile białe „widerspruchuje748” z czarnem, ale oddaj się jakby fali, co niesie naprzód, pędowi błogosławieństwa bożego, uznaj wszechłaskę i wszechmiłosierdzie Chrystusa Pana, wszechopiekę przenajświętszej Pani, i idź — i płyń naprzód — i nie oglądaj się — i bądź szczęśliwym i uszczęśliwij tę, która oddaje Ci przyszłość całą żywota! Jakim zaś sposobem, jak najpewniej tego dokonać zdołasz, o tem nieraz rozprawiać możemy i będziem. Lecz na to czas się znajdzie. Teraz tylko weselmy się — radujmy i dziękujmy Bogu! A proś ojca, by śród szczęścia raczył wspomnieć na mnie i wynagrodzić mi błogosławieństwem, mnie, żonie i dzieciom mym przysłanem z oddali, podjęte trudy od 3-ch lat w namawianiu Cię i wpajaniu z niesłychanym uporem, żarliwością i nawet gwałtownością w Ciebie, żeś powinien „odkamienieć” i dla siebie, i dla niego. O to błogosławieństwo proszę — w niem zapłata moja.

Dzięki Ci serdeczne za ojca mego odwiedzenie i wiadomości o jego zdrowiu. Proszę Cię, nie ustawaj w nich i, bywając u niego, pisz mi, jak wygląda. Odebrałem dziś list od niego, donoszący o Twojem postanowieniu, a zarazem i o tem, żeś mu nic a nic o niem nie wspominał. Drugą razą wynurz mu się z niem, a tem sprawisz mu pociechę. Z głębi serca ściskam Cię i polecam się sercu Twojej siostry stryjecznej — powiedz jej, że od czasów pani de la Haye jam zawsze był bratem Twoim — niech więc i ona za takowego mię przyjmie.

Twój szczęśliwy Zyg.

360. Do Adama Sołtana

Paryż, 2 marca 1857

Od kiedym tu, ciąglem chory. Co kilka dni zapadam, i muszę przez dni kilka leżeć. Wrzody i czyraki mnie okrywają. Teraz od dwóch dni kolano spuchło i nie mogę go zginać, i lękam się znów wycedzenia płynu stawowego; więc znów leżę i nie ruszam się, a gdy po pokoju się przejść muszę koniecznie, to na dwóch kulach. Co się z Tobą dzieje? Czy jedziesz do Berlina? Czyś się już z postanowieniem puścił na operacji wytrzymanie? Wiesz, że August Cieszkowski żeni się z siostrą stryjeczną, szesnastoletnią? Miro zimuje w Algerze i chwali tamtejszy klimat nad miarę. Hume, medium amerykańskie, przez Aleksandra Branickiego utrzymywane, niesłychanych dokazuje cudowności. Dzwonki same chodzą po pokojach i wabią się dźwiękiem serc swych, poruszonych niewidzialnemi siły. Chustki latają po powietrzu i zawiązują się na węzły same. Ręce pod stolikiem jakieś nieludzkie, zaświatowe, wstają i dotykają osób, przy stoliku siedzących, a niektórym widocznie się objawiają. Cesarz i cesarzowa je widziały. Pani Delfina pozawczoraj taką rękę czuła na własnej i ledwo nie zemdlała. Posiedzenie też i u mnie było, ale nic a nic się nie pokazało, tylko medium sam dostał strasznego napadu nerwowego przy końcu i konał długo na mojej kanapie.

Polecam Ci koniecznie przeczytać książkę, nowo tu wyszłą pod tytułem: Rosja, Europa, Polska po polsku. Tam są pyszne rzeczy, tylko zacznij od kartki 134-tej, a pierwszego rozdziału nie czytaj, bo nudny. Odpisz mi zaraz! Ściskam Cię z głębi serca i sercem całem, przypominam się wszystkim Twoim.

Twój usque ad finem

361. Do Bronisława Trentowskiego

Paryż, 1857, 13 marca

Mój drogi! Dzięki Ci za ciągłą pamięć o mnie. Od pożegnania się z Tobą pisałem do Ciebie z Badenu, gdym tam bawił, wróciwszy z Heidelberga. Czyś tego listu nie odebrał?

Nie bardzom zdrów; to się zrywam, to zapadam. Rana dotąd na kolanie otwarta i powiększona, na dwóch kulach się wlokę, gdy wychodzę, a nieraz musiałem po pięć i osiem dni leżeć.

Bardzo mnie zatrudnia teraz tu będące medium amerykańskie, pełne magnetycznej siły, sprawiającej zjawiska najdziwniejsze w oddali od obrębów jego organizmu i wchodzącej nawet w zetknięcie z duchami. Śledzę go i badam i pilnuję z krwią zimną i rozwagą ścisłą, nic a nic nie podając się w stronę wyobraźni. Ten człowiek od trzech tygodni Paryż napełnił rozgłosem swoich cudownych zjawisk. Bywa u dworu, cesarzowi i cesarzowej pokazywał ręce powietrzniane, dotkliwe i widzialne, spod stolika się wynurzające, a znajomemu memu, z nim noc przebywającemu, zjawiły się duchy dwóch osób ukochanych z za świata. O tem za widzeniem się całą Ci moją teorię opowiem.

Ściskam Cię z głębi serca.

Twój Badeńczyk

362. Do Stanisława Koźmiana

8-go lipca [18]57, Paryż

Mój drogi! Powiedz temu ścigającemu mnie o ten przekład niemiecki749: 1° Żem wcale się nie domyśliwał, iż trzeba odesłać — 2° że tak było pisane, iż słówka wyczytać nie mogłem — prawda, że niemieckiego pisma nie umiem czytać — 3° że na to, by nabyć o rzeczy wyobrażenia, kazałem przepisać wyraźnie i nie germańskiemi litery — 4° żem wtedy podarł oryginał — 5° lecz ową kopię posiadam pomiędzy papierami leżącemi w Niemczech — 6° zatem, skoro się do nich dostanę, wydobędę ową kopię i odeślę na Twoje ręce.

W końcu listu swego, począwszy się od upominania o rękopism, kończy, zalecając się na nauczyciela dla moich chłopców. O tem mu ani wzmiankuj. Lecz to musi być oryginał. Co do tłumaczenia, sam, rzuciwszy wzrokiem, przekonaj się, czy warte czego. Mnie się wydaje chybionem zupełnie. Lecz może na niemczyźnie się nie znam. O ile możesz, wymów mię przed nim — powiedz, żem wcale nie wiedział, że mu należy odesłać on przekład, a że zresztą takem był schorzały przez te wszystkie lata, że niczem nie mogłem się trudnić. Lecz nigdy w tej rozmowie z nim nie przystawaj na to, że ja co innego obiecuję odsyłać od rzeczy, mnie nie dotyczącej. Skoro stąd wyruszę i znajdę ową kopię, zaraz Ci ją przeszlę.

Straty moje750 ogromne. Eliza 1 000 000 fr., ja 524 000 fr. straciłem. Czy co odbiorę, nie wiem. Deficytu 16 000 000, a na zapłacenie tylko milion jeden dotąd odnalezion. Lecz, co wiem, to to, że ścigam ogniem i mieczem książąt feodalności finansowej, że im pokoju nie daję i że ich brudy muszą wypłynąć na wierzch. Tak działając, działam przeciwko czerwoności społecznej, której wybuchowi oni najwięcej pomagają niegodziwości swemi. Niech choć raz ślepa Temis zedrze z ócz zasłonę, przejrzy i potępi przykładnie tych, co ten kraj wiodą do zguby.

Nie wiem jeszcze, kiedy stąd wyjadę. Kolano prawie już dobrze — ale mózg i oczy cierpią — i duch też, bo pełno w nim kasandrowych przeczuć. Źle ze światem — na brud chory. Koniec świata daleki, ale koniec epoki może bardzo bliski. Ściskam Cię serdecznie.

Twój Erof

363. Do Adama Sołtana

16 grudnia 1857, Paryż

Oto słowa, odebrane od ojca przed kilku dniami: „Napisz do Sołtana, że o niego tu w Warszawie się z konsulem francuskim już ułożyłem; niech mi na me ręce przeszle list do konsula, pana Ségur Dupeyron, niezapieczętowany, a ja dołączę świadectwo i stąd otrzyma, co żąda751”. Zatem napisz.

Wiesz, jakie mnie twarde dole od dziesięciu miesięcy spotykały. Na wiosnę część majątku straciłem, której teraz tu dochodzę olbrzymią sprawą, wytchnienia mi nie dającą, a na jesieni w Polsce straciłem skarb droższy i lepszy, oddałem niebu, co z nieba było do mnie przyszło, pochowałem na cmentarzu potockim Elizkę moją, a matka jej, ojciec mój i ja szliśmy we troje za ta trumienką, w której spoczywał aniołeczek. Nic na ziemi piękniejszegom nigdy nie oglądał nad te rysy pośmiertne dziecka mojego. Śmierć była rozwiodła jakąś potęgę nadziemską, wyrosłą z słabości, z niewinności, z męki ostatniej, przy wyrazie której pomysły Rafaela słabizną.

Bóg strzeż i obłogosławiaj Ciebie i dom Twój wszystek i córkę i wnuki Twe. Kocham Cię i do serca cisnę. Eliza okropnie zmieniona, wycieńczona, biedna, chora, nie do poznania. Grom w serce matki uderzył i strzaskał je.

Twój

364. Do Konstantego Gaszyńskiego

Paryż, 2 maja 1858

Przesyłam Ci poprawiony koniec, a podobną poprawkę każę oddać Królikowi752. Format sam obierz i nakaż Królikowi, bo się na tem nie znam. Pamiętaj tylko, że odtąd ten format obowiązującym będzie i dla innych ramot tego samego pisarza. Teraz wezmę się do poprawienia Ostatniego.

I mnie bardzo i bardzo niedobrze: osłabłem nadzwyczajnie, ciągle mam jakby febrę, złożoną z dreszczów i spiek. To wiosna tak działa na Ciebie, lecz, jak pojedziesz do Waltera, to obaczysz, że Cię on na nogi postawi.

Proszę Cię, niech wiem, ile będę winien Królikowi. Ściskam Cię z głębi serca. Każ zaraz rozpocząć druk. List Ci tu łączę jakiegoś Kołosowskiego z Krakowa, on Ci całą rzecz z Glossą wytłumaczy. Byłem zmuszon, skoro wyszło wydanie, pełne myłek, istny bohomaz, przystać na żądanie Kasi; to, które masz, prawdziwy cud, bo bez jednej myłki753.

Raz jeszcze Cię ściskam i Bogu i Pani Przenajświętszej powierzam.

365. Do Augusta Cieszkowskiego

[18]58 r., Paryż, 5 maja

Mój drogi! Nie odpisałem, bo wielka niemoc jest we mnie. Żem był na teatrze, to żaden dowód zdrowia. Cruveilhiera mi sprowadzono, któregoś dnia, com cierpiał mocno, a Rayer754 był na wsi. Odtąd on mnie leczy, osłabienie coraz dolegliwsze. Dziwią się wszyscy doktorowie niesłychanemu bezładowi systematu nerwowego we mnie, ale poradzić nie umieją. Radziłem się i jasnowidzącej, spotkanej przypadkiem — najdokładniej opisała mi moje stany, ale najdokładniej, grożąc, że dojdę à des douleurs infernales755 — mówiąc, że, gdyby nie taka silna budowa mózgu, to od dawna pod napływem kongestyj byłbym zwariował.

Ostatnie dzieło Proudona wpada już w farsę — każden rozdział zaczyna od prywaty przeciw arcybiskupowi i, kilka kartek o sobie nabazgrawszy, przechodzi do bluźnierstw obiektywnych. Sam nie wierzy w co pisze, ale próżność go gna, a on w błoto brnie. Warto przebiec, by zdumieć się nad nieskończonością próżności. Obrzydliwe, nie dowodzone wcale, lecz nauczające. Przeczytaj, tj. przepatrz!

Jeśli przyszlesz 100 fr., to natychmiast je poszlę Kamilowi Cyprianowi756.

Dzięki Ci za pamięć o św. Zygmuncie. Pani Delfina wybiera się w tych dniach do Nizzy.

Ściskam Cię z głębi serca i pani Helenie błogosławię

Twój Zyg.

366. Do Stanisława Koźmiana

Paryż, 29 czerwca 1858 r.

Drogi mój! Nie mogłem nawet do Drezna do ojca pojechać. W wilią wyjazdu porwały mię moje womity, później gorączka i kilka dni przeleżeć, jak zwykle-m, musiał. Tymczasem ojciec wrócił do kraju. Tutejsi lekarze wszyscy szlą mię do Plombières. Twierdzą, że nic innego mi nie pomoże. Ja cierpię okrutnie i słabnę coraz bardziej.

Biedny Sheffer! Ks. Orleańska go za sobą do grobu porwała. Na jej pogrzebie zaród śmierci zstąpił mu w pierś — i we trzy tygodnie później na wsi w pobliżu Paryża ducha wyzionął. Już takiego mistrza do malowania dusz nie będzie. Do ciał zdarzą się jeszcze, ale wyrazu ducha tak wydobywać z głębokości zaświatowych i tak kłaść na twarze ludzkie światła promieniem nikt już nie potrafi. I to nie tylko był artysta, ale i człowiek, co nie zawżdy chodzi w parze — nie tylko nie zawżdy, ale i bardzo rzadko. Wierny nadzwyczaj obranym celom, powziętym przekonaniom, ukochanym osobom odważny na pobojowisku wojen domowych, a wzdrygający się przed ich wspomnieniem i za dni czerwcowe nie chcący z rąk Kawaniaka przyjmować komandorskiego krzyża Legii honorowej, matkę ubóstwiający, córkę kochający nade wszystko, w ideał wiecznie zapatrzony, pracowity nad miarę, pełen rozumu i dowcipu, zajmował on ważne stanowisko śród obrońców porządku i wolności zarazem. Czcili go, liczyli nań o godzinach niebezpieczeństwa, gromadzili się koło niego. Gwardia narodowa na jego doznanem męstwie i przytomności umysłu polegała. A przy tem nigdy się nie starał o żadne wyniesienie ni urzędowe blaski. Dom, tj. pracownią, przenosił nade wszystko — nawet nad przyrodę. Światy piękna istnęły w nim samym i on, przyglądając się im, zapominał o świecie. Każden jego obraz podobny do otchłani, w którą z wolna zstępować trzeba na to, by onych głębin całą szerz i ogrom i na dobę i przejrzystość poznać. Zrazu nic Cię nie uderza, ale, im wpatrujesz się dłużej, tem bardziej doznajesz wrażeń, jakie tylko wiekuistne piękno wywierać zwykło. Czujesz, żeś śród dziwnej, nieziemskiej świetlaności, czujesz, żeś w duchów dziedzinie, czujesz, że coś przewybornego i doskonałego Cię otacza i że wielki spokój Cię ogarnia. Niechże spokój, którym arcydzieła jego promieniły wokół, teraz towarzyszy duszy jego na wieki wieków.

Konstantemu dałem list Twój do czytania. Pani Thayer obrazy Drusia odesłała, na wieś wyjeżdżając, do mieszkania p. Newerkerke do Luwru, i tam one czekają na powrót jego z Niemiec, dokąd się udał przed 6-cio tygodniami. Przed tym powrotem nic o losie obrazów nie będziem wiedzieli.

Skoro na pewno sam będę wiedział, dokąd do wód pojadę, doniosę Ci — tylko mi przysyłaj adresa swe, bym mógł na pewno Cię listem dognać. Ściskam Cię z głębi serca

Twój Zyg.

367. Do Konstantego Gaszyńskiego

Paryż, 3 grudnia 1858

Dzięki Ci, mój drogi Konstanty! On Cię kochał szczerze i zawsze pamiętał o Tobie. Przed miesiącem jeszcze, pisząc do mnie do Drezna, kazał się Tobie kłaniać. Czcij więc pamięć jego i módl się za nim757.

Ludność cała Warszawy w nieutulonym żalu odwiedzała pałac, po dwadzieścia tysięcy ludzi bywało co dzień. Biskup oświadczył, że przy takim napływie nie podejmuje się prowadzić ciasną i krótką przestrzenią, od nas do Św. Krzyża, że będzie musiał do fary, i tak się stało z powodu przytoczonego. To współczucie, to oddanie sprawiedliwości zupełnej, choć dopiero trumnie, wielką a jedyną mi pociechą. Po egzekwiach tłumy się nie rozchodziły, czekały wyjazdu zwłok do Opinogóry i chciały aż po rogatki towarzyszyć. Rząd, zdaje się, nakazał tę godzinę wyjazdu w tajemnicy trzymać. Jeszcze nie wiem, co nastąpiło.

Bohaterskiej mojej Elizie Bóg wszechmiłosierny sił poddaje do wytrzymania niewytrzymalnego. Przyciskam Cię do serca. Dzięki Ci!

368. Do Konstantego Gaszyńskiego

Paryż, 5 stycznia 1859

Drogi mój! Od trzech tygodni bardzo się pogorszył owszem stan moich wnętrzności. Żaden środek nie pomaga na zatrzymanie — i wycieńczenie moje bez granic. Sen mię opuścił, na nogach stać trudno, chodzić niepodobna przez pół godziny, a mózg, jak galareta, co się trzęsie wciąż. Co dobrego, że mnie Louis758 serdecznie ukochał i strzeże, jak syna. Eliza jeszcze zaraz nie wróci, musi dopełnić testamentu i urządzić dom. Łempicki wielką mi pomocą, wieczorem mi czytuje. Ściskam Cię z głębi serca.

369. Do Stanisława Koźmiana

1859 r. 6 stycznia, Paryż

Drogi, bardzo drogi mój! Grom ten taki niespodziany rozsypał mię na szczęty i darmo z nich się staram zebrać nazad siebie samego. To, com od dzieciństwa tak gorąco kochał i uwielbiał, to, co życia mego było sprężyną, bodźcem, błogosławieństwem, opuściło mnie — a tak nagle — a tak dziwnie759! Nikt wokół się nie domyślał, ani on sam też, ani Eliza, że 24 listopada, dnia jej przyjazdu, 9-ta wieczorem ostatnią mu będzie godziną — nikt — nikt, i on do nazajutrz odłożył był z nią rozmowę — i, choć na 4 godziny przed 9-tą przybyła w osobnym pociągu od Wrocławia, bohatersko narażająca życie, według zdania administracji kolei, gdyż czasu nie mieli już ostrzec rozmaite krzyżujące się po drodze pociągi, nie ujrzała go, aż w samą, samą ostatnią chwilę. Ah, ten wieczór ciągle we mnie i żywot ma swój własny, osobny w mózgu moim.

Jakżeż Twe serce kobiece ku mnie pełne odgadnień! Odgadłeś w istocie, czego najnieodzowniej mi potrzeba — takiego Długołęckiego. Lecz uwag Ci kilka zrobię: 1° Poznańczycy prawie nigdy nie udają się w Królestwie — przybywają z olbrzymią zarozumiałością, nie znają miejscowych szczególików i źle prowadzą rzeczy — 2° Jeśli on się we wkładach kocha, to nie zda mi się, gdyż, owszem, potrzeba mi takiego, coby mię od nich obronił. Wyobraź sobie, że Karpiński przez te trzy lata ostatnie najdroższemu mojemu odeszłemu zjadł 600 000 zł. z kapitału, a dlatego nie świetniej dziś stoi Opinogóra, bo w bezładzie i ruinie — pojmiesz więc, że po takim ubytku ja już nie mam z czego wkładać czyli w otchłań rzucać. — 3° Może zanadto pan wielki zeń na mnie — i żądać będzie bajońskich pensji. — 4° Co to znaczyć ma, że za ciężki? Mnie potrzeba takiego, co z Warszawy wciąż by zbiegał, jak ze środka, na wszystkie punkta dóbr rozsypanych i wszędzie dojechał — rządców trzymał w należytej ryzie — o wszelkiej niedokładności lub nieuczciwości w ich postępowaniu wiernie mi donosił, radził mi nie utopie, ale jak najpraktyczniej w celu podniesienia stopniowego dóbr a szczególnie wynalazł sposób przetworzenia całej administracji opinogórskiej i ocalenia ordynacji, dziś, powtarzam, prawie już zrujnowanej pod zarządem Karpińskiego. Musiałby także i o prawnych interesach mieć wyobrażenie na to, by mi zdanie dawać zdrowe o nadarzających się czasem, alter ego760 by winien być, ale nie żadnym maire du palais761, jedno pytającym się o mój rozstrzygną i wykonywającym go ściśle przy podawaniu zawsze rady i zdania własnego. — Jeśli Długołęcki zdał się na to wszystko, to rad bym z nim zawiązać stosunki, wiedzieć, ile żąda, a gdybym mógł przystać, sprowadzić go tu na rozmówienie się osobiste z nim.

Siostra Twoja, Pani Przewłocka, zaleca mi ogromnie jakiegoś Golińskiego (mylę się może), co 14 lat prowadził interesa Henryka Łubieńskiego. Lecz smętno one poszły. Co tu dobrego, że ten człowiek wciąż w Królestwie przebywał. Proszę Cię, odpowiedz mi na punkta te wszystkie i nie zaprzestań mię ratować w niedoli. Stan zdrowia bardzo pogorszył się u mnie. — Nie sposób mi dalej, takem wycieńczon. Dzięki raz jeszcze. Ściskam Cię z serca głębi.

Twój Zyg.

Druś dla mnie istotnie podporą, pociechą, klejnotem współczucia, opiekuńczym duchem.

370. Do Stanisława Koźmiana

Paryż 1859, 22 stycznia

1. Mój alter ego powinien być762 tem „okiem pańskiem, co tuczy konia”, tem okiem pańskiem, co ogarnia całość a zarazem najdrobniejsze widzi szczegóły, wszelkiej szkody dostrzega i możliwość wszelakiej korzyści wynajduje, co trzyma wzrokiem podrzędnych oficjalistów w przynależnych karbach i zbytków im żadnych nie dozwala, tem okiem, którem ja być sam nie mogę z powodu ciężkiej choroby. 2. Powinien mieszkać w Warszawie jako w środku koła, którego okrąg zakreślon rozmaitemi dobrami mojemi: ordynacją Opinogórską o 8 mil odległości, Czermienikami o 20, Potokiem o 10 go-dzin kolei, Kodniem o 24 godzin pocztą, a na Litwie dobrami Kamienieckiemi tuż pod Brześciem Litewskim i Knyszynem zaraz na granicy Królestwa, pod Tykocinem, położonym. Ze środka do okręgu powinien zbiegać, ilekroć nadarzy się potrzeba, ilekroć mu ją wskażę lub sam ją uczuje — bo nieustannie kontrolować powinien działania rządców po dobrach, stan tychże dóbr i zastanawiać się nad środkami, nie gwałtownemi i szalonych nakładów wymagającemi, ale powolnemi a pewnemi ulepszenia ich bytu. Pod tym względem najgłębiej musi rozważyć położenie ordynacji Opinogórskiej, która od lat 4-ch 600 000 zł. pols. pożarła nakładu mojemu ojcu, a dlatego się nie podniosła, i na którą łożyć już nie mogę, bobym resztę kapitału zmarnował, i to nadaremno. Trzeba będzie rozważyć, czy, zatrzymawszy kilka środkowych folwarków przy sobie, nie będzie korzystniej resztę wydzierżawić. — 3. Będzie musiał osobliwie zwrócić uwagę na administrację dóbr i starać się o zmniejszenie wszędzie ogromnej liczby oficjalistów, których etaty, jak szarańcza, pożerają intrat część wielką. Zatem doskonale znać się powinien na organizmie administracyjnym i umieć go kształtować i przekształcać. — 4. Do biura jego warszawskiego zewsząd gromadzić się będą raporta, rachunki, zdania sprawy, słowem, co tylko uzna za potrzebne i z dóbr miesięcznie przesyłać sobie każe, a czego ostateczną treść mi udzielać będzie. — 5. Zajmie się też, gdy do tego w Królestwie przyjdzie, przeprowadzeniem przemiany stosunków włościańskich, z góry pod tym względem rządcami wszystkich majątków kierując. — 6. Lecz musi się przygotować, przenosząc się do Królestwa, na widok nowej krainy, zupełnie różnej od Poznańskiego, szczególnie pod względem legalności i regularności pruskiej. Z temi podaniami rozstać się trzeba, nie myśleć nawet o przeprowadzeniu czegoś podobnego z tamtejszą biurokracją, ale śród bezładu, bezprawiów i wielu dziwacznych zdarzeń swoje spokojnie prowadzić, ucząc się mapy moralnej nowych stosunków i odmiennego położenia. 7. Oczywistem jest, że się takie zwierzchnie stanowisko oddaje tylko całkiem ufność posiadającemu. Gorące zalecenia i pochwały jenerała Chłapowskiego takową we mnie wzbudziły — i w dowód jej udaję się do samego pana Długołęckiego z zapytaniem, czy poczuwa się sam do chęci i możności objęcia takiego stanowiska i bycia na niem ochronicielem i zachowawcą i ulepszycielem majątku mego, na którym mu oświadczam, iż grosza długu nie mam.

Zygmunt Krasiński

Przypisy:

1. Amelia Hertzówna — ur. 15 października 1879 w Warszawie, zm. w 1942 r. w Warszawie; jej tłumaczenia przeszły do domeny publicznej; red. WL. [przypis edytorski]

2. portrety — z przyczyn technicznych publikacja portretów z wydania źródłowego nie jest możliwa. [przypis edytorski]

3. Do Henryka Reeve’a — wszystkie zamieszczone tu listy do Henryka Reeve’a są przekładem z oryginałów francuskich, przeplatanych raz po raz ustępami w języku angielskim. [przypis redakcyjny]

4. i poświęcę je... tej, która mnie do dzieła tego natchnęła — tj. Henriecie Willan. [przypis redakcyjny]

5. Osądzą może że to twór mojej wyobraźni, a jednak wyjdzie on z mojego serca — utwór ten wyszedł pt.: Ułomek z dawnego rękopisu słowiańskiego w Warszawie 1830. Zob. t. I str. 74 in. [przypis redakcyjny]

6. Roget, Franciszek (1797–1858) — profesor literatury pięknej w Uniwersytecie genewskim i redaktor „Biblioteki Powszechnej”. [przypis redakcyjny]

7. pan Jakubowski — pedagog, towarzyszący Krasińskiemu. [przypis redakcyjny]

8. z tej samej góry patrzyłem z... — z Henryką Willan. Tak tajemniczo będzie ją Krasiński oznaczał także w dalszych listach, zwykle literą H. [przypis redakcyjny]

9. Lacretelles — pisarz francuski (1766–1855); tu mowa zapewne o jego Dziejach Francji od czasów Restauracji. [przypis redakcyjny]

10. That orbed maiden with fine laden itd. — jest to IV. strofa sławnego wiersza P. B. Shelleya (1792–1822) pt.: Obłok. W przekładzie Wł. Nawrockiego brzmi ta strofa tak: Ta srebrzystolica/ Błękitów dziewica,/ Zwana „księżycem” na ziemi,/ Połyskując, sunie/ Po mem wiotkiem runie,/ Wzdętem powiewy nocnemi./ A gdzie w mym namiocie/ W cichym stóp swych locie,/ Co słyszą tylko anioły,/ Przerwie tkankę cienką —/ Zaraz przez okienko/ Tłum gwiazd przegląda wesoły./ Ja, widząc, jak chyże/ Przelatują w wirze/ Niby złocistych pszczół roje,/ Z uśmiechem rozwinę/ Namiotu szczelinę —/ Aż morza, jeziora, zdroje/ Jak strzępki błękitu,/ Strącone ze szczytu,/ W księżyc i gwiazdy przystroję. [przypis redakcyjny]

11. Harmonie — tytuł zbiorku poezyj Lamartine’a. [przypis redakcyjny]

12. Keats, John (1795–1821) — twórca zaliczany do drugiej generacji ang. poetów romantycznych (wraz z Byronem i Shelley’em), cieszył się dużą sławą już za życia, mimo że jego utwory zostały opublikowane zaledwie cztery lata przed śmiercią i niechętnie przyjęte przez krytykę; zmarł 23 lutego 1821 r. w Rzymie na gruźlicę; dziś popr. forma Msc.: o Keatsie. [przypis edytorski]

13. Capite semper pectoreque laboro (...) serves amorem (łac.) — „Cierpię ustawicznie na głowę i piersi. Lecz niełatwo wypowiedzieć, ile bólu jest w mem sercu; brak mi obecności przyjaciela, któremu mógłbym wyśpiewać żałobne zwrotki i część ciężaru zrzucić na jego piersi. Bywaj zdrów! Proszę Cię, abyś mi zachował swą wdzięczną miłość!”. [przypis redakcyjny]

14. De Candolle (1778–1841) — sławny botanik genewski. [przypis redakcyjny]

15. H. (...) C. — Henrietta Willan [ukochana Krasińskiego w tym czasie; red. WL]; Konstancja (Constance) Sautter, przedmiot miłości Reeve’a. [przypis redakcyjny]

16. september — wrzesień. [przypis edytorski]

17. august — sierpień; tu skrót: aug. [przypis edytorski]

18. gleczer (z niem.) — lodowiec. [przypis redakcyjny]

19. fat (fr., przest.) — fircyk. [przypis edytorski]

20. du temps de la régence (fr.) — za czasów regencji. [przypis edytorski]

21. Walstetten — właściwie: Vierwaldstätter, tj. Jezioro Czterech Kantonów. [przypis redakcyjny]

22. Już mija lat dwadzieścia — stało się to 2. września 1806 r. [przypis redakcyjny]

23. Jest w Lucernie sławny pomnik, wystawiony pamięci Szwajcarów, którzy zginęli 10-go augusta — tj. gwardii szwajcarskiej (z 6 oficerów i 760 żołnierzy), która 10 września 1792 padła w Paryżu podczas obrony Tuilerii przed tłumem rewolucjonistów. [przypis redakcyjny]

24. pan Seweryn — poseł rosyjski w Bernie. [przypis redakcyjny]

25. oktober — październik. [przypis edytorski]

26. stronność — stronniczość. [przypis edytorski]

27. Valga me Dios (hiszp.) — Niech mnie Bóg broni! [przypis redakcyjny]

28. Zamoyskiego — Augusta Z., wspólnego ich towarzysza genewskiego. [przypis redakcyjny]

29. Lombardzi — rodzina kolegi uniwersyteckiego i przyjaciela Krasińskiego w Genewie. [przypis redakcyjny]

30. Though the blast which has used them has vanished for ever (ang.) — Chociaż burza, która je zniszczyła, minęła na zawsze, [w ich spokojnie przepływających głębiach jest potęga]. [przypis redakcyjny]

31. Yet it was not that nature had shede o’er the scene itd. — cały przytoczony tu ustęp brzmi w przekładzie z języka angielskiego: „Jednak to nie dlatego, że natura rozlała na scenie najczystszy swój kryształ i najjaśniejszą swą zieleń; to dlatego, że drodzy sercu memu przyjaciele byli blisko”. [przypis redakcyjny]

32. From the heretic girl of my soul shal I fly (ang.) — Ucieknę od kacerskiego dziewczęcia, drogiego mej duszy, by gdzie indziej szukać bardziej prawowiernego pocałunku. Nie! Niech zginą serca i prawa, które taką miarą wystawiają na próbę wierność i męstwo miłości! [przypis redakcyjny]

33. And thou didst shine rolling moon upon (...) — cały przytoczony tu ustęp brzmi w przekładzie dosłownym: „I ukazałeś się, toczący się księżycu, ponad tem wszystkiem i rzuciłeś rozległe a łagodne światło, które umiliło ubogą surowość przykrej pustki i wypełniło jakby na nowo luki stuleci, pozostawiając pięknem to, co jeszcze nim było, a upiększając to, co nim nie było, aż miejsce to stało się Religią, a serce wypełniła po brzegi milcząca cześć dla dawnych wielkości”. [przypis redakcyjny]

34. et sis memor mei ultinam! (łac.) — i obyś pamiętał o mnie [przypis redakcyjny]

35. Good bye, my dear, and answer as soon as possible (ang.) — Bądź zdrów, mój drogi, a odpowiedz jak możesz najrychlej. [przypis redakcyjny]

36. Leach — krewny Reeve’a, wspólny przyjaciel i towarzysz genewski. [przypis redakcyjny]

37. transtewerańczycy (z wł.) — mieszkańcy obszarów „za Tybrem”. [przypis redakcyjny]

38. Twój ostatni list jest okrutny — mowa o następujących ustępach listu Reeve’a z dnia 5-go lutego 1831 r.: „Cierpieć dla opinii i dla sławy, to znaczy drogo kupować towar mało użyteczny. Lecz tu dotykam zasadniczej różnicy między nami. Chcę tylko dodać, że, jak mi się zdaje, więcej dobrego uczyniłbyś ojczyźnie i ludzkości, gdybyś chciał mniej dobrego czynić samemu sobie. Jest mi trudno napisać Ci szczegółowo, co sadzę, żeś uczynić powinien. Lecz nie trać z oczu swego prawdziwego celu, Polski. Zbliż się do niej na tyle, na ile tylko będziesz mógł. Jeśli Ci mam radzić, radziłbym Włochy opuścić, skoro tylko będziesz mógł. Zbyt mało dałem Ci szczegółów o Zamoyskim w liście wczorajszym: wiemy teraz, że podróżował z Walewskim, jako jego służący, że uwięziono ich we Frankfurcie i może odesłano do Berlina. Nie wiem, co uczyni. Nie jest wykluczone, że tu powróci, jeżeli nie znajdzie możliwości przejazdu. Przypuszczam, że uważa się za wyzwolonego spod władzy ojcowskiej, zważywszy, że ojciec jego schronił się do Petersburga, a synowie pozostali, żeby podtrzymać imię i sławę imienia Zamoyskich...”. [przypis redakcyjny]

39. Jack — Jakubowski. [przypis redakcyjny]

40. wizykatoria właśc. wezykatoria — plaster sporządzony z kantarydyny (toksycznej wydzieliny chrząszczy z rodziny oleicowatych), wywołujący pęcherze na skórze, używany daw. jako środek leczniczy, ze względu na działanie pobudzające na zakończenia nerwowe; kantydrynę stosowano także jako afrodyzjak, środek na pobudzenie erekcji. [przypis edytorski]

41. Jan Binet — genewianin, kolega Krasińskiego i Reeve’a na uniwersytecie genewskim. [przypis redakcyjny]

42. Give me thy hand, my friend (...) Till the full streamlet of thy heart grew dry (ang.) — Daj mi swą rękę, przyjacielu (...) Aż strumyk twego serca wysechł, a twoje czoło (dosł.: brew) poczęło drżeć. [przypis redakcyjny]

43. zatopiłeś mi sztylet prosto, prosto w serce — mowa o liście z dnia 25 maja, w którym Reeve pisał m.in.: „W Genewie nie jesteś jeszcze Polakiem; trzeba, byś coś poświęcił. Jeśli nie możesz wyjechać bez narażenia się na uwięzienie, daj się zaaresztować, 200 fr. wystarczy Ci, by, przeszedłszy granicę pieszo w nocy, przyjechać do Paryża, a gdy raz przedostaniesz się za Morez, już o paszporty nie pytają. Co do mnie, mój drogi, złym jestem przyjacielem i człowiekiem o dziwnej słabości. Uległem energii Jakubowskiego, uprzejmości starego Lombarda, a przede wszystkiem niezdecydowaniu Mickiewicza wtedy, gdy trzeba było jedynie iść za własnym rozumem i radzić się tylko swego sumienia. Powinienem był zabrać Cię ze sobą za wszelką cenę. Wielki błąd. Jednak mimo że, według wyrażenia Morawskiego, każdy upływający dzień jest dla Ciebie straconą wiecznością, nie wszystko jeszcze stracone, jeszcze nie jest za późno; bramy zbawienia tylko powoli się zamykają, przejdziesz przez nie jeszcze. Już od dawna było wiadomo, że ojciec Twój bawi w Petersburgu, lecz pułkownik powiedział mi wczoraj, że według wiadomości, otrzymanych od jednego Rosjanina, jest on w zupełnej rozpaczy, z nikim się już nie widuje i płacze całemi dniami. To nie akademicy napadli na niego podczas rewolucji, przeciwnie, bronili go oni przed tłumem, który go zwlókł z konia. To nie ma dla Ciebie znaczenia, za to się płaci zapomnieniem. Z pewnością, kochany, Twoje przybycie jest jedynym sposobem, by błąd naprawić. Synowie Haukego stanęli w rzędzie liberałów w kwadrans po śmierci swego ojca. Ty nie jesteś w tem położeniu. Ojciec Zamojskich jest w Petersburgu, a pięciu jego synów gdzież jest? Kocham Cię, jak nigdy żadnego nie kochałem człowieka i jak nigdy żadnego kochać nie będę. Dlatego Cię popycham, jak gdybym chciał Cię ukarać. — Działaj, a nie będziesz osamotnionym!”. Powiedziałem Morawskiemu, żeś chory. „Jeśli nie jest umierający”, odpowiedział — „może ruszyć w drogę, a jeśli jest umierający, niech się każe zanieść, żeby umrzeć na ziemi wolnej Polski”. [przypis redakcyjny]

44. Zaprawdę, daleką była ironia od mego serca, gdym Cię prosił... — mowa o następujących uwagach Reeve’a z dnia 6 czerwca 1831: „Nie ma wstydu, nie ma hańby. Znamy je tylko tu, na ziemi. Tak, ból, cierpienie są związane z ziemską gliną, oto wszystko. W tej chwili właśnie przeczytałem Twój list. Nie miałem zamiaru dzisiaj do Ciebie pisać, wobec tego, że mam list do Bineta już zupełnie gotowy. Lecz tego już zanadto; jesteś nieszczęśliwy, a ja mogę tylko pisać listy do Ciebie. — Wybrałeś. Wybór jest straszny, ale koniecznie trzeba było go uczynić. Teraz, gdy się zdecydowałeś być tylko synem, módl się, cierp i kochaj tych, którzy Ci pozostali. I ja do nich należę, i mnie także bardzo trzeba Twojej miłości. Nie masz słuszności, utrzymując, że nie powinienem więcej Cię bronić. To co piszesz, jest ironią uczucia albo stylu. Ironia nie przystoi cierpiącemu, tem mniej przystoi cierpiącemu chrześcijaninowi. — Ja, choć nie jestem ani zawadiaką, ani rębaczem zawodowym, wygłaszać będę wszędzie zdanie moje o Tobie swobodnie i uczciwie. Wypowiedziałem je w Paryżu, powiem i tu wszystkim, którzy Cię znają lub mogą poznać. Mało jest ludzi tak zuchwałych, by mi zaprzeczyli, gdy mówię o Tobie. Zresztą cóż by na tem zyskali? Zysk jest dla nich wszystkiem, dla nas niczem. Przyjaźń jest tutaj towarzystwem dla fabrykacji maszyn parowych, albo też dróg o żelaznych szynach. Nasza przyjaźń jest dla nas bardziej odpowiednia”. [przypis redakcyjny]

45. Out, out, brief candle (...) (ang.) — Precz, precz, mała świeczko! Życie jest tylko migotliwym cieniem, nędznym aktorem, który miota się po scenie, dopóki nie przestaną go słuchać; jest to historia, opowiadana przez idiotę, pełna zgiełku i szaleństwa, a nie znacząca nic”. [przypis redakcyjny]

46. stary Will — Szekspir. [przypis redakcyjny]

47. portret lorda Grama, który znajduje się w rękopisie — dołączone na osobnej karcie. [przypis redakcyjny]

48. Oto wyjątek z rękopisu Adama (szaleńca) — ustęp, o którym mowa, dołączył Krasiński na osobnej karcie. [przypis redakcyjny]

49. Dziś odpowiadam na Twój list z d. 17 czerwca — w liście tym pisał Reeve m.in.: „Dosyć mi się podobała Twoja krótka, dyletancka podróż w okolice obłędu. Uważam jednak, że za dużo w niej czasem wschodniej napuszoności. Te jaskółki są niedorzeczne i ich suche siano także. Nie rozumiem przemiany imienia w siano, a jeśli to metafora, to za wymyślna dla mnie. Zdaje mi się, że uważasz hańbę za sławę w żałobie; jest ona najczęściej sławą uśpioną. Mało jest rodzajów hańb obiegających ziemię, zwykle tkwią one w sercu ofiary. Taką przede wszystkiem jest hańba bezczynności. Twoja, mój kochany, nie dość szybko biegła, byś jej nie mógł dogonić, skoro tylko się ruszysz”. [przypis redakcyjny]

50. Oto kilka urywków bez związku z manuskryptu „Adama” — przydane na osobnych kartach. [przypis redakcyjny]

51. Właśnie odebrałem list Twój z dnia 21 czerwca — pisał w nim Reeve: „Poczta jest tubą przerażającej długości, poprzez którą dźwięki przyjaciela zbyt wolno wędrują. Przyniesiono mi trzy listy naraz, jeden od Ciebie, drugi od Augusta i jeszcze jeden od znakomitego Pawła Hubera. To bardzo pięknie ze strony tego poczciwego Augusta, że pisze do mnie ze swego namiotu. Opowiedział mi z właściwą sobie naiwnością parę szczegółów z życia swego. Pod Ostrołęką dwa konie pod nim ubito. Kula armatnia, która przebiła drugiego konia, zerwała mu podeszwę z buta. Mówiłem zawsze, że ten człowiek nie umrze za darmo, ani za prędko. Pisze: »Jaka szkoda, że Krasiński nie przyjeżdża! Polska go nie zna, lecz ja go znam i jestem jedynym, który go zna«. Kocha Cię tak, jak ja Cię kocham, z tą różnicą, że on jest wojownikiem, a ja próżniakiem. Ogłosiłem przekład części jego listu w »Timesie«. Będą to czytać we wszystkich częściach świata, i to August pisał, autor mimo woli. Dziś widziałem Jerzmanowskiego, który jest tu w misji specjalnej. Pozdrawia Cię i nie przestaje Ci radzić, byś wyjechał. Zdaje mi się, że, gdy odpowiednia chwila nadejdzie, dobrze by było, byś tu przyjechał, zobaczył się ze mną i zobaczył z H..., a potem udał się do swojego majątku, koło Gdańska, co na pewno masz prawo zrobić i co zrobisz dosyć łatwo; stamtąd przedostaniesz się do Polski. W obecnych warunkach Jacky przyjechać może do Anglii bez trudności”. [przypis redakcyjny]

52. Prosisz mię o kilka fragmentów z „Adama”. Oto są — Dołączył je Krasiński na osobnych kartach. [przypis redakcyjny]

53. K. S. — Konstancja Sautter, ukochana Reeve’a. [przypis redakcyjny]

54. Tak samo mówisz mi teraz, Henryku, że będziesz zawsze moim przyjacielem — odnosi się to do następującego ustępu listu Reeve’a z dn. 7 lipca 1831 r.: „Biblia mówi, że źle jest śpiewać pieśni nad cierpiącymi i ocet na nich wylewać; lecz w braku innej pociechy zapełniam listy moje własnemi wierszami, które są prędzej płodami męczącego siebie ducha, niż towarzyszami prawdziwego bólu. Chcieliśmy obaj razem wymyślić czarodziejski napój, który by mógł zjednać nam podziw świata i który jednocześnie »mógłby uspokoić gorące czoło i ochłodzić pałające lica«. Lecz po to otworzyliśmy kryjome źródła bólu i płakaliśmy niekiedy, ponieważ chcieliśmy wyśpiewać łzy. Jak ptak pustyni, zadaliśmy sobie głęboką ranę w łono, by dziecię naszego ducha mocne było i silne. To wszystko jakąż miało dla nas wartość! Mylisz się bardzo, mój kochany, jeśli myślisz, że posiadam prawdziwą tajemnicę umiejętności wzbudzania zachwytu i pochwał u ludzi: nie czuję w sercu zarodka ni wielkości, ni sławy. Chcesz może, bym się zobowiązał do poskromienia tej góry maszyn i bezmyślnej materii, do powiedzenia tym wszystkim kupcom: »Patrzcie na mnie!«. Albo w jaki sposób mógłbym się dostać do tego tłumu, który się za literacki uważa? Nic, prócz oddechu, nie mam z nimi wspólnego. Ja i oni nie dość się rozumiemy, by się pokochać, gdyż tajemnica miłości, w najszerszem znaczeniu tego słowa, to jedność myśli, jedność uczuć i umysłu. Ty i ja zrozumieliśmy się dobrze i, póki mi nie zamkniesz bram swego serca, aż do chwili, gdy już nie zechcesz być zrozumianym, będę Twoim przyjacielem i będę silny moją przyjaźnią”. [przypis redakcyjny]

55. (...) że przyjaciel Twój dałby się zawieść do Wiednia, by bić pokłony przed Tatiszczewem — aluzja do następującego ostrzeżenia, zawartego w liście Reeve’a z dn. 12 lipca 1831: „Jeśli ojciec Ci napisze, byś jechał do Wiednia, i jeśli Jacky go poprze, zaklinam Cię na wszystko, co Ci święte, na naszą przyjaźń i na miłość naszą, byś uciekł, choćbyś miał żebrać po drodze, i tu przyjechał. 150 franków wystarczy Ci aż do Paryża, a tam pieniądze dostaniesz. Strzeż się wyjazdu do Wiednia! Twój ojciec może tak napisze, lecz tego nie pragnie. Bądź o tem przekonany! Nie jest już panem swojej woli. Żegnaj, ukochany, zobaczymy się wkrótce. Jeśli potrzebujesz pieniędzy, Aleksander będzie miał wkrótce moje, które są teraz do Twojego rozporządzenia”. [przypis redakcyjny]

56. Oto jest ustęp z „Adama” — dołączył go Krasiński na osobnej kartce. [przypis redakcyjny]

57. Damned, cursed destiny, damned, damned (ang.) — Przeklęty, diabelski losie, przeklęty, przeklęty. [przypis redakcyjny]

58. There may the pilgrim, for a season where other pilgrims rest for ever (ang.) — Tam może pielgrzym, wówczas, kiedy inni pielgrzymi spoczną na zawsze. [przypis redakcyjny]

59. Fair Montreux! I had rather sleep with thee (ang.) — Piękne Montreux! Wolałbym spać na twym cmentarzu. [przypis redakcyjny]

60. miast (daw.) — zamiast. [przypis edytorski]

61. Mia cara Enrichetta, my dear Harriet, Mamma... (wł., ang.) — Moja droga Henrieta, moja droga Henryczka! Mama. [przypis redakcyjny]

62. Przekonaj się, czy się nie mylę — tu następują w oryginale ustępy Wizji. [przypis redakcyjny]

63. artykuł Lammenais’go z „Przyszłości” — ksiądz Hugues-Félicité-Robert de Lamennais był redaktorem pisma „L’Avenir” (fr.: przyszłość). [przypis edytorski]

64. Wilson — księgarz londyński, u którego Reeve chciał ogłosić swój poemat pt. Wędrowiec. [przypis redakcyjny]

65. rozpocząłem poemat z dziejów Polski — ukazał się w r. 1834 pt. Agaj-Han. [przypis redakcyjny]

66. Bis repetita placent, (...) ter repetita (łac.) — rzeczy, dwukrotnie powtórzone, są miłe, (...) trzykrotnie powtórzone [nudzą]. [przypis redakcyjny]

67. napisałem właśnie długi ustęp mojego polskiego poematu — mowa o Agaj-Hanie. [przypis redakcyjny]

68. do Augusta Z. — Zamoyskiego. [przypis redakcyjny]

69. rewolucja — tu: powstanie listopadowe. [przypis edytorski]

70. Leon Łubieński — kolega uniwersytecki Krasińskiego, przeciwnik jego w sprawie pogrzebu Bielińskiego i główny sprawca ówczesnych zajść, razem z nim relegowany z uniwersytetu. [przypis redakcyjny]

71. Fit for stratagems and crimes (...) trusted (ang.) — Nie wierzcie takiemu człowiekowi, zdolnemu do podstępów i zbrodni. [przypis redakcyjny]

72. Scena przy grobie Twojego ojca — opisana w liście Reeve’a z dnia 27 października 1831. [przypis redakcyjny]

73. rewolucyjne — tu: z okresu powstania listopadowego. [przypis edytorski]

74. dolce far niente (wł.) — słodka bezczynność. [przypis redakcyjny]

75. Vae victis (łac.) — Biada zwyciężonym. [przypis redakcyjny]

76. Przede wszystkiem odpowiadam na to, co jest w związku z Effinghamem Wilsonem — jest to odpowiedź na następujący ustęp listu Reeve’a z dn. 3 października: „Wczoraj zostałem przedstawiony znakomitemu Effinghamowi Wilson. Niestety, nie był szalonym, ni eleganckim. Tak, jak to przepowiadałem, wyraził cały podziw, który mój poemat w nim wzbudził, ale, czy to reforma, czy to cholera, czy też złe usposobienie publiczności dla literatury, czy też tysiąc innych rzeczy, dość, że nie czuł w sobie odwagi, by zaryzykować wydanie. Gdybym jednak zechciał podjąć się połowy kosztów tej spekulacji, chętnie przyjąłby na siebie drugą połowę. Jak widzisz więc, muszę zaślubić tego osła księgarza, by mi zrobił dziecko i trzeba jeszcze, bym miał znaczny posag, od 600–800 franków. Znalazłem z łatwością te pieniądze, lecz chcę naprzód wyrachować, czy sława i reputacja, przez nie nabyte, przedstawiają wartość tej sumy. Czy radzisz mi dać Wędrowca do przeczytania jakiemuś wybitnemu poecie, Campbellowi np., by mi wyraził swoje zdanie? Chętnie posłałbym go Southey’owi. Napisz mi, co o tem myślisz”. [przypis redakcyjny]

77. Tomasz Campbell (1777–1844) — głośny poeta angielski, organizator i rektor uniwersytetu londyńskiego. [przypis redakcyjny]

78. Robert Southey (1774–1843) — „poeta uwieńczony”, autor eposów z życia Wschodu. [przypis redakcyjny]

79. John Keats (1795–1821) — jeden z najświetniejszych poetów angielskich; był ofiarą nie krytyków, lecz gruźlicy. [przypis redakcyjny]

80. napis, który znasz dobrze — brzmi on: „Tu spoczywa ten, którego imię napisane było na fali”. [przypis redakcyjny]

81. Keatsu — dziś popr. forma: w Keatsie. [przypis edytorski]

82. Mój kochany Henryku! — jest to odpowiedź na następujący ustęp listu Reeve’a z dnia 10 października 1831 r.: „Czytam w liście, który mam przed sobą: »Posiada on niezmiernie wiele wiadomości, wielkie zdolności umysłowe, lecz nie ma pojęcia o tem, czem jest ofiara, wyrzeczenie się siebie, obowiązek, powolne, straszne i nieznane cierpienie, poświęcenie dla rodu ludzkiego«. Zaprawdę, mój kochany, gdybym Cię znał tylko z tego listu, gdybym nie był czytał z dzieł Twoich nic prócz tych wierszy i gdybym w Tobie nic innego prócz tych myśli o zemście nie umiał znaleźć i nic w Tobie nie pojął prócz Twoich nieubłaganych i krwiożerczych namiętności, miałbym ochotę powiedzieć surowemi słowy proroka: Jesteś człowiekiem. Od pierwszych czasów naszej przyjaźni, gdy ona była jeszcze zwykłą znajomością, podczas przechadzek naszych w Passy, podczas palenia tytoniu u Ciebie, a później podczas przechadzek naszych poprzez góry, widziałem z najgłębszą boleścią siłę Twojej nienawiści, moc Twojego charakteru, szał Twoich namiętności, zwracających się w całości przeciwko człowiekowi, który Ci raz stanął na drodze, a którego zaszczycasz nazwą wroga. Później przyszło cierpienie, złagodziło surowość Twojego charakteru, dało Ci poznać tkliwość uczucia i piękno przyjaźni, lecz niestety, nie nauczyło Cię odczuwać, jak wiele sprzecznego z chrześcijaństwem pierwiastku jest w nienawiści. Pięć godzin rozmowy z człowiekiem, który, szczerze czy udanie, był w każdym razie skłonnym do zgody, a gniew Twój, jak olbrzym z podania, że tak powiem, ledwie tknął ziemi, już odzyskał cały swój ogień i cały zapał. Jak drugiemu Herkulesowi, pozostaje Ci jedynie zdusić go w ramionach. Ten duch zemsty, silny sam w sobie, stanowi słabość Twojego charakteru, a przez szczególną przewrotność Twojej duszy upierasz się, by go uważać za broń dozwoloną i użyteczną. Mówisz mi o przeznaczeniu. A więc przeznaczenie to jest w Tobie, inaczej mówiąc: pierwiastek złego, który kochasz, jak gdyby był pierwiastkiem dobrego, »groszek dziki, rosnący w życie«. Chcesz zło złem zwalczać, zdaje Ci się, że jesteś skrzywdzony; jesteś nim istotnie i odrzucasz od siebie daleko i sprawiedliwość, i wyrzeczenie się siebie, i ducha poświęcenia. Poświęcenie! Chcesz poświęcić drugiego, złożyć ofiarę z ciała i krwi dla namiętności śmiertelnej i ziemskiej. Powiedziane jest w liście Twoim: »Będzie moim przeciwnikiem i złamie mię, o ile się go nie pozbędę w śmiertelnym pojedynku«. Zbir włoski powiedziałby: »O ile go nie każę zamordować na rogu ulicy«; Teodor, rozbójnik korsykański, powiedziałby: »O ile jeden z moich kamratów nie wypali do niego z karabinu«; lecz jedynie szlachcic polski, chrześcijanin, poeta i człowiek uczuciowy, posiadający kochankę we wspomnieniu i przyjaciela w rzeczywistości, zdobył się na chęć zostania katem, opowiadając o poświęceniu, i na chęć zanurzenia rąk we krwi mówiąc o wyrzeczeniu się siebie. Przerwijmy tę sprzeczkę, lecz zaklinam Cię na wszystko, co Ci święte, na imię matki i ojczyzny, których już nie ma, na wspomnienie przeszłości, na Słowo obłoków[Słowo obłoków — Cytat z Apokalipsy; przyp. red.] zastanów się, módl się za siebie, a nie o karę dla niego, módl się, by pokój niebieski zstąpił do Twojego serca i by zgasił nieczyste płomienie, które Cię pożerają. Co do niego, jeśli zechce Cię oszukać, jesteś na to przygotowany. Opuść szablę — cios ugodził w ciebie!”. [przypis redakcyjny]

83. Chiarini, Alojzy Ludwik (1789–1832) — prof. teologii, kanonik kapituły płockiej; urodzony we Włoszech, w Toskanii jako syn cieśli; ukończył uniwersytet w Pizie; od 1819 r. w Polsce; wykładał historię kościoła i „języki orientalne” (hebrajski i grecki) na Uniwersytecie Warszawskim oraz prowadził prywatnie kursy starożytności hebrajskiej; wydał słownik i gramatykę języka hebrajskiego po łacinie; pracował nad przekładem Talmudu na język fr.; był członkiem Komitetu Cenzury ksiąg i pism hebrajskich (od 1822), członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk (od 1827); zmarł w 1832 w pałacu Wincentego Krasińskiego, ojca Zygmunta, który pełnił rolę jego protektora. [przypis edytorski]

84. Miłość i sarkazm przemawiały na próżno — mowa o następującym ustępie listu Reeve’a z dn. 25 października: „Pamiętaj, kochany, że dzieci nieszczęścia powinny być ze sobą w zgodzie, że niezgoda nie powinna mieszać się do marzeń żołnierzy Polski. Cierp i bądź wyrozumiały! Lepiej, abyś był sam na środku pustyni Sahary, niż wśród braci Twoich, jeśli szablę trzymasz w ręku, a nienawiść masz w sercu. Piszesz, że nienawiść w Twem sercu żyje, a jednak ruchliwe sceny kłótni Twoich odgrywają się z dala ode mnie. Czyżby się serce Twoje oddaliło od mojego? A może przypadkiem nie znałem go nigdy? Powinieneś pogodzić się z Łubieńskim i bez wahania uwierzyć w to, co Ci mówił. »I rzekł do niego Piotr: Po ileż razy prześladowcom moim mam przebaczyć, czy siedem razy? — Zaprawdę, i siedem razy po siedem — odpowiedział Jezus«. Gdy mi napiszesz, żeś powiedział człowiekowi temu: przebaczam, podniesiesz się w mojem mniemaniu. Zygmuncie, Zygmuncie! W liście, na który odpowiedziałeś, nie chciałem deklamować. Cóż mię to obchodzi, że styl jest dobry i do Twojego przemawia serca, gdy myśli nie są Twojemi myślami, ani zasady nie są Twojemi zasadami. Twarde mam serce, nie współczuję z ludzkiemi cierpieniami, litości nie rozumiem; z trudnością poddaję się sympatiom, lecz, Bogu dzięki, nigdy nie pozwoliłem oddalić się ode mnie człowiekowi, gdy głosem łkającym daremnie prosił o przebaczenie. Nigdy nie uścisnąłem z lekka ręki wroga, który mi się do nóg rzucał. Piszesz mi o tajemnicach barbarzyńców. Zaprawdę, znajdują się one w liście Twoim, jeśli pod barbarzyńcą mam rozumieć Zygmunta Krasińskiego. A więc ten barbarzyńca oznajmia mi, że przebaczenie jest dla niego bezbożnością, że Bóg, dla wykonywania najwyższych wyroków nieskończonej sprawiedliwości podzielił świat na katów i przestępców, i że przeznaczenie dało mu za kolebkę salę fechtunkową. Piszę w tonie sarkastycznym, a jednak miłość tylko okazać Ci chciałem. Czyż miłość i sarkazm zarówno przemawiać będą daremnie?”. [przypis redakcyjny]

85. Gdyś mi pisał list, na który odpowiadam — list z dn. 20 listopada 1831. Mowa o następującym jego ustępie: „Mój drogi przyjacielu! To pewne, że silnie przeceniasz to, co zrobiłem, to, co mogłem zrobić dla Ciebie. Widziałem Henrykę, zgoda, napisałem do niej, zgoda. Mówiłem jej o Tobie, zgoda. Lecz, niestety, grałem jej na fujarce, a nie tańczyła, żałośnie się jej skarżyłem, a nie płakała. Nie ufa mi, czułem to w Tunbridge i czuję jeszcze. Jakżeby mogło być inaczej? A więc wcale nie jestem zdziwiony, że nie odpowiedziała na mój list; prawdopodobnie bardzo się tem zmartwisz. Lepiej bym zrobił, gdybym jeszcze raz zażądał od niej Spowiedzi, co by ją zmusiło do napisania do mnie. Wczoraj odwiedził mię Walerian. Powiedział mi, że właśnie pisał do Ciebie, by Cię zachęcić do przyjazdu do Anglii; na to zapytałem go czy przeszkody, na które natrafiłeś przed rokiem, już nie istnieją. Zrozumiał, że mówię o H. Zadał mi tysiąc pytań o niej; wypowiedziałem wspaniałą pochwałę na jej cześć. Wreszcie rzekł: »Czemu, u diabła, nie miałby tu przyjechać i ożenić się? Jest majątkowo niezależny, w ciągu lat kilku nie może wracać do Polski, a jeśli jest ładna, rozumna i dobrze urodzona, cóż by Wincenty mógł mieć przeciwko ich związkowi, tem bardziej, że według tego, co wiem, zależy mu na tem, by syn jego ożenił się młodo?«. Oto piękna sytuacja, w jakiej się znajdujesz. Twój najpokorniejszy sługa i pełnomocnik oczekuje tylko Twoich rozkazów, by udać się do starego Willana i prosić o rękę pięknej Henriety. Stary Willan natychmiast zacznie śpiewać: Ceremonia odbędzie się w Tunbridge Wells, naprzód w kościele anglikańskim, a następnie w kaplicy katolickiej. Przebacz mi, przyjacielu, jeśli styl mój razi Cię swoją swawolnością i jeśli robię dobre, a raczej złe dowcipy, roztrząsając temat tak poważny. Lecz zaprawdę, projekt ten tak mi się uśmiecha, że nie mogę powstrzymać się od uśmiechu. Stawka jest znaczna; albo stracisz kochankę, albo zyskasz małżonkę, a wreszcie kości nie są rzucone, mamy czas zrobić albo nie zrobić. Trzeba, żeby się to stało, zobaczymy się wówczas znowu i w wolnych chwilach przeczytamy razem nasze listy i wydamy je, dając im jako rozwiązanie małżeństwo waszej ekscelencji. Jeśli chcesz, Leach i ja będziemy twymi drużbami, albo Leach da Ci ślub jako duchowny; wszystko jedno, ułożymy to później. Jeśli idzie o małżeństwo, przede wszystkiem należy znaleźć żonę. (...) Daj mi znać, czy Ninetta Lombard jest jeszcze w Lugdunie. Boję się okropnie, czy nie znalazła się w Lugdunie podczas tych trzech dni. Lugduńczycy zrozumieli nareszcie, co to polityka. Nie podnoszą już okrzyku: »Śmierć lub wolność«, który nie ma żadnego sensu, lecz krzyczą: »Śmierć lub chleba«. Każdy rozumie, że lud, który nie jadł od roku, jest głodny. Głodny i spragniony krwi. Żegnaj. H. R.”. [przypis redakcyjny]

86. mój poemat polski — tj. powieść historyczna Agaj-Han. [przypis edytorski]

87. p. de Roche — dr Jan de Roche, lekarz, kolega i przyjaciel ojca Reeve’a, uproszony przez niego w testamencie, aby się wdową i synem jego opiekował. [przypis redakcyjny]

88. Drogi Henryku! — jest to odpowiedź na następujący ustęp listu Reeve’a z dn. 6 lutego 1832 r.: „Co do H., więcej Ci przynoszę niż słowo, niż westchnienie, niż drżenie powieki: napisała do mnie list wspaniały. Odpisałem jej jak najlepiej. — Chciałem zakończyć swą tajemniczą korespondencję i pół wyrażone zamiary przez list zarazem mocny, szczery i godny i Ciebie, i tej, do której był zwrócony. Nic lepszego w życiu swojem nie napisałem. Zachowałem odpis; nie posyłam Ci go, chcę, byśmy go razem przeczytali. Wszystko między nią a Tobą skończone; pozostanie Wam obojgu li tylko ogromne wspomnienie. Kocha Cię teraz tak właśnie, jakeś Ty ją kochać powinien. Ks. Czartoryski i Niemcewicz każą Cię po tysiąc razy pozdrowić. Z jednym i drugim wiele o Tobie rozmawiałem. Książę dał mi Matkę Polkę Mickiewicza. Przełożyłem ją i będzie drukowana. Z dnia na dzień oczekują tu rewolucji. Nieszczęsna Europa krwawi, a któż będzie mógł rany jej zagoić? Twój na zawsze H. R.”. [przypis redakcyjny]

89. era fajkowa — K. Gaszyński tak to słowo wyjaśnia: „Zygmunt Krasiński w młodym bardzo wieku zaczął palić tytoń, a gdy ojciec surowo mu to zakazywał, palenie odbywało się potajemnie, w ogrodzie, godzinami wieczornemi. Ojciec to wyśledził, a przekonawszy się, że namiętność do palenia silniejsza jest nad zakaz jego, pozwolenie swe udzielił. Tegoż dnia Gaszyński, wchodząc wieczorem do Zygmunta, zastał go siedzącego przy kominku i palącego fajkę na długim cybuchu. Zdziwiony, pyta: — »Jak to? Nie boisz się ojca?« — »Nie boję się, ojciec pozwolił« odpowiedział Zygmunt. Wtedy Gaszyński w uniesieniu porwał kawałek węgla i napisał na kominku: »Żyj, ero fajkowa!«. Stąd na listach do Gaszyńskiego podpis zwykły jest: »Twój Erofajkowy« albo »Ero«”. [przypis redakcyjny]

90. A wtenczas znowu radośni, weseli (...) — z sonetu Gaszyńskiego Pożegnanie, napisanego w roku 1829 przy wyjeździe Krasińskiego z Warszawy. [przypis redakcyjny]

91. by stać się „szpiegiem” Coopera — mowa o sławnej powieści pisarza amerykańskiego J. F. Coopera (1879–1851) pt. The Spy, wydanej w r. 1821, a przedstawiającej niemal nieprawdopodobne poświecenie się dla ojczyzny. [przypis redakcyjny]

92. miasto (daw.) — tu: zamiast. [przypis edytorski]

93. zawdy (daw.) — zawsze. [przypis edytorski]

94. Posłałem Ci (...) „Hermana” — powieść swą pt. Władysław Herman i jego dwór. [przypis redakcyjny]

95. pani Z. — pani Amelia Romanowa Załuska. [przypis redakcyjny]

96. Anch’io sono pittore! (wł.) — „Jestem jeszcze malarzem!”. Słowa przysłowiowe, przypisywane Corregiowi... [przypis redakcyjny]

97. servile imitatorum pecus (łac.) — niewolnicze bydło naśladowców. [przypis redakcyjny]

98. cette brillante intelligence, exquise, céleste, délicieuse (fr.)— ta świetna inteligencja, wyborowa, boska, rozkoszna. [przypis redakcyjny]

99. miasto (daw.) — tu: zamiast. [przypis edytorski]

100. gdyby (daw.) — tu: jak gdyby, jakby, jak. [przypis edytorski]

101. The poet in a golden time was born (...) of love — w dosłownym przekładzie z jęz. angielskiego: „Poeta, urodzony w jakimś złotym wieku, ze złotemi gwiazdami nad głową, musi płacić nienawiścią za nienawiść, pogardą za pogardę i miłością za miłość”. [przypis redakcyjny]

102. miasto (daw.) — tu: zamiast. [przypis edytorski]

103. powolny (daw.) — posłuszny; podporządkowany czyjejś woli. [przypis edytorski]

104. novembra — listopada. [przypis edytorski]

105. do wydania tego, co Ci przyjaciel powierza — mowa o Nieboskiej Komedii. [przypis redakcyjny]

106. Improwizacja Konrada (...), PielgrzymstwoDziady cz. III i Księgi narodu polskiego i pielgrzymstwa polskiego Mickiewicza. [przypis edytorski]

107. Bertram — służący Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

108. Aleksander — Aleksander Potocki. [przypis redakcyjny]

109. Bobry — tj. Teodor Bóbr-Piotrowicki z żoną Joanną i z dwiema córeczkami. [przypis redakcyjny]

110. Sauvan — lekarz i przyjaciel, towarzyszący stale Krasińskiemu. [przypis redakcyjny]

111. junji — czerwca. [przypis edytorski]

112. AgajAgaj-Han. [przypis redakcyjny]

113. a co do „Gwiazdy” proszę nie wydawać autora — wiersz francuski Gwiazda, drukowany w „Bibliotece Powszechnej” w Genewie, a przedrukowany w wydaniu lwowskiem z r. 1904 tom VI, str. 264–268. [przypis redakcyjny]

114. panna Marcjanna — Marcelina Łempicka. [przypis redakcyjny]

115. Twoje dziełeczko — mowa o pierwszej edycji poezji Gaszyńskiego pod tytułem: Pieśni Pielgrzyma Polskiego, Paryż 1833. [przypis redakcyjny]

116. august — sierpień. [przypis edytorski]

117. septembra — września. [przypis edytorski]

118. giura a. congiura (wł.) — sprzysiężenie, spisek. [przypis redakcyjny]

119. oktobra — października. [przypis edytorski]

120. poëtis atque pictoribus (łac.) — poetom i malarzom. [przypis redakcyjny]

121. novembra — listopada. [przypis edytorski]

122. To be or not to be, that is the question! — Być albo nie być, oto jest pytanie (Hamlet). [przypis redakcyjny]

123. farewell (ang.) — żegnam, do widzenia. [przypis redakcyjny]

124. be happy and calm and bright (ang.) — bądź szczęśliwą, spokojną i jasną. [przypis redakcyjny]

125. Sauvan — doktor medycyny, który przez kilka lat towarzyszył Krasińskiemu w podróżach. [przypis redakcyjny]

126. księżna — Księżna Maria z Granowskich Lubomirska. [przypis redakcyjny]

127. Adamowa — Adamowa Czartoryska. [przypis redakcyjny]

128. un assasin (franc.) — morderca. [przypis redakcyjny]

129. Adam Górowski — emigrant, osławiony awanturnik. [przypis redakcyjny]

130. Izydor Mikulski — emigrant, ranny był w pojedynku. [przypis redakcyjny]

131. fashionable (ang.) — modniś, elegant. [przypis redakcyjny]

132. Io t’amo (wł.) — Kocham cię. [przypis redakcyjny]

133. 109. Do Joanny Bobrowej — oryginał tego listu pisany w języku francuskim. [przypis redakcyjny]

134. puerpera (wł.) — położnica, tu: rodzicielka, matka. [przypis redakcyjny]

135. Magnus — Magnuszewski Dominik, kolega szkolny Krasińskiego i Gaszyńskiego. [przypis redakcyjny]

136. Przypominam się pamięci p. Marcjanny — Łempickiej. [przypis redakcyjny]

137. decembra — grudnia. [przypis edytorski]

138. Zaraz napisałem do ojca, by się dowiedział o nich i doniósł mi (...) — synów Sołtana porwano na rozkaz cara Mikołaja i wywieziono do Moskwy do korpusu kadetów. Najmłodszy syn, Michał, miał wtedy niespełna cztery lata. [przypis redakcyjny]

139. miałem list od niego — Edward Jaroszyński, po powrocie do kraju uwięziony i osadzony w fortecy. [przypis redakcyjny]

140. A rivederla (wł.) — do widzenia. [przypis redakcyjny]

141. Aleksander Torlonia — bankier rzymski. [przypis redakcyjny]

142. piesa (fr.) — ustęp dzieła, fragment. [przypis redakcyjny]

143. Co do Pacównej, to jużci możem tak samo z Florencji jak z Rzymu z Kniaziewiczem korespondować — Kniaziewicz był opiekunem Pacównej, Sołtan jej współopiekunem. [przypis redakcyjny]

144. Salvanus — Sauvan. [przypis redakcyjny]

145. Delenda est Carthago (łac.) — trzeba zburzyć Kartaginę. [przypis redakcyjny]

146. memento mori (łac.) — pamiętaj o śmierci. [przypis redakcyjny]

147. caro facta (łac.) — [ma stać się] ciałem. [przypis redakcyjny]

148. cingente corona (łac.) — otaczającym wieńcem. [przypis redakcyjny]

149. Corpo di Dio! (wł.) — na Boga! [przypis redakcyjny]

150. coram in patriam (łac.) — otwarcie do ojczyzny. [przypis redakcyjny]

151. august — sierpień. [przypis edytorski]

152. agent de change (fr.) — ajent giełdowy. [przypis redakcyjny]

153. Otton O’Connel — Otto Rajecki, młody Litwin, chory na suchoty. [przypis redakcyjny]

154. Gib treulich mir die Hände (...) mir und dir — w dosłownym przekładzie z niemieckiego brzmi ten wiersz: „Podaj mi z ufnością ręce, bądź mi bratem i przed swym końcem nie odwracaj się znowu ode mnie! Jedna jest świątynia, w której klęczymy, jedno miejsce, do którego dążymy, jedno szczęście, dla którego płoniemy, i jedno niebo dla mnie i dla ciebie. [przypis redakcyjny]

155. manibus date lilia plenis! (łac.) — dawajcie pełnemi rękoma. [przypis redakcyjny]

156. Panna Szadurska — wiceprzeorysza zakonu wizytek w Kamieńcu Podolskim. [przypis redakcyjny]

157. Civita Vecchia — tak nazywano ks. Dorotę Czartoryską. [przypis redakcyjny]

158. Se non e vero e bene trovato (wł.) — Jeżeli to nie jest prawda, jest dobrze wymyślone. [przypis redakcyjny]

159. Ciekawość moją podbechtałeś niepomału, donosząc o powtórnej edycji — mowa o Nie-boskiej Komedii, której pierwsza edycja pojawiła się w r. 1835. Druga edycja pojawiła się w Paryżu w końcu 1836, wydanie Jełowieckiego i Spółki. [przypis redakcyjny]

160. „Dionir”Irydion. [przypis redakcyjny]

161. Tatarzyn — „Agaj-Han”. [przypis redakcyjny]

162. GrekIrydion. [przypis redakcyjny]

163. La matière a aussi son mérite; changeons de cuisine et de four (fr.) — Materia ma także swe zasługi: przemieńmy kuchnię i piec. [przypis redakcyjny]

164. Jaxiada — żartobliwy poemat Gaszyńskiego o Jaksie Marcinkowskim, marnym wierszoklecie warszawskim. [przypis redakcyjny]

165. piękna to kobieta, rozumna, jak anioł muzyki piękna (...) — Pani Delfina Heel-Handley. Po rozwodzie z mężem zaręczyła się z Danielewiczem. [przypis redakcyjny]

166. preghiera (wł.) — modlitwa. [przypis redakcyjny]

167. Jedyna prawda całej krytyki Ulrycha w tych mieści się wyrazach (...) — odnosi się list ten do recenzji Irydiona, napisanej przez p. L. Ulrycha. [przypis redakcyjny]

168. credat Judaeus Appelia (łac.) — cytat z satyry Horacego, znaczy: „w to niech sobie wierzy Żyd Icek” (Apella, nazwisko żydowskiej rodziny wyzwoleńców). [przypis redakcyjny]

169. Et s’il ne s’y trouve pas, à Francfourt (fr.) — A jeżeli go tam nie ma, w Frankfurcie. [przypis redakcyjny]

170. napisz mi kędy myślisz drogę swoją obrócić, a dołożę starań, by się z Tobą gdzie na niej spotkać — „W jesieni tegoż roku przyjazd Zygmunta do Wiednia. Zima razem spędzona. Wieczory, raczej noce, schodziły na wspólnych rozmowach u Danielewicza”. [z listu] A[dama] S[ołtana] [przypis redakcyjny]

171. Manibus date lilia plenis, purpureas spargam flores animamque nepotis... — Dajcie pełne dłonie lilij, będę rzucał purpurowe kwiaty na duszę wnuka... [przypis redakcyjny]

172. Sit tibi terra levis! — Niech ci ziemia będzie lekką. [przypis redakcyjny]

173. Stygia regna, inamabilis unda — Królestwo Styksu, wstrętna fala. [przypis redakcyjny]

174. Sternberg — Hof — Lubnik — Neisse — w tym miejscu w źródle znajduje się rysunek, na którym od nazwy Sternberg wiedzie ku dołowi kreska do podstawy trójkąta o wierzchołku również skierowanym w dół; u podstawy po lewej stronie jest umieszczone nazwa Hof, po prawej Lubnik, zaś u wierzchołka Neisse. [przypis edytorski]

175. Uściskaj ode mnie serdecznie Generała (...) — jenerała Wąsowicza. [przypis redakcyjny]

176. Fruś — stryjeczny brat Adama, Alfred Potocki, późniejszy namiestnik Galicji. [przypis redakcyjny]

177. Reyter — profesor matematyki. [przypis redakcyjny]

178. Galet — Francuz, guwerner Adama i Alfreda Potockich. [przypis redakcyjny]

179. pułkownik — Adam Sołtan. [przypis redakcyjny]

180. Widziałem ją — mowa o Elżbiecie Branickiej, późniejszej żonie poety. [przypis redakcyjny]

181. przeważa nad „boską” Julią — Julia Potocka, córka Alfreda i Józefy z Czartoryskich Potockich, później księżna Lichtenstein. [przypis redakcyjny]

182. najśliczniejsza zaś ze wszystkich jest maleńka — Katarzyna Branicka, późniejsza żona Adama Potockiego. [przypis redakcyjny]

183. La différence, qui existe entre Maurice et Adaś est que Maurice est un homme, qui est enfant, et Adaś un enfant, qui est homme (fr.) — Różnica, istniejąca między Maurycym i Adasiem, jest ta, że Maurycy jest mężczyzną, który jest dzieckiem, a Adaś dzieckiem, które jest mężczyzną. [przypis redakcyjny]

184. interesa mojego folwarku pruskiego — Kleszczewka pod Gdańskiem. [przypis redakcyjny]

185. Albergo di Europa (wł.) — hotel europejski. [przypis redakcyjny]

186. Godwinowi kłaniaj się, kontent jestem, że od Clarkiego miał wiadomość — przez czas pobytu w kraju Zygmunt Krasiński pisywał listy do Gaszyńskiego po francusku pod adresem „Mr. Godwin” albo „Mr. Toson chez Me. Baume”. [przypis redakcyjny]

187. donna Giovanina — Pani Joanna Bobrowa. [przypis redakcyjny]

188. Konstanty — Konstanty Danielewicz. [przypis redakcyjny]

189. Apage, apage Satanas! (łac.) — precz, precz, szatanie. [przypis redakcyjny]

190. Lubomirski — Kazimierz Lubomirski z Równego. [przypis redakcyjny]

191. fashion (ang.) — moda. [przypis redakcyjny]

192. Florestano Pepe — generał komenderujący w Neapolu. [przypis redakcyjny]

193. Adasia uściskaj, pani Arturowej złóż moje uszanowanie — hrabina Arturowa Potocka i syn jej Adam. [przypis redakcyjny]

194. K. — Komarowie. [przypis redakcyjny]

195. D. P. — Delfina z Komarów Potocka. [przypis redakcyjny]

196. Czyś widział Konstantego — Danielewicza. [przypis redakcyjny]

197. Brutti — Monsignor Brutti z kancelarii watykańskiej. [przypis redakcyjny]

198. che sara — sara (wł.) — co będzie, to będzie. [przypis redakcyjny]

199. Vehmgericht — średniowieczne sądy tajemne. [przypis redakcyjny]

200. Subjectivität, Objectivität, Idee, Begriff, Selbstbewusstsein (niem.) — podmiotowość, przedmiotowość, idea, pojęcie, świadomość. [przypis redakcyjny]

201. risum ne teneatis amici... (łac.) — nie wstrzymujcie śmiechu, przyjaciele. [przypis redakcyjny]

202. bizarre (fr.) — dziwaczny. [przypis redakcyjny]

203. sublime! (fr.) — podniosły, wspaniały. [przypis redakcyjny]

204. Pfauna, czyli raczej Sterba — nazwa gospody, w której poeta mieszkał z D. P. w Fryburgu Badeńskim. [przypis redakcyjny]

205. L’amor, che a nullo amato (wł.) — Miłość, która nikogo kochanego (nie uwalnia od wzajemnego kochania); cytat z Piekła Dantego. [przypis redakcyjny]

206. Strada Chiatamone — ulica w Neapolu. [przypis redakcyjny]

207. Henrykowa Potocka — z domu Sułkowska. [przypis redakcyjny]

208. Denken des Denkens (niem.) — myślenie myślenia. [przypis redakcyjny]

209. tak ciągnie się wszechrzecz — w tym miejscu w źródle pojawią się trzy diagramy, których z przyczyn technicznych nie można umieścić w naszej publikacji. [przypis edytorski]

210. Λογοσ (gr.) — logos; słowo, idea. [przypis edytorski]

211. zrównać — dorównać. [przypis redakcyjny]

212. Thatsachen — fakty. [przypis redakcyjny]

213. Thaten — czyny. [przypis redakcyjny]

214. Nachteoretische Thaten — czyny po-teoretyczne. [przypis redakcyjny]

215. Kto mówi o Keatsu? — por. list do Reeve’a [nr 9 z 22 XII 1830 i nr 43 z 10 XI 1831; Keatsu — dziś popr. forma Msc.: o Keatsie; red. WL]. [przypis redakcyjny]

216. Εύρηκα (gr.) — znalazłem, wiem. [przypis redakcyjny]

217. sześcią (daw.) — sześcioma. [przypis edytorski]

218. Midsummer-nights-dream (ang.) — Sen nocy letniej. [przypis redakcyjny]

219. morituris (łac.) — mających umrzeć. [przypis redakcyjny]

220. Villa Caposele — (nie Camposele) koło Formia — zawiera szczątki rzekomej willi Cycerona. [przypis redakcyjny]

221. co przeszłego roku — 21 kwietnia 1839 zatrzymał się Krasiński w Mola di Gaeta, jadąc w towarzystwie D. P. do Neapolu. [przypis redakcyjny]

222. za to, coś dał Jerzemu — Jerzy Lubomirski. [przypis redakcyjny]

223. Von Bilberstein — Wojciech z Bibersteinu Kazimierski, tłumacz Koranu i Gulistanu. [przypis redakcyjny]

224. Urbi et orbi! (łac.) — Rzymowi i całemu światu. [przypis redakcyjny]

225. tendre attachement (fr.) — serdeczności. [przypis redakcyjny]

226. Adesso parla! (wł.) — teraz mów! [przypis redakcyjny]

227. Patri patriae (łac.) — ojcu ojczyzny. [przypis redakcyjny]

228. Cerevisiam bibit — sententiam dixit (łac.) — wypił piwo i powiedział myśl. [przypis redakcyjny]

229. gdybyś przypadkiem spotkał Adasia — Adam Potocki. [przypis redakcyjny]

230. pannę El. — Elizę Branicką. [przypis redakcyjny]

231. Nessun maggior dolore (...) (wł.) — Nie ma większej boleści (niż przypominać sobie czasy szczęśliwe w nieszczęściu); Dante. [przypis redakcyjny]

232. pani B. — pani Bobrowa. [przypis redakcyjny]

233. Geist (niem.) — duch absolutny. [przypis redakcyjny]

234. Allgemeinheit (niem.) — powszechność. [przypis redakcyjny]

235. de philosophia et quibusdam aliis (...) de gratitudine (łac.) — o filozofii i niektórych innych sprawach [jak np.] o wdzięczności. [przypis redakcyjny]

236. Einleitung zur Historiosophie — właściwie: Prolegomena zur Historiosophie, tj. Wstęp do filozofii historii. [przypis redakcyjny]

237. Czytałem w Niemczech jakąś „Bogunkę”Bogunka na Gople, jeden z dwu utworów Powieści wielkopolskich, Ryszarda Berwińskiego (Wrocław, 1840). [przypis redakcyjny]

238. et de quibusdem aliis (łac.) — i o niektórych innych rzeczach. [przypis redakcyjny]

239. aurea mediocritas (łac.) — złota droga średnia. [przypis redakcyjny]

240. sententiam dixi — wypowiedziałem myśl. [przypis redakcyjny]

241. cerevisia — piwo. [przypis redakcyjny]

242. Aleksander — Czartoryski. [przypis redakcyjny]

243. tramontana (wł.) — wiatr północny. [przypis redakcyjny]

244. pani Zamoyska — Józefa z Walickich Zdzisławowa Zamoyska. [przypis redakcyjny]

245. Istota, którą oczy Twego ciała ujrzały — Pani Joanna Bóbr-Piotrowicka. [przypis redakcyjny]

246. Furiis agitatus Orestes (łac.) — Orestes, gnany przez Furie (po zabiciu matki). [przypis redakcyjny]

247. fiat lux (łac.) — niech się stanie światło. [przypis redakcyjny]

248. a już nie w biurku zatęchłych, lecz wolnem okąpanych powietrzem — mowa o rozprawie Z. Krasińskiego pt. Kilka słów o Juliuszu Słowackim, która ukazała się w IV. tomie poznańskiego „Tygodnika literackiego”. [przypis redakcyjny]

249. lana caprina (łac.) — o kozią wełnę, tj. o głupstwo. [przypis redakcyjny]

250. Czyś czytał Trętowiusa — tj. Bronisława Trentowskiego (1808–1869); zob. w dalszej części tomu listy do niego. [przypis redakcyjny]

251. a riveder le stelle (wł.) — aż znowu zobaczy gwiazdy. [przypis redakcyjny]

252. Ani anonimowo, ani autonimowo, ani heteronimowo (gr.) — ani bezimiennie, ani pod własnym, ani pod cudzym imieniem. [przypis redakcyjny]

253. via Sacra — ulica w Rzymie. [przypis redakcyjny]

254. ten artykuł — recenzja Trzech myśli i Nocy letniej w Dzienniku Narodowym. [przypis redakcyjny]

255. sub propria specie — pod własnym kątem widzenia. [przypis redakcyjny]

256. Ursyn — Julian Ursyn Niemcewicz. [przypis redakcyjny]

257. pokora i submisja (łac.) — poddanie się, uległość. [przypis redakcyjny]

258. Itria — Miasteczko między Terraciną a Gaetą. [przypis redakcyjny]

259. Liv. Odes. i Zof. Br. — Livio Odeschalchi i Zofia Branicka; mowa o ślubie panny Zofii Branickiej z ks. Odeschalchi. [przypis redakcyjny]

260. Dunajowce — majątek koło Kamieńca Podolskiego, który niegdyś należał do matki jenerała Krasińskiego, z domu Czackiej, siostry Tadeusza Czackiego. [przypis redakcyjny]

261. familia święta — rodzina Branickich. [przypis redakcyjny]

262. kurę stroić — nadskakiwać, starać się o względy (franc.: faire la cour). [przypis redakcyjny]

263. mnie i Konstantego — Konstantego Danielewicza. [przypis redakcyjny]

264. Fiat voluntas tua, Domine (łac.) — Niech się dzieje wola Twoja, Panie. [przypis redakcyjny]

265. mea culpa, mea maxima (łac.) — moja wielka, moja bardzo wielka [wina]. [przypis redakcyjny]

266. dives a nie divus — bogaty, a nie boski. [przypis redakcyjny]

267. bufon (franc.) — błazen; bufonada, błazeństwo, pyszałkowatość. [przypis redakcyjny]

268. To be or not to be, that is the question (ang.) — Czy być, czy nie być — oto jest pytanie. [przypis redakcyjny]

269. in persona (łac.) — we własnej osobie. [przypis redakcyjny]

270. sous-bande (fr.) — pod opaską. [przypis redakcyjny]

271. Tyś wtedy dowodził podkopywaczom, szedłeś do krainy romantyczności naszej (...) — mowa tu o spotkaniu Gaszyńskiego z Danielewiczem w czasie kampanii 1831 r. Gaszyński z korpusem Gełguda szedł na Litwę, Danielewicz ranny był w bitwie pod Ostrołęką. [przypis redakcyjny]

272. Chcesz, bym prosił tego pana o napisanie rozbioru greckiej książeczki — tj. Irydiona. [przypis redakcyjny]

273. cerevisiam bibit, sententiam dixit (łac.) — wypił piwo i powiedział myśl. [przypis redakcyjny]

274. risum ne teneatis, amici! (łac.) — nie wstrzymujcie śmiechu, przyjaciele. [przypis redakcyjny]

275. Wąsowiczowa — Anna z Tyszkiewiczów 1° voto za Aleksandrem Potockim, właścicielem Wilanowa. [przypis redakcyjny]

276. Rozmawiam z Elizą — Branicką, przyszłą swą żoną. [przypis redakcyjny]

277. Fregata — stałe określenie w listach Krasińskiego dla hr. Branickiej, matki Elizy. [przypis redakcyjny]

278. Boreal — Władysław Branicki, przyszły teść Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

279. blasfemować (fr.) — bluźnić. [przypis redakcyjny]

280. Malibranowa — Maria Malibran, wielka śpiewaczka francuska pochodzenia hiszpańskiego. [przypis redakcyjny]

281. Katarzyna Branicka — młodsza siostra Elizy. [przypis redakcyjny]

282. (...) i gwiazd i dźwięków i nieśmiertelności (...) — tu znajduje się w autografie wiersz: „Im dalej idę po drodze żywota (...)”. [przypis redakcyjny]

283. eccolo (wł.) — otóż i on. [przypis redakcyjny]

284. memento mori (łac.) — pamiętaj o śmierci. [przypis redakcyjny]

285. dignitas (łac.) — godność, dostojeństwo. [przypis redakcyjny]

286. Sandowa — tj. Pani George Sand. [przypis redakcyjny]

287. taking the measure of grave (ang.) — biorąc miarę na grób. [przypis redakcyjny]

288. Mikołaj Mianowski — od r. 1818 prof. położnictwa w Uniw. Wileńskim. [przypis redakcyjny]

289. od Witolda — Witolda Czartoryskiego, syna ks. Adama. [przypis redakcyjny]

290. eccolo (...) chi lo sa! (wł.) — Otóż to... kto to wie? [przypis redakcyjny]

291. Eccolo ignorantes sumus — Otóż jesteśmy nieświadomi. [przypis redakcyjny]

292. farewell, king (ang.) — bądź zdrów, królu. [przypis redakcyjny]

293. Konstanty — Konstanty Danielewicz. [przypis redakcyjny]

294. Od kiedyś się ożenił — St. Krasiński był żonaty z Dorotą Jabłonowską. [przypis redakcyjny]

295. Ta, która go kochała (...) — narzeczona Danielewicza, pani Delfina Heel-Handley, znakomita pianistka, dama dworu królowej bawarskiej. [przypis redakcyjny]

296. bo należeli już do 3-ciej epoki — por. wstęp do Przedświtu. [przypis redakcyjny]

297. angustia (łac.) — trudne położenie, kłopoty. [przypis redakcyjny]

298. second view (ang.) — powtórny widok, przeczucie. [przypis redakcyjny]

299. Antytetyczna (gr.) — wynikająca z antytezy, z przeciwstawiania się czemuś. [przypis redakcyjny]

300. Jerzy — Jerzy Lubomirski, przyjaciel Krasińskiego (1817–1872), pod koniec życia kurator Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. [przypis redakcyjny]

301. Ostatnia prelekcja — Mickiewicza w Collège de France, z dnia 1 lipca 1842 r. [przypis redakcyjny]

302. A. F. Villemain (1790–1870) — pisarz francuski, ówczesny minister oświecenia. [przypis redakcyjny]

303. Dziwny obywatel — Towiański. [przypis redakcyjny]

304. Lutecja — rzymska nazwa Paryża. [przypis redakcyjny]

305. Quod vis credere, crede (łac.) — wierz, w co chcesz wierzyć. [przypis redakcyjny]

306. Twój od dawna i do zgonu — celem zjechania się było przepisanie i oddanie do druku Przedświtu, który wyszedł jako dzieło Gaszyńskiego. [przypis redakcyjny]

307. amaritudinis plena (łac.) — pełna goryczy. [przypis redakcyjny]

308. zdrowie Aleksandra — Branickiego. [przypis redakcyjny]

309. Montfort — Hieronim Napoleon Karol ks. de Montfort. [przypis redakcyjny]

310. Topolina — Polska. [przypis redakcyjny]

311. kurmacher — słowo niemieckie, urobione przez poetę na wzór francuskiego faire la cour: nadskakiwać, ubiegać się o względy. [przypis redakcyjny]

312. Dis à ton ami, mon cher Alexandre (...) (fr.) — Powiedz swemu przyjacielowi, mój kochany Aleksandrze, że przyjmuję i że z głębi serca mówię „tak”, jeżeli moi rodzice się zgodzą — lecz pragnę bardzo rozmówić się z nim przedtem, bo mam w sercu tysiąc spraw. [przypis redakcyjny]

313. Ah, si seulement c’était possible (fr.) — Jeżeli tylko będzie to możliwe. [przypis redakcyjny]

314. devoré d’ambition — pożerany ambicją, pragnieniem sławy. [przypis redakcyjny]

315. 1-o Je sais qu’il est malade (...) — Po pierwsze: Wiem, że jest chory. Po drugie: Jeżeli jest smutny, będę się starała rozweselić go. Po trzecie: Jeżeli jest ambitny, będę się starała podzielić z nim tę ambicję, gdyż jest ona szlachetna. [przypis redakcyjny]

316. somnabulka (z łac.) — lunatyczka. [przypis redakcyjny]

317. Dawid Strauss — autor dzieła naukowego o życiu Chrystusa. [przypis redakcyjny]

318. Et rien, rien ne pourra jamais vous consoler (...) (fr.) — I nic, nic nie potrafi nigdy Pana pocieszyć? Nic. [przypis redakcyjny]

319. Comment, vous n’avez jamais (...) Qui j’ai eu d’immenses phases (...) — Jak to, czy Pan nigdy w swem życiu nie był szczęśliwym? Tak, miałem mnóstwo chwil szczęścia, ale to już nie wróci nigdy. [przypis redakcyjny]

320. Et m’aimerez vous un peu, après la Topola? — A będzie mnie Pan kochał troszeczkę, po Topoli (Polsce)? [przypis redakcyjny]

321. wraz z wyżywitami — jezuitami. [przypis redakcyjny]

322. aerumnarum plena est (łac.) — jest pełna trosk. [przypis redakcyjny]

323. Jędrzej — Andrzej Towiański. [przypis redakcyjny]

324. Władysław — Władysław Zamojski. [przypis redakcyjny]

325. idea wszystkich spaja i wiąże — mowa tu o protestacji emigrantów polskich przeciw Mirskiemu. [przypis redakcyjny]

326. Tam jest metempsychoza — mowa tu o prelekcjach Mickiewicza w Collège de France. [przypis redakcyjny]

327. zastałem już u siebie Bohdana — Zaleskiego. [przypis redakcyjny]

328. missale Romanum (łac.) — mszał rzymski; prawdopodobnie oznacza to Przedświt. [przypis redakcyjny]

329. Que votre règne d’amour arrive (fr.) — że wasze królestwo miłości zbliża się. [przypis redakcyjny]

330. mens divinior (łac.) — duch natchniony; tu: mowa o Towiańskim. [przypis redakcyjny]

331. renowacja (z łac.) — odnowienie. [przypis redakcyjny]

332. skoniurowany (łac.) — sprzysiężony. [przypis redakcyjny]

333. Mądrej głowie dość na dwie słowie (...) — mowa tu o bliskim ślubie Poety z panną Elizą Branicką. [przypis redakcyjny]

334. w Dreźnie — gdzie miał się odbyć ślub Poety. [przypis redakcyjny]

335. vale et ama (łac.) — bądź zdrów i kochaj. [przypis redakcyjny]

336. l’autel et le trône (fr.) — ołtarz i tron. [przypis redakcyjny]

337. Resurrekcja — Stoffelsa. [przypis redakcyjny]

338. ce pacte scellé, où l’âme s’est incorporé une autre âme (fr.) — przypieczętowany układ, w którym dusza wciela się w drugą duszę. [przypis redakcyjny]

339. chwilę, w której zrobił dla ojca to — mowa o ślubie z hr. Elizą Branicką, dokonanym w Dreźnie, 24 lipca 1843 r. [przypis redakcyjny]

340. pani de la Haye — wspólna bona francuska Z. Krasińskiego i A. Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

341. Paszkiewicz — Namiestnik Królestwa Polskiego. [przypis redakcyjny]

342. Zapewnieś czytał przeczucie Mickiewicza o Tobie — w wykładach Collège de France z d. 6 i 13 czerwca 1843. [przypis redakcyjny]

343. Polska Chrystusowa — pismo poświęcone zasadom społecznym, wydawane staraniem L. Królikowskiego, tomów 2, Paryż 1843. [przypis redakcyjny]

344. Veni Creator Spiritus (łac.) — Przyjdź, Duchu Stworzycielu. [przypis redakcyjny]

345. Aerumnarum plenus (łac.) — pełen trosk. [przypis redakcyjny]

346. p. Adam — Mickiewicz. [przypis redakcyjny]

347. księżyc piołuniowy — miesiąc poślubny. [przypis redakcyjny]

348. list od Augusta — Augusta Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

349. p. Branicki — teść poety. [przypis redakcyjny]

350. oktobris — października. [przypis edytorski]

351. nada (z ros.) — wolno. [przypis edytorski]

352. in aeternum (łac.) — na wieczność. [przypis redakcyjny]

353. Pani Arturowa — Zofia z Branickich Arturowa Potocka. [przypis redakcyjny]

354. divination poétique (fr.) — proroctwo poetyckie. [przypis redakcyjny]

355. bottomless perdition (ang.) — zupełna zguba. [przypis redakcyjny]

356. Malheur à votre mère qui vous a mis au monde (...) vous-même (fr.) — Przekleństwo twej matce, która cię wydała na świat, przekleństwo mnie, który cię spłodziłem, przekleństwo kobiecie, która cię poślubiła, przekleństwo tobie samemu. [przypis redakcyjny]

357. Vous êtes un egoiste qui, pour cuire son oeuf, brulerait la maison de son meilleur ami (fr.) — Jesteś egoistą, który, aby upiec swą pieczeń, gotów spalić dom najlepszego swego przyjaciela. [przypis redakcyjny]

358. ta panna — żona poety. [przypis redakcyjny]

359. Freg. — Fregata; tak nazywa poeta stale swą, teściową. [przypis redakcyjny]

360. que je garde certaines convenances (fr.) — żebym zachowywał przyjęte formy towarzyskie. [przypis redakcyjny]

361. un conte de Fée (fr.) — baśń o wróżce. [przypis redakcyjny]

362. Listy z Krakowa — dzieło Kremera. [przypis redakcyjny]

363. czem bym mógł obarczyć Augusta — Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

364. Debaty — „Journal des Debats”, wielki dziennik paryski, założony w r. 1789. [przypis redakcyjny]

365. Nemury — Ks. de Nemours, drugi syn Ludwika Filipa. [przypis redakcyjny]

366. p. Amorowski — car Mikołaj. [przypis redakcyjny]

367. Jan — Jan Zamoyski. [przypis redakcyjny]

368. I knew the perfect Beauty and therefore I am alone on the earth (ang.) — Poznałem doskonałą piękność i dlatego jestem samotny na ziemi. [przypis redakcyjny]

369. The shiver of unhappiness (ang.) — drżenie na myśl o nieszczęściach. [przypis redakcyjny]

370. meliorem partem elegit (łac.) — wybrał lepszą część. [przypis redakcyjny]

371. Reszta rzeczy, które Ci przesyłam, niech się dostanie Czajce (...) — sześćdziesiąt dukatów posłano Czajkowskiemu, na ręce księcia Adama w grudniu 1843 r. [przypis redakcyjny]

372. Com Ci radził, pamiętaj przeczytać, przeczytaj, poznasz głos przyjaciela, daj Boże, by nie na puszczy wołającyPrzedświt. [przypis redakcyjny]

373. Vale et ama (łac.) — bądź zdrów [a. zdrowa] i kochaj. [przypis redakcyjny]

374. Consuelo — bohater powieści pani George Sand pod tymże tytułem. [przypis redakcyjny]

375. Rozpędowska — panna respektowa matki poety. [przypis redakcyjny]

376. Henryk Lubomirski — ojciec Jerzego Lubomirskiego, przyjaciela poety. [przypis redakcyjny]

377. Iles Britanniques (fr.) — wyspy brytyjskie. [przypis redakcyjny]

378. eximius (łac.) — wyjątkowy, znakomity. [przypis redakcyjny]

379. omnipraesentia (łac.) — wszechobecność. [przypis redakcyjny]

380. vulgi cingentem coronam (łac.) — wieniec (otrzymany od) ludu, otaczający (skronie). [przypis redakcyjny]

381. Legi satisfactum est (łac.) — stało się zadość prawu (domyślnie: małżeńskiemu). [przypis redakcyjny]

382. lex (łac.) — prawo. [przypis edytorski]

383. od dnia tego otchłannego, bezdennego, horrorycznego w Dreźnie — tj. od dnia ślubu poety. [przypis redakcyjny]

384. briefträger (niem.) — listonosz. [przypis redakcyjny]

385. come corpo morto cade (wł.) — jak pada umarłe ciało. [przypis redakcyjny]

386. Bardesanes — gnostyk II wieku, żyjący w Edessie. [przypis redakcyjny]

387. entelechia (z gr.) — u filozofa Arystotelesa przemiana zawartych w kimś lub czemś możliwości w rzeczywistość. [przypis redakcyjny]

388. Cel zaś do osiągnienia zupełnie ten sam, jaki wyraziłeś, że żądany przez nią (...) — mowa tu o procesie rozwodowym Delfiny Potockiej. [przypis redakcyjny]

389. ratunek tylko z góry — tj. z Petersburga. [przypis redakcyjny]

390. modus in rebus (łac.) — sposobu. [przypis redakcyjny]

391. γνώσις χατ’ έξοχήν (gr.) — doskonała wiedza. [przypis redakcyjny]

392. pugilat (łac.) — walka na pięści. [przypis redakcyjny]

393. Rogierek — Raczyński. [przypis redakcyjny]

394. πατρός άγνώστον (gr.) — patros agnoston; nieznanego ojca. [przypis redakcyjny]

395. pisz mi o Siostrze — Delfinie Potockiej. [przypis redakcyjny]

396. dolor artriticus ambiens et volalilis (łac.) — ból artretyczny latający i przejściowy. [przypis redakcyjny]

397. czytałem „Czarnieckiego” — mowa o dziele Kajetana Koźmiana pt. Stefan Czarniecki. Poemat w 12-tu pieśniach wydanym dopiero po śmierci autora w Poznaniu w r. 1858. [przypis redakcyjny]

398. w liście do Jędrzeja — Jędrzeja Koźmiana. [przypis redakcyjny]

399. sine ira et studio (łac.) — bez gniewu i bez przychylności, tj. bezstronnie. [przypis redakcyjny]

400. Ecce Deus (łac.) — oto Bóg. [przypis redakcyjny]

401. conscientia (łac.) — świadomość. [przypis redakcyjny]

402. Więc Ty tak chodzisz po świecie, trzymając w ręku trzech umarłych (...) — na lasce, pamiątce po Rajeckim, są dwie tarcze; na jednej wyryte: „Rajecki, Danielewicz”, na drugiej kilka słów Zygmunta. [przypis redakcyjny]

403. Divide et impera (łac.) — rozdzielaj i panuj; [dziel i rządź; red. WL]. [przypis redakcyjny]

404. non est saltus in natura (łac.) — nie ma skoku w przyrodzie. [przypis redakcyjny]

405. w szufladzie Twojej leżyPrzedświt. [przypis redakcyjny]

406. universum (łac.) — wszechświat. [przypis redakcyjny]

407. schowaj go do szuflady, niech leży obok siostry — jeden z Psalmów Przyszłości, zapewne pierwsza redakcja Psalmu Miłości. [przypis redakcyjny]

408. Tłumaczenie też „Dziewicy Orleańskiej” (...) — przekład Odyńca, zawarty w IV tomie jego Tłumaczeń (Wilno, 1843). [przypis redakcyjny]

409. Czajka — Michał Czajkowski, znany powieściopisarz. [przypis redakcyjny]

410. RobertRobert Diabeł, opera Mayerbeera. [przypis redakcyjny]

411. Meliorem, meliorem elegit (łac.) — wybrał lepszą, lepszą [część]. [przypis redakcyjny]

412. (...) królów naszych groby rytuje — odlewy metalowe, przedstawiające grobowce królów polskich na Wawelu. [przypis redakcyjny]

413. novembris — listopada. [przypis edytorski]

414. Sylfida — Delfina Potocka. [przypis redakcyjny]

415. novembra — listopada. [przypis edytorski]

416. list Aleksandra — Aleksandra Komara, brata p. Delfiny. [przypis redakcyjny]

417. Eli, Eli, Lama Sabachtani! (hebr.) — Panie, Panie, czemuś mnie opuścił. [przypis redakcyjny]

418. Alfons — Hr. Alfons Sierakowski, zięć Sołtana. [przypis redakcyjny]

419. w Nicei zastanę jeszcze cel mojej podróży — Delfinę Potocką. [przypis redakcyjny]

420. Rogier przyjechał starać się o Kasię — Branicką, późniejszą Adamową Potocką. [przypis redakcyjny]

421. Kochalby se seznati pana Krasinskeho (czes.) — pragnąłby poznać [pana Krasińskiego; red. WL]. [przypis redakcyjny]

422. Crasne — Krasiński. [przypis redakcyjny]

423. dalsze Ci przyszlę moje zawiadomienia i prośby — Krasiński przywiózł ze sobą pierwsze trzy Psalmy Przyszłości do druku. [przypis redakcyjny]

424. Leone Leoni — rzeźbiarz i medalier XVI w. [przypis redakcyjny]

425. augusta (z łac.) — sierpnia. [przypis edytorski]

426. Czerski i Ronge — ks. Jan Czerski (1813–1893) i ks. Jan Ronge (1813–1887), propagatorzy neokatolickiego kościoła w Niemczech, czyli katolików niemieckich. [przypis redakcyjny]

427. amalgamiert sich mit dem Herrn nicht körperlich, sondern indentificiert sich mit Ihm geistig (niem.) — nie stapia się z Panem cieleśnie, lecz jednoczy się z Nim duchowo. [przypis redakcyjny]

428. priesterlich (niem.) — kapłańskim. [przypis redakcyjny]

429. François Mignet — historyk francuski, wydał 1845 roku dzieło pt. Antonio Perez et Philippe II. [przypis redakcyjny]

430. en pature spirituelle (fr.) — na pokarm duchowy. [przypis redakcyjny]

431. (...) każ ojcu „Moniki” — Ary Scheffer. [przypis redakcyjny]

432. z Tapanowiczem — „Tapanowicz” oznacza Paskiewicza (?). [przypis redakcyjny]

433. le moment de quiétude (fr.) — chwila spokoju, ciszy. [przypis redakcyjny]

434. shrink away from immortality (ang.) — oddalać się od nieśmiertelności. [przypis redakcyjny]

435. Wróciłem teraz do zameczku mego, w tym rodzaju — w liście dość nieudolny rysunek piórem zameczku gotyckiego w Opinogórze, postawionego przez jen. Krasińskiego dla syna, a spalonego w czasie wojny światowej. [przypis redakcyjny]

436. cavaliere che puzza (wł.) — szlachcic, który śmierdzi. [przypis redakcyjny]

437. M... — Mycielski. [przypis redakcyjny]

438. Sobolewskich nie ma (...) — Sobolewscy: ojciec, Ignacy, były sekretarz stanu do spraw Królestwa Polskiego, i synowie jego: Józef i Jerzy. [przypis redakcyjny]

439. Mais dans ce cas c’est bien ma femme (fr.) — Ale w takim razie to jest zapewne moja żona. [przypis redakcyjny]

440. Antoś — Antoni Wojtach, służący. [przypis redakcyjny]

441. August i principino — August Cieszkowski i Jerzy Lubomirski. [przypis redakcyjny]

442. Hodie mihi, cras tibi (łac.) — dzisiaj mnie, jutro tobie. [przypis redakcyjny]

443. te panie — Eliza Krasińska i Delfina Potocka. [przypis redakcyjny]

444. być z Tobą, Wojewodo, w Ο Campów Elis — [chodzi o] Rond-point, pl. na Polach Elizejskich w Paryżu. [przypis redakcyjny]

445. papież widział papieża i uścisk dwu-papieski widziany był w Watykanu sali — Mowa o wizycie cara Mikołaja w Watykanie. [przypis redakcyjny]

446. odpadnie ostatecznie serce od kopuły pękniętej — Kościół św. Piotra, aluzja do Legendy Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

447. starca — Papieża Grzegorza XVI. [przypis redakcyjny]

448. Mowa pana Adama do księcia Adama, o panu Andrzeju — tj. A. Mickiewicza do A. Czartoryskiego o A. Towiańskim. [przypis redakcyjny]

449. Czy nic nie wspominał ci o Ps. — o Psalmach Przyszłości, które pojawiły się pod koniec 1845 r. [przypis redakcyjny]

450. Powiedz mi, czy mam do Juliusza — Juliusza Słowackiego. [przypis redakcyjny]

451. Izydora — Sobańskiego. [przypis redakcyjny]

452. żeś rad z władysławowej przemiany — Wł. Zamojskiego. [przypis redakcyjny]

453. ten autor szalonym był — mowa o autorze Psalmów Przyszłości, a zatem o Krasińskim. W ten sposób ostrzega poeta przed zdradzeniem komukolwiek jego autorstwa. [przypis redakcyjny]

454. kurs — kurs literatury słowiańskiej Cypriana Roberta w zastępstwie Mickiewicza. [przypis redakcyjny]

455. od kiedym przeczytał we wszystkich gazetach, co się stało — mowa o rzezi galicyjskiej. [przypis redakcyjny]

456. August — Cieszkowski. [przypis redakcyjny]

457. Smutne proroctwo ktoś im wypsalmował (...) — aluzja do Psalmu Miłości. [przypis redakcyjny]

458. za antropofagów (z gr.) — ludożerców. [przypis redakcyjny]

459. Ary Scheffer (1795–1858) — malarz holendersko-francuski, twórca portretów Krasińskiego i jego rodziny. [przypis redakcyjny]

460. iusticia regnorum fundamentum (łac.) — sprawiedliwość podwaliną państw. [przypis redakcyjny]

461. napisałem dziś zaraz do pana Adama w Wiedniu — Adama Potockiego. [przypis redakcyjny]

462. ideé orientale (fr.) — pomysł wschodni. [przypis redakcyjny]

463. moja HierozolimaPsalmy Przyszłości. [przypis redakcyjny]

464. list do Augusta — Zamoyskiego. [przypis redakcyjny]

465. Orcio — Jerzy Lubomirski. [przypis redakcyjny]

466. ze Świtem — mowa o dziele Cieszkowskiego Ojcze nasz. [przypis redakcyjny]

467. sunt lacrimae rerum et mentem mortalia tangunt (łac.) — istnieją łzy (wypłakane przez) rzeczy a cierpienia ludzkie wstrząsają sercem. [przypis redakcyjny]

468. owego piszczyka, który do Metternicha list o tem napisał — tj. Aleksandra Wielopolskiego. [przypis edytorski]

469. salto mortale (wł.) — skok śmiertelny, grożący śmiercią. [przypis redakcyjny]

470. p. Adam — Mickiewicz. [przypis redakcyjny]

471. odbiega od pana Andrzeja — Towiańskiego. [przypis redakcyjny]

472. Mais que Diable voulez vous que j’y fusse? (fr.) — Ale cóż, do diabła, chcecie, abym uczynił? [przypis redakcyjny]

473. Ten Adam — Gurowski. [przypis redakcyjny]

474. cave (łac.) — strzeż się. [przypis redakcyjny]

475. Twój Thiers — Thiers J. L. A. (1797–1877) znany historyk i polityk, zwalczający wówczas namiętnie Guizota. [przypis redakcyjny]

476. by obalić Gu-a — Guizota, wówczas prezesa ministrów francuskich. [przypis redakcyjny]

477. Bądź łaskaw 1500 fr. panu A. — Mickiewiczowi. [przypis redakcyjny]

478. (...) co potrzeba u Th. — bankiera Thurneyssena. [przypis redakcyjny]

479. Sieraw-mu — jenerałowi Sierawskiemu na emigracji. [przypis redakcyjny]

480. cynkować — drukować swe dzieło pt. Ojcze Nasz. [przypis redakcyjny]

481. malle-pocztą (fr.) — pocztą listową. [przypis redakcyjny]

482. środek, przydatny do celu owego; zda się, że 800 fr. wystarczą (...) — Trentowski w r. 1847 napisał Wizerunki duszy narodowej (wyszły w Paryżu 1848 r.). W tej pracy, równie jak w poprzednio wydanej przez Trentowskiego Przedburzy politycznej, znajdują się ustępy pióra Z. Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

483. mowę Montalemberta — wygłoszoną w sprawie Polski dn. 21 stycznia 1817 w paryskiej Izbie Panów. [przypis redakcyjny]

484. sat est (łac.) — dosyć. [przypis redakcyjny]

485. żywy duch przystanie na śmierć swoją — tj. na stały pobyt w Królestwie. [przypis redakcyjny]

486. jeszcze przeszlę Ci więźnia — poemat Ostatni. [przypis redakcyjny]

487. Celina — tj. Krasiński. [przypis redakcyjny]

488. okpił J-go — Jerzego Lubomirskiego. [przypis redakcyjny]

489. Panna Katarzyna — Branicka. [przypis redakcyjny]

490. Scena w nr 38 — u Delfiny Potockiej. [przypis redakcyjny]

491. o Adamie — Mickiewiczu. [przypis redakcyjny]

492. sui generis (łac.) — w swoim rodzaju, oryginalny. [przypis redakcyjny]

493. G-ał — generał, tj. Maurycy Mycielski. [przypis redakcyjny]

494. gotowość do przyjęcia botanicznego zielnika — rękopisów Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

495. Kocio Br. żeni się z córką Hermana — Konstanty Branicki z Jadwigą, córką Hermana Potockiego i żony jego z Mokronowskich. [przypis redakcyjny]

496. juste-milieu (fr.) — sprawiedliwy, słuszny środek. [przypis redakcyjny]

497. sacrosanctum (łac.) — najwyższa świętość. [przypis redakcyjny]

498. tłumaczenie Danta — urywek przekładu Piekła przez C. Norwida. [przypis redakcyjny]

499. Kłaniaj mu — Norwidowi. [przypis redakcyjny]

500. pan Stefan — Witwicki, chory śmiertelnie na ospę; umarł 19 kwietnia 1847 r. [przypis redakcyjny]

501. Co do matki M. — matka Makryna Mieczysławska, rzekoma przeorysza i męczenniczka z Mińska, w rzeczywistości niezmiernie sprytna oszustka. [przypis redakcyjny]

502. książę świata tego — Car Mikołaj I. [przypis redakcyjny]

503. Super aspicum et basiliscum — właściwie: super aspicon (lub aspicem) et basiliscum (ambulabis), cytat z średniowiecznego hymnu łacińskiego znaczy: „(będziesz się przechadzał) na żmii i bazyliszku”. [przypis redakcyjny]

504. De litteratura res erat (łac.) — chodziło o literaturę. [przypis redakcyjny]

505. Makryna — Makryna Mieczysławska. [przypis redakcyjny]

506. nieboszczyk Grzegórz — papież Grzegorz XVI. [przypis redakcyjny]

507. Chwała Bogu, że tak po Turczech i Ameryce latasz (...) — mowa o utworze Gaszyńskiego pt. Reszty pamiętników Macieja Rogowskiego, rotmistrza konfederacji barskiej, Paryż, 1847. [przypis redakcyjny]

508. Rogier — Raczyński. [przypis redakcyjny]

509. August — Cieszkowski. [przypis redakcyjny]

510. Ojczyźniak — pod tym pseudonimem ogłosił Trentowski Wizerunki duszy narodowej. [przypis redakcyjny]

511. Dieu dispose (fr.) — Bóg rozporządza. [przypis redakcyjny]

512. ścierki ich — korekty Dnia Dzisiejszego. [przypis redakcyjny]

513. kuzynek zająca — Królikowski, wydawca Dnia Dzisiejszego. [przypis redakcyjny]

514. l’ordre regne à V... (...) l’ordre regne à hôtel Praslin (fr.) — „porządek panuje w Warszawie” (słynne słowa ministra K. Periera o zdobyciu Warszawy przez Paskiewicza), a drugie „porządek panuje w pałacu Praslin”. [przypis redakcyjny]

515. L’Echo du Ciel (fr.) — Echo nieba. [przypis redakcyjny]

516. a Domino factum est istud (łac.) — owa rzecz jest stworzona przez Boga. [przypis redakcyjny]

517. tylko tej ofierze jednej swojej zły i okrutny — Teobald Książę Praslin zamordował 18 sierpnia 1847 r. swoją żonę, córkę marszałka Sebastianiego, a w więzieniu odebrał sobie życie przy pomocy trucizny. [przypis redakcyjny]

518. co słychać o koźmianowym „Dniu dzisiejszym”Dzień dzisiejszy, Krasińskiego wyszedł jako utwór „Autora wiersza Do Mistrzów Słowa”, czyli Stanisława Koźmiana. [przypis redakcyjny]

519. myśli obrzydliwe — o samobójstwie. [przypis redakcyjny]

520. πόδας ώχύς (gr.) — szybkonogi. [przypis redakcyjny]

521. Jest Wład., jest Orpisz., jest Kajs. — Władysław Zamoyski, Ludwik Orpiszewski, ks. Hieronim Kajsiewicz. [przypis redakcyjny]

522. haeret lateri letalis arundo (łac.) — tkwi w boku śmiertelna strzała. [przypis redakcyjny]

523. fiat lux (łac.) — niech się stanie światło. [przypis redakcyjny]

524. utinam sim falsus vates! (łac.) — obym był fałszywym wieszczem. [przypis redakcyjny]

525. quos perdere vult, prius dementat (łac) — tych, których chce zgubić, (Bóg) najpierw ogłupia. [przypis redakcyjny]

526. p. Kajetan — K. Koźmian. [przypis redakcyjny]

527. Weyssenhof — Lucjan Weyssenhof. [przypis redakcyjny]

528. opowiadając o widzeniu się z Panem Adamem — Mickiewiczem. [przypis redakcyjny]

529. o Henryku — tj. o Zygmuncie Krasińskim. [przypis redakcyjny]

530. Pani D. — Delfina Potocka. [przypis redakcyjny]

531. Ah! comme je voudrais aller avec vous (fr.) — Ach, jakżebym chciała pojechać z panem. [przypis redakcyjny]

532. Je ne puis pas (fr.) — nie mogę. [przypis redakcyjny]

533. Emmenez moi avec vous comme je voudrai (fr.) — niech mnie pan weźmie z sobą, jakżebym chciała itd. [przypis redakcyjny]

534. jak w Władysławie — generale Zamoyskim. [przypis redakcyjny]

535. August — Cieszkowski. [przypis redakcyjny]

536. emeuta (z fr. emeute) — zbiegowisko, tumult, rozruch. [przypis redakcyjny]

537. pan Adam — Adam Mickiewicz. [przypis redakcyjny]

538. dzieło o Modlitwie Pańskiej (...) przeczytajOjcze nasz Augusta Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

539. sprawdzi się „Sen” — mowa o Legendzie. [przypis redakcyjny]

540. August — Cieszkowski. [przypis redakcyjny]

541. reprezentować Topolinę — tj. Polskę. [przypis redakcyjny]

542. wiesz, kogo — cara Mikołaja I. [przypis redakcyjny]

543. stroskanych onych i sędziwych — tj. ojca swego, jen. W. Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

544. na wieść o wzięciu Warszawy cieszyli się i tańczyli noc całą — są to naiwne plotki, krążące wówczas na emigracji o Towiańskim. [przypis redakcyjny]

545. Adam — Mickiewicz. [przypis redakcyjny]

546. Comité du Salut public (fr.) — komitet zbawienia [ocalenia] publicznego. [przypis redakcyjny]

547. supernaturalizmy (z łac.) — rzeczy nadnaturalne. [przypis redakcyjny]

548. Wład. — Władysław Zamoyski. [przypis redakcyjny]

549. Vado — Stanisław Małachowski. [przypis redakcyjny]

550. potęga Makryny, nabyta zasługą męczeńską — prawdziwą postać Makryny Mieczysławskiej odkryły dopiero badania ks. J. Urbana, ogłoszone drukiem w rozprawie pt.: Makryna Mieczysławska w świetle prawdy, Kraków 1923, s. 139. [przypis redakcyjny]

551. eks-profesor — minister Guizot. [przypis redakcyjny]

552. Sandowa — pani George Sand, właściwie Aurora Dudevant (1804–1876), znakomita powieściopisarka francuska. [przypis redakcyjny]

553. z ouvrierami (z fr.) — robotnikami. [przypis redakcyjny]

554. Czytał mi list Aleksandra Chodźki, pisan do Mikołaja — list z d. 18 sierpnia 1844 r. Ob[acz] Wybór pism Towiańskiego w wydaniu II Stan[isława] Pigonia (Bibl. Narod. Nr 8) s. 126–133. [przypis redakcyjny]

555. o ten to list, zaniesion do ambasady moskiewskiej w Paryżu, Kamiński wystąpił — pułk. Mikołaj Kamieński, ogłosił w r. 1845 odezwę w sprawie listu Al. Chodźki. [przypis redakcyjny]

556. oni — towiańczycy. [przypis redakcyjny]

557. Dans ces temps, Sire, de miséricorde du Seigneur (...) de votre Majesté (fr.) — w tych czasach miłosierdzia bożego, Najjaśniejszy Panie, złagodniała twarda granica między żywymi i umarłymi i duchy zmarłych, pomiędzy innymi duch cesarza Aleksandra, otaczają tron Waszej Cesarskiej Mości. [przypis redakcyjny]

558. dziewięć pawłów — Paolo, ówczesna moneta papieska. [przypis redakcyjny]

559. augustowych — Augusta Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

560. à trois rubis (fr.) — na trzy rubiny. [przypis redakcyjny]

561. Eliza — żona Zygm. Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

562. posąg Mojżesza — rzeźba Michała Anioła. [przypis redakcyjny]

563. varnished gentleman (ang.) — tu: lalka salonowa. [przypis redakcyjny]

564. posąg paryjski — posąg z marmuru paryjskiego. [przypis redakcyjny]

565. oficjalni — tj. Kościół katolicki. [przypis redakcyjny]

566. omarostwo — Omar, kalif arabski (634–641), osławiony spaleniem sławnej biblioteki aleksandryjskiej. [przypis redakcyjny]

567. extra muros (łac.) — poza murami (roz[umie] się: katolicyzmu). [przypis redakcyjny]

568. w Babilonie — Paryżu. [przypis redakcyjny]

569. 22-go zaczął się rozruch — tj. rewolucja lutowa, która dnia 24 lutego doprowadziła do ogłoszenia rzeczypospolitej. [przypis redakcyjny]

570. Sorr. — Sorrento, tu: Delfina Potocka. [przypis redakcyjny]

571. morale de la fable (fr.) — nauka moralna bajki. [przypis redakcyjny]

572. pierwszy tom — dzieła Cieszkowskiego: Ojcze nasz. [przypis redakcyjny]

573. la bande infernale (fr.) — zgraja piekielna. [przypis redakcyjny]

574. Władysław — Zamoyski. [przypis redakcyjny]

575. crux crucis (łac.) — krzyż krzyża. [przypis redakcyjny]

576. abominatio desolationis (łac.) — wstręt do osamotnienia. [przypis redakcyjny]

577. Kis-wą — Kisielową, z domu Potocką. [przypis redakcyjny]

578. Eliza — Zygmuntowa Krasińska. [przypis redakcyjny]

579. Ten, który walczy z BogiemGenesis, XXXII, 28. [przypis redakcyjny]

580. Ciceruacchio — głośny wówczas w Rzymie agitator ludowy. [przypis redakcyjny]

581. o abominacji, desolacji — abominacja (z łac.): rzeczy wstrętne; desolacja (z fr.): spustoszenie. [przypis redakcyjny]

582. P. Ad. — Mickiewicz. [przypis redakcyjny]

583. χατ’ έξοχήν (gr.) — nadzwyczajnie, przede wszystkim. [przypis redakcyjny]

584. guarda e passa (wł.) — spojrzyj i przejdź. [przypis redakcyjny]

585. już go nie widział — Mickiewicza. [przypis redakcyjny]

586. Alfons de Lamartine (1790–1869) — francuski poeta i mąż stanu. [przypis redakcyjny]

587. Prodrom — dzieło Wrońskiego: Prodrome du Messianisme. [przypis redakcyjny]

588. Rey — Willa „Rey” w Nicei. [przypis redakcyjny]

589. la bande infernale (fr.) — gromada piekielna. [przypis redakcyjny]

590. Leuchtenberg — książę Maks. Eug. Leuchtenberg, zięć Mikołaja I, miał wedle pogłosek ówczesnych zostać wicekrólem Królestwa Polskiego. [przypis redakcyjny]

591. Co list do Metternicha zapowiadał — list otwarty do ks. Metternicha ogłosił z powodu rzezi 1846-go (w języku francuskim) Al. Wielopolski. [przypis redakcyjny]

592. Lojola — tj. jezuici. [przypis redakcyjny]

593. Lękam się o kopułę — kopułę kościoła św. Piotra, jak w Legendzie, czyli o Kościół katolicki. [przypis redakcyjny]

594. książę — ks. Adam Czartoryski. [przypis redakcyjny]

595. ostrzeż o tem Władysława — Władysława Zamojskiego. [przypis redakcyjny]

596. Pan Adam — Adam Mickiewicz. [przypis redakcyjny]

597. Aaronowi — Mickiewiczowi. [przypis redakcyjny]

598. laissez faire (fr.) — pozwolić działać. [przypis redakcyjny]

599. gołąbki — Mastaiowie (papież ze swą rodziną); rodowe nazwisko Piusa IX było: hr. Mastai-Ferretti. [przypis redakcyjny]

600. gołąbek — Pius IX. [przypis redakcyjny]

601. Babilon — Paryż. [przypis redakcyjny]

602. Tow-go — Towiańskiego. [przypis redakcyjny]

603. M-czem — Mickiewiczem. [przypis redakcyjny]

604. Ksawery — Branicki. [przypis redakcyjny]

605. Rita — Rzeczpospolita. [przypis redakcyjny]

606. voeh mundo — biada światu. [przypis redakcyjny]

607. Conciergèrie — więzienie. [przypis redakcyjny]

608. Cavaignac — jenerał Eugeniusz Cavaignac, ówczesny minister wojny. [przypis redakcyjny]

609. Władysław — Zamoyski. [przypis redakcyjny]

610. Książę w Lambert wciąż — książę Adam Czartoryski w Hotel Lambert, w Paryżu. [przypis redakcyjny]

611. Książęta i szlachta rzymska warta Gemonii — [chodzi o] scalae gemoniae, [tj.] gemońskie schody prowadzące do więzienia mamertyńskiego w starożytnym Rzymie; nimi zrzucano do Tybru trupy skazanych. [przypis redakcyjny]

612. Colluvio nationum, sentina gentium (łac.) — zlew narodów, szumowiny ludów. [przypis redakcyjny]

613. przez Kasię — Branicką. [przypis redakcyjny]

614. chciał sobie w łeb strzelić — Jerzy Lubomirski. [przypis redakcyjny]

615. Adam — Potocki. [przypis redakcyjny]

616. Gabriel Mastai — bratanek Piusa IX. [przypis redakcyjny]

617. wraz z Krucyfiksem — Gaszyńskim. [przypis redakcyjny]

618. Vado — Małachowski. [przypis redakcyjny]

619. i podczas tego obłędu w łeb sobie strzela — Ob. list do Trentowskiego z d. 25 października 1848 roku. III, 249 i 250. [przypis redakcyjny]

620. wychowanie Ksawerego — Branickiego. [przypis redakcyjny]

621. incredibile dictu (łac.) — nie do uwierzenia. [przypis redakcyjny]

622. Jerzy — Lubomirski. [przypis redakcyjny]

623. Jużeś nie poseł — Sejm pruski rozwiązano 5 grudnia 1848. [przypis redakcyjny]

624. na czele Ligi — „Liga Polska” w Poznańskiem, zawiązana dzięki inicjatywie Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

625. głupie linki — lewica sejmowa. [przypis redakcyjny]

626. odmowę głosujących — odmowa uchwalenia rządowi pruskiemu podatków była powodem rozwiązania sejmu pruskiego. [przypis redakcyjny]

627. exemplo monitus (łac.) — upomniany przykładem. [przypis redakcyjny]

628. po obiorze prezesa — tj. po 10 grudnia, dniu wyboru prezydenta rzeczypospolitej francuskiej. [przypis redakcyjny]

629. Gdzie Pius IX? Zniknął (...) — Pius IX. opuścił potajemnie zrewolucjonizowany Rzym i przeniósł się do Gaety. [przypis redakcyjny]

630. odsyłając mi — tysiąc franków, posłanych Orpiszewskiemu. [przypis redakcyjny]

631. Władysława — Zamoyskiego. [przypis redakcyjny]

632. Pelegrino Rossi (1787–1848) — profesor prawa na uniwersytecie genewskim, później w Paryżu, następnie poseł francuski w Rzymie, zginął jako minister państwa kościelnego w czasie rewolucji rzymskiej 15 listopada 1848 roku. [przypis redakcyjny]

633. der Hauptagitator (niem.) — główny podżegacz. [przypis redakcyjny]

634. Deus ex machina (łac.) — Bóg z maszynerii. [przypis redakcyjny]

635. Miserere mei, Domine! (łac.) — Zmiłuj się nade mną, Panie. [przypis redakcyjny]

636. litera docet, litera nocet (łac.) — litera poucza, litera szkodzi; przen. o słowie, szczególnie pisanym; o literaturze. [przypis edytorski]

637. Dii, avertite omen (łac.) — bogowie, oddalcie złą wróżbę. [przypis redakcyjny]

638. farewell World (...) King (ang.) — bądź zdrów, świecie [zamiast] królu. [przypis redakcyjny]

639. Ksawerego — Branickiego, szwagra Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

640. donieśli do ambasady — rosyjskiej. [przypis redakcyjny]

641. Natalia gdzieś z mężem — Natalia Komarówna, siostra Pani Delfiny, wyszła za mąż za hr. Spada-Medici. [przypis redakcyjny]

642. Władysław — Zamoyski. [przypis redakcyjny]

643. Legion — Polski we Włoszech. [przypis redakcyjny]

644. u wnuka panny Krasińskiej — tj. Karola Alberta, króla Sardynii. [przypis redakcyjny]

645. dominatio (łac.) — panowanie. [przypis redakcyjny]

646. Omnia serviliter pro dominatione (łac.) — wszystko w sposób niewolniczy dla zdobycia władzy. [przypis redakcyjny]

647. same kataklizmy i Apokalipsis — tj. klęski, o jakich mowa w Apokalipsie św. Jana. [przypis redakcyjny]

648. od ciemnego pisania nie odzwyczaisz umysłu ciemno pojmującego (...) — mowa o wierszu C. Norwida, posłanym za pośrednictwem Krasińskiego St. Koźmianowi dla „Przeglądu poznańskiego”. [przypis redakcyjny]

649. D. D. i Ost.Dzień dzisiejszy i Ostatni, utwory Krasińskiego. [przypis edytorski]

650. Władysław, 22-go dopiero z Paryża wyruszywszy, przybył już po klęsce — mowa o stosunkach sardyńskich i o klęsce, jaką wojska sardyńskie, dowodzone przez jen. Chrzanowskiego, poniosły 23 marca 1849 r. pod Nowarą w walce z armią austriacką. [przypis redakcyjny]

651. Fiat sancta voluntas Dei (łac.) — niech się stanie święta wola Boga. [przypis redakcyjny]

652. 24-go lutego — 24 lutego 1848 zwycięstwo rewolucji i ucieczka króla Ludwika Filipa z Paryża. [przypis redakcyjny]

653. Mikołaj Changarnier — rojalista, dowódca załogi paryskiej, przez lud nielubiany. [przypis redakcyjny]

654. Bandażysta znów z Paryża przyjechał i przymierza mi pasy — przeciw rupturze. [przypis redakcyjny]

655. Ojciec wciąż a wciąż pisze, że konfiskata, jeśli 1-go oktobra nie stanę — rząd rosyjski groził konfiskatą majątku Krasińskiego, jeżeli nadal przebywać będzie za granicą; jako ostateczny termin powrotu oznaczono dzień 1-go października. [przypis redakcyjny]

656. Te wszystkie listy z wyspy Ś-go Ludwika Nr 2 — Stronnictwo Czartoryskich. [przypis redakcyjny]

657. o naszego Drogiego — Wł. Zamoyskiego. [przypis redakcyjny]

658. Wojewoda — Stan[isław] Małachowski. [przypis redakcyjny]

659. „Felicyta” OdyńcaFelicyta czyli męczennicy kartagińscy. Dramat w 5 aktach, Wilno, 1849. [przypis redakcyjny]

660. ślad skijanizmu — towianizmu. [przypis redakcyjny]

661. Odebrałem wiersz, oddałem komu należał — mowa o wierszu K. Koźmiana do Z. Krasińskiego; poeta mówi o sobie, jak o osobie trzeciej. [przypis redakcyjny]

662. Strofy, kończące się temi słowy: „Niechaj truchleją szczęśliwi” (...) — strofa ta brzmi: „Jużeśmy przeszli przez srogie kary,/ Cóż nas zatrwoży, zadziwi?/ Na te huczące ogniem pieczary/ Niechaj truchleją szczęśliwi!”. [przypis redakcyjny]

663. professoria lingua regimen orbis expostulans (łac.) — głosem profesorskim żądając panowania nad światem. [przypis redakcyjny]

664. conscientiam generis humani aboleri arbitrabantur (łac.) — sądzili, że sumienie rodu ludzkiego zamarło. [przypis redakcyjny]

665. omnia serviliter pro dominatione (łac.) — wszystko (spełniać) niewolniczo za możność panowania. [przypis redakcyjny]

666. Co do litografii koła dawnego znajomych (...) — wzmianka tu jest o wizerunkach osób, które stanowiły codzienne towarzystwo tak jenerała Krasińskiego, jak kasztelana Józefa Krasińskiego, a których rysy i całe postacie przedstawił ołówkiem Józef Sokołowski. [przypis redakcyjny]

667. guarda e passa (wł.) — spojrzyj i przejdź. [przypis redakcyjny]

668. Do Ary Scheffera — oryginał pisany w języku francuskim. [przypis redakcyjny]

669. (...) tebaidowych, duszę znękaną ku zagrobowej uldze i pociesze — dotąd list dyktowany i pisany ręką Konst. Gaszyńskiego. [przypis redakcyjny]

670. synowiec — Napoleon III. [przypis redakcyjny]

671. circulus vitiosus (łac.) — błędne koło. [przypis redakcyjny]

672. Sed et his dabit Deus finem! Speravi in Te et non confundar (łac.) — Lecz i tym położy Bóg koniec. Ufałem Tobie i nie zawiodę się. [przypis redakcyjny]

673. per fas et nefas (łac.) — godziwą lub niegodziwą drogą. [przypis redakcyjny]

674. do Augusta — Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

675. ut cadaver (łac.) — jak trup. [przypis redakcyjny]

676. „Dworzec”Dworzec mojego dziadka Morawskiego. [przypis redakcyjny]

677. Dominik Arago (1786–1853) — fizyk i astronom francuski, dyrektor paryskiego obserwatorium astronomicznego. [przypis redakcyjny]

678. Ou c’est moi qui suis fou ou c’est la lune qui s’approche visiblement de la terre (fr.) — Albo jestem wariatem, albo księżyc wyraźnie zbliża się do ziemi. [przypis redakcyjny]

679. Apage, Satana (łac.) — precz, szatanie. [przypis redakcyjny]

680. cave hominem (łac.) — strzeż się [domyślnie: tego] człowieka. [przypis redakcyjny]

681. Erof — Erofajkowy; Krasiński. [przypis redakcyjny]

682. pulvis es et in pulverem (łac.) — prochem jesteś i w proch (się obrócisz). [przypis redakcyjny]

683. Delirant (łac.) — szaleją. [przypis redakcyjny]

684. Królikowski — wydawca paryski. [przypis redakcyjny]

685. Michał Czajkowski (1808–1886) — znany powieściopisarz, przeszedł był na islamizm. [przypis redakcyjny]

686. Schleim-Fieber (niem.) — rodzaj gorączki. [przypis redakcyjny]

687. Pamiętasz wyjątek z Rufina Piotrowskiego — z Pamiętników Rufina Piotrowskiego drukowanych w „Przeglądzie poznańskim”, wydawanym przez Koźmiana. [przypis redakcyjny]

688. Od Wielkiej Księżnej — Badeńskiej. [przypis redakcyjny]

689. Wład. Z. — Zamoyski. [przypis redakcyjny]

690. Erof — Krasiński. [przypis redakcyjny]

691. K. C. N. — Kamil Cyprian Norwid. [przypis redakcyjny]

692. piano, sano, lontano (wł.) — powoli, zdrowo, daleko. [przypis redakcyjny]

693. luctus ingens (łac.) — ogromny smutek. [przypis redakcyjny]

694. Bardzo mi miło dowiedzieć się, żem mógł, choć bezwiednie (...) — jest to odpowiedź znanemu uczonemu, który dziękował Krasińskiemu za to, że przepowiednią rychłego zamachu stanu Ludwika Napoleona zachęcił go do operacji giełdowej tak szczęśliwej, że podwoiła jego majątek. [przypis redakcyjny]

695. periculosae plenum est opus aleae (łac.) — sprawa ta jest pełna niebezpiecznego hazardu (Horacy). [przypis redakcyjny]

696. W jesieni zaś będę musiał wrócić — do kraju. [przypis redakcyjny]

697. Matka Juliusza — Słowackiego. [przypis redakcyjny]

698. disiecta membra (łac.) — rozrzucone członki. [przypis redakcyjny]

699. uwagę czy zarzut, który (...) niegdyś robiłem autorowi Snu (...) — w opowiadaniu tem trzeba przestawić nazwiska: autor Snu, Krasiński, odczytał go w r. 1838 Słowackiemu. Poemat ten wyszedł w r. 1852 w Lesznie pod tyt.: Sen. Pieśń z niedokończonego poematu, wyjęta z pozostałych rękopismów po śp. J. S. W ten sposób poddane czytelnikom przypuszczenie o autorstwie Słowackiego powyższe opowiadanie miało podtrzymać i ustalić, uwalniając właściwego autora od szykan policji rosyjskiej, których się wiecznie obawiał. [przypis redakcyjny]

700. directe (łac.) — wprost. [przypis redakcyjny]

701. Città Dolente (wł.) — bolesne miasto; Warszawa. [przypis redakcyjny]

702. szesnastoletnia córka Niny Łuszczewskiej — Deotyma. [przypis redakcyjny]

703. Prolegomena zur Historiosophie — programowa rozprawa A. Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

704. portentum est (łac.) — jest to potworność. [przypis redakcyjny]

705. śmieszna — śmieszności. [przypis redakcyjny]

706. that is the question (ang.) — to jest pytanie (Hamlet). [przypis redakcyjny]

707. vulgi cingente corona (łac.) — (bez) darzącego wieńcem pospólstwa. [przypis redakcyjny]

708. Dzięki Bogu, że Giettator szczęśliwie dopłynął (...) — Władysław Zamojski wyjechał był wtedy do Konstantynopola w związku z nadchodzącą wojną krymską. [przypis redakcyjny]

709. omne perfectum (łac.) — wszystkiego dobrego (jest po trzy). [przypis redakcyjny]

710. jak czytujesz teraz — w czasie wojny krymskiej. [przypis redakcyjny]

711. admirabilia (łac.) — sprawy godne podziwu. [przypis redakcyjny]

712. Co Tobie za talara podpisuje Konrad Wallenrod — K. Wallenrod, landrat w Stumie; mowa o paszporcie. [przypis redakcyjny]

713. Scapa — Krasiński. [przypis redakcyjny]

714. rozkazuje ministrowi badeńskiemu — tj. posłowi rosyjskiemu w Badenii. [przypis redakcyjny]

715. Wiederherstellung eines selbständigen Königreich Polen (niem.) — odbudowaniem samodzielnego królestwa polskiego. [przypis redakcyjny]

716. qui de droit (fr.) — ten, który jest od praw. [przypis redakcyjny]

717. pani Naryszkin — Olga Naryszkin z domu Potocka. [przypis redakcyjny]

718. Antoni Wojtach — służący Augusta Cieszkowskiego. [przypis redakcyjny]

719. C. K. N. — Cyprian Kamil Norwid. [przypis redakcyjny]

720. Jett. — Władysław Zamoyski. [przypis redakcyjny]

721. Jego wuj — Książę Adam Czartoryski. [przypis redakcyjny]

722. Iza — Iza Romanowa Sanguszkowa. [przypis redakcyjny]

723. Hostibus agitatus (łac.) — pędzony przez wrogów. [przypis redakcyjny]

724. Jan — Jan Kruszewski, służący, który Z. Krasińskiemu od jego lat dziecinnych towarzyszył we wszystkich podróżach. [przypis redakcyjny]

725. list Alfonsa — Sierakowskiego, zięcia Sołtana. [przypis redakcyjny]

726. Gettatore — Władysław Zamoyski. [przypis redakcyjny]

727. Wuj jego — książę Adam Czartoryski. [przypis redakcyjny]

728. z cesarzem — Napoleonem III. [przypis redakcyjny]

729. Incomparabile — nieporównana, określenie żony Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

730. stary Anglik — Lord Aberdeen. [przypis redakcyjny]

731. oravi (...) laboravi (wł.) — modliłem się, ale nie pracowałem. [przypis redakcyjny]

732. Roman — Roman Załuski. [przypis redakcyjny]

733. Pan Adam — Adam Mickiewicz. [przypis redakcyjny]

734. położenie nowe mego ojca — po śmierci Paszkiewicza jen. Wincenty Krasiński pełnił przez czas krótki obowiązki namiestnika Królestwa Polskiego. [przypis redakcyjny]

735. Arcy-smutna wiadomość — o śmierci Adama Mickiewicza. [przypis redakcyjny]

736. Ksawery — Ksawery Branicki. [przypis redakcyjny]

737. Klaczce (...) o okrutnem nieszczęściu, które go spotkało — Klaczko stracił w tym czasie ojca. [przypis redakcyjny]

738. Alboż łzami pisać można (...) — list, pisany po śmierci Kajetana Koźmiana. [przypis redakcyjny]

739. non omnis mortuus est (łac.) — nie cały umarł. [przypis redakcyjny]

740. dzieło Mirosławskiego — L. Mierosławski: De la nationalité polonaise dans l’équilibre européen par le Général... Paris, 1856, str[on] XV+531. [przypis redakcyjny]

741. szyfonier (fr.) — zbieracz gałganów. [przypis redakcyjny]

742. Napoleon — Napoleon III podczas wojny krymskiej. [przypis redakcyjny]

743. Erof — Krasiński. [przypis redakcyjny]

744. by wolał, żeby zupełnie nie — [Krasiński] wymawia się od dedykowania mu Stefana Czarnieckiego Kajetana Koźmiana, którego druk właśnie rozpoczęto. [przypis edytorski]

745. ex privatis (łac.) — ze spraw osobistych. [przypis redakcyjny]

746. Czy listów także do Wymowy — do Montalemberta. [przypis redakcyjny]

747. o Twem postanowieniu — August Cieszkowski ożenił się ze swą siostrą stryjeczną, panną Heleną Cieszkowską. [przypis redakcyjny]

748. widerspruchuje (z niem.) — jest przeciwieństwem. [przypis redakcyjny]

749. ten przekład niemiecki — przekład Psalmów na język niemiecki, dokonany przez Emila Pohla. [przypis redakcyjny]

750. Straty moje — z powodu oszukańczego bankructwa banku Thurneyssena. [przypis redakcyjny]

751. a ja dołączę świadectwo i stąd otrzyma, co żąda — chodziło o medal św. Heleny, który należał się Sołtanowi jako napoleoniście; jakoż otrzymał go. [przypis redakcyjny]

752. Przesyłam Ci poprawiony koniec, a podobną poprawkę każę oddać Królikowi — Gaszyński rozpoczął w r. 1858 nowe wydanie Pism Krasińskiego w Paryżu, u Królikowskiego. [przypis redakcyjny]

753. GlossaUłamek naśladowany z Glossy św. Teresy, drukowany w odcinku do Czasu, a następnie w osobnej odbitce, wyszedł w Krakowie w r. 1858 za staraniem hr. Katarzyny Potockiej. [przypis redakcyjny]

754. Cruveilhiera mi sprowadzono, któregoś dnia, (...) Rayer był na wsi — Jan Cruveilhier i Piotr Rayer, słynni lekarze francuscy. [przypis redakcyjny]

755. à des douleurs infernales (fr.) — do piekielnych cierpień. [przypis redakcyjny]

756. poszlę Kamilowi Cyprianowi — Norwidowi. [przypis redakcyjny]

757. Czcij więc pamięć jego i módl się za nim — ojciec poety, jener[ał] Wincenty Krasiński, zmarł 24 listopada 1858 r. [przypis redakcyjny]

758. Louis — lekarz. [przypis redakcyjny]

759. To, com od dzieciństwa tak gorąco kochał (...) — mowa o śmierci jenerała Krasińskiego. [przypis redakcyjny]

760. alter ego (łac.) — drugi ja. [przypis redakcyjny]

761. maire du palais (fr.) — marszałek dworu. [przypis redakcyjny]

762. Mój alter ego powinien być — jest to uzupełnienie listu poprzedniego, ostatnie, jakie wyszło spod ręki poety, który zmarł 23-go lutego 1859 r. [przypis redakcyjny]