Bezimiennemu

Gdy jeszcze gościł na ziemi,

Źle mu w gościnie tej było,

Miał serca, serca za wiele,

I to go właśnie zgubiło.

Był jak ta harfa eolska,

Co drży za każdym powiewem,

Miotany na wszystkie strony

Miłością, bolem i gniewem.

Greckiego piękna kochanek,