I tych, co w górę wyniosła na sobie,

Po krótkiej chwili znowu na dół strąca,

I grzebie żywcem w zapomnienia grobie.

Powoli nawet dźwięk imienia głuchnie,

Zgłuszą go nowi tłumu ulubieńce,

I w bezimiennem rozsypią się próchnie

Oznaki hołdów i laurowe wieńce.

Zginą od prądów chwilowych zawiśli

Za widmem sławy goniący sztukmistrze,

Lecz nie zaginie siew szlachetnych myśli,