A dudarz milczy, brząka powoli,
A wzrok utopił w pasterce,
Utopił w licu, lecz wzrok sokoli
Zdał się przedzierać aż w serce.
Znowu wziął lirę i spory dzbanek,
Miodem pierś starą zagrzewa,
Skinął na chłopców, ci do multanek—
Brząknął, nastroił i śpiewa:
„Komu ślubny splatasz wieniec
Z róż, lilii i tymianka?
Ach, jak szczęśliwy młodzieniec,
Komu ślubny splatasz wieniec!
Pewnie dla twego kochanka?
Wydają łzy i rumieniec.
Komu ślubny splatasz wieniec
Z róż, lilii i tymianka?
„Jednemu oddajesz wieniec
Z róż lilii i tymianka;
Kocha cię drugi młodzieniec—
Ty jednemu oddasz wieniec.
„Zostawże łzy i rumieniec
Dla nieszczęsnego kochanka,
Gdy szczęśliwy bierze wieniec
Z róż, lilii i tymianka.”[5]
Na to szmer powstał, różne pogłoski
Pomiędzy ciżbą przytomną;
Tę piosnkę śpiewał ktoś z naszej wioski,
Lecz kto i kiedy, nie pomną.
Starzec ucisza, podnosi rękę:
„Słuchajcie, dzieci, zawoła,
Powiem od kogo mam tę piosenkę,
Może on był z tego sioła.
„Kiedym wędrując przez kraje cudze,
Królewiec zwiedził przechodem,
Wtenczas przypłynął z Litwy na strudze
Pasterz jakiś z tych stron rodem;
„Smutny był bardzo, ale przyczyny
Smutku nie mówił nikomu.
Odbił się potem od swej drużyny
I nie powrócił do domu.