Bolesławowi Prusowi

Niechaj pracownik nie żali się cichy,

Gdy ziarno myśli wciąż rzucając świeże,

W oklaskach tłumu i błyskotkach pychy

Za trud swój głośnej zapłaty nie bierze.

Rozgłos i sława przemija tak marnie,

Jak tuman pyłu, którym wicher kręci...

Choć nagle cały widnokrąg ogarnie,

Znikając z oczu, znika i z pamięci.

Opada fala uwielbieniem wrząca,