I błękit przesiąknięty tem światłem gorącem,

Zda się lśnić niby pyłkiem złocistego piasku,

I tęczowych iskierek połyskać tysiącem.

W tem ciepłem oświetleniu żywa drzew zieloność

Przyjmując połysk złoty na szmaragdy swoje,

Harmonijnie w błękitną spływa nieskończoność.

Gaje, błonia i wzgórza, i przejrzyste zdroje,

Pełne uśmiechu szczęścia i rozkoszy dreszczu,

Wdzięczą się jak Danae w złotym bóstwa deszczu.

Wszystko płynie weselem, wszystko tchnie rozkoszą,