Wtedy rwie się z jego piersi zbolałej
Cichej skargi melodyjny, smutny ton,
Przypomina dni wielkości i chwały,
I swej matce tak się skarży on:
«Czemuś ty mi wyprosiła o matko!
Tego trwania pośmiertnego straszny dar?
Żem pozostał dla podziemnych zagadką,
A dla żywych jedną z próżnych mar.
Po co było żądać dla mnie u bogów
Świadomości, z której płynie tylko ból,