Ałuszta w dzień12
Już góra z piersi mgliste otrząsa chylaty3,
Rannym szumi namazem4 niwa złotokłosa,
Kłania się las i sypie z majowego włosa,
Jak z różańca chalifów5, rubin i granaty6.
Łąka w kwiatach, nad łąką latające kwiaty,
Motyle różnofarbne, niby tęczy kosa,
Baldakimem7 z brylantów okryły niebiosa;
Daléj szarańcza ciągnie swój całun skrzydlaty.
A kędy w wodach skała przegląda się łysa,