Co ci szkodziło, że ja, nędzny, mały,
Chciałem się na wierzch wydobyć ze spodu?
Co ci szkodziło, żem za szczęściem swojem
Gonił i wszystko zdobywał przebojem?...
Mogłeś mnie kupić jednym słowem wtedy,
Gdybyś współczucie miał dla ludzkiej biedy;
Lecz tyś miał dla mnie tylko wzgardę krwawą.
z większym uniesieniem
Ty szczęściu memu stawałeś na drodze,
Tyś mnie okrywał wstydem i niesławą