Do ślubu prowadzona,

Wystąpi śród kościoła

I bierze pierwszy wianek,

Obnosi go dokoła:

«Oto w wieńcu lilije,

Ach! czyjeż to są, czyje?

Kto mój mąż, kto kochanek?»

Wybiega starszy brat,

Radość na licach płonie,

Skacze i klaszcze w dłonie: