Kiedym porzucił swe rodzinne progi,

Miłość i szczęście, ojczyznę i wiarę,

Ohydną zdrajcy przybierając postać —

Byle, pełzając ukradkiem jak żmija,

Do serca hydry krzyżackiej się dostać

I cios w przyszłości zadać, co zabija —

przygotowany byłem, że me czyny

Przyjdzie opłacać straszną serca męką;

Nie przewidziałem jednak tej godziny,

Że tak stać będę z skrępowaną ręką,